ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Osada Vida
Particles
(2013, album studyjny)

Particles
Oceń album
(24 głosów)

01. Hard-Boiled Wonderland  - 6:15
02. Stronger  - 4:13
03. Fear  - 4:41
04. Those Days  - 5:42
05. Shut  - 3:42
06. David's Wasp  - 6:25
07. Different Worlds  - 5:32
08. Until You're Gone  - 5:19
09. Mighty World  - 4:56
Bonus track:
10. Master Of Puppets  - 4:52 

Czas całkowity: - 51:37



- Marek Majewski - wokal
- Bartek Bereska - gitara
- Rafał Paluszek - instrumenty klawiszowe
- Łukasz Lisiak - gitara basowa
- Adam Podzimski - perkusja


 

Media

1 recenzja

  • Link do recenzji Łukasz 'Geralt' Jakubiak sobota, 09 marzec 2013 00:18 napisane przez Łukasz 'Geralt' Jakubiak

    Pytanie na dziś… Czy typowo piosenkowa forma może zaszkodzić cenionym w światku prog rockowym kapelom? Myślę, że idealną odpowiedzią będzie przytaczany dosyć często w wielu recenzjach album Riverside „Shrine Of New Generations Slaves”, który w pewnym stopniu przełamał to piętno „technicznego grania”. Do tego kręgu dołączyło ostatnio najnowsze wydawnictwo Osady Vidy, w którym ta „piosenkowość” jest momentami jeszcze bardziej słyszalna. Czy wyszło im to na dobre?

    Zacznijmy może od początku. Już w wywiadzie zamieszczonym na „Where The Devils Live” Łukasz Lisiak wspominał o zaangażowaniu wokalisty, gdyż jak - on sam skromnie stwierdził – nie ma zbyt dobrego głosu. Konsekwentnie, bo już we wrześniu 2012 roku za mikrofonem stanął Marek Majewski, znany z występów w Acute Mind. Owocem ich wspólnej pracy okazał się krążek „Particles”, który zaskakuje nas już po pierwszym utworze.

    „Hard-Boiled Wonderland” jest idealnym utworem otwierającym - fajny, hard rockowy riff, nieco hipnotyczne klawisze i masa pozytywnej energii. Jest nastrojowo, przebojowo i wcale nie tak prosto, bo sama sekcja rytmiczna szczególnie wyróżnia się w tym numerze (świetny Łukasz Lisiak i Adam Podzimski). Na „Stronger” wciąż pozostajemy w hard rockowych klimatach i poprzeczka względem poprzedniego numeru zostaje jeszcze bardziej podniesiona. Nośny riff i rewelacyjny wokal Marka (ten refren!) idealnie ze sobą współgrają tworząc coś niezwykle osobliwego. „Fear” jest już znacznie bardziej agresywny i bliżej mu do klasycznych dokonań formacji. To świetny numer z wyróżniającymi się partiami solowymi Bartka Bereski i Rafała Paluszka. Dalej mamy „Those Days”, którego usłyszałem po raz pierwszy kilka dni przed pierwszym przesłuchaniem „Particles”. To - dosłownie – piękny, klimatyczny numer z rewelacyjnymi partiami wokalnymi Marka i równie niesamowitymi akordami. Zakochałem się w tym numerze już po pierwszych dźwiękach. „Shut” to najkrótsza, ale i najbardziej dynamiczna kompozycja na płycie, w której mocarne riffy łączą się z – uwaga – growlem! Pomimo odmiennej konwencji ten numer idealnie kontrastuje się z pozostałymi utworami, za co należą się muzykom ogromne brawa. Dalej mamy „David’s Wasp”, czyli powolnie rozpoczynającą się, instrumentalną kompozycję, która hipnotyzuje nas świetnymi melodiami i muzyczną psychodelią w końcowych partiach. „Different Worlds” to znowu skok w bardziej piosenkowe formy, jednak sama konstrukcja numeru jest o wiele bardziej ciekawsza. Strasznie podobały mi się nieco niepokojące, mroczne wejścia przed refrenami, które wprowadzają pewien element zaskoczenia. Nie zabrakło też przyjemnej ballady w postaci „Until You're Gone”, która od razu wpadła mi w ucho, szczególnie wyniosły, dwugłosowy refren. Album kończy bardzo przebojowy „Mighty World”, który powraca do typowej, rockowej konwencji z początku płyty. Jest szybko, energicznie i z ogromnym kopem – to idealne zwieńczenie „Particles”. W ramach bonus tracka panowie z Osady Vidy pozwolili sobie zamieścić cover Metalliki – „Master Of Puppets”, ale w bardzo niestandardowej konwencji. Nie chcę za dużo zdradzać, ale mnie rozłożył na łopatki i zapewne ortodoksyjni fani ciężkich brzmień będą kręcić nosem, ale trzeba przyznać mu jedno - to odważny cover.

    Najnowszy krążek Osady Vidy jest właśnie taki jak ich tytułowe „cząstki”. Z jednej strony mamy masę pozytywnych melodii, a z drugiej to klasyczne brzmienie zespołu dalej przeplata się w numerach, tworząc przez to niezwykle zaskakującą i subtelną mieszankę. To zasługa nie tylko pomysłowych aranżacyjnych zagrywek, ale też wokalu Marka Majewskiego, który w Osadę tchnął mnóstwo świeżości. Ma bardzo podobną barwę do Bobby’ego Kimballa i dlatego też „Particles” przypomina mi momentami twórczość zespołu Toto. Nawet same partie instrumentalne krążą wokół typowych soft rockowych brzmień, dzięki czemu płyty słucha się z ogromną przyjemnością. Jeżeli chodzi o inne wariacje to na albumie usłyszymy też nieco jazzu, psychodelii, hard rocka, czy prog metalu, a wszystko zostało polane niezwykle delikatnym, przebojowym sosem.

    Sztuka żonglowania muzycznymi konwencjami jest bardzo trudna do opanowania, a chłopakom z Osady Vidy wyszło to zawodowo, jednak ich nowa płyta ma jeszcze jedną, ogromną zaletę. „Particles” to dla mnie niezwykła, nostalgiczna podróż do młodych lat, do czasów gdy słuchało się takich kapel jak: Extreme, Mr. Big, czy właśnie Toto. Zespołowi za to bardzo dziękuję, a was moi drodzy, zachęcam do kupna płyty i wniknięcia w nią każdą, możliwą cząstką.

    5/5

Zaloguj się, by dodać recenzję

© Copyright 2007- 2017 - ProgRock.org.pl
10 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version