ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Serce rośnie jak się widzi taką inicjatywę. Olsztyński Defying, sam będąc wciąż zespołem „na dorobku”, postanowił nie czekać aż sukces sam zapuka do drzwi, tylko pomaga szczęściu jak może. Szczęściu swojemu i zaprzyjaźnionych kapel. Urządził mianowicie na swoich śmieciach przegląd kapel na podobnym szczeblu rozwoju, zapraszając dwa znajome składy z Poznania. Krótko mówiąc – Defying udało się zrobić coś z niczego! A jak wyszło – o tym niżej.

 

Lokal jak lokal. Lubię piwiarnię Warki na Żołnierskiej, bo po pierwsze, mieści się na miasteczku akademickim, co przekłada się na wesoły nastrój i brak zmanierowania klienteli. Po drugie – to jedyny lokal w mieście, który urządza imprezy karaoke, na których można zaśpiewać nie tylko Lady Zgagę i inne potworki, ale też kawałki Steppenwolf, E.L.O., Bachman Turner Overdrive itd… W kwestii koncertów pojawia się jednak jeden, ale za to kardynalny problem – malutka przestrzeń ze sceną, ciut większą od znaczka pocztowego. Tym niemniej rozumiem wybór  Defying – frekwencja, mimo wstępu wolnego, stała pod znakiem zapytania. A i koszta przemieszczania się po mieście naszym wojewódzkim odpadały, bo poznańskie kapele kwaterowały w akademiku tuż obok. Co do publiki – dopisała znakomicie, między ludzi ciężko było wcisnąć szpilkę. Spożycie piwa też na pewno wzrosło.  Ehhh, studenci mają jednak czas…

 

Zaczął przyjezdny Abstrakt i od razu zrobiło się sympatycznie. Zespół wyraźnie nawiązuje w swoim graniu do Toolowego transu, ale czyni to nader kompetentnie. Zresztą to nie jedyna wielka nazwa, jaka można usłyszeć w muzyce Abstraktu. To granie techniczne, ale jednak dla ludzi, trochę jak u Gordian Knot. Długie, hipnotyczne kompozycje z wyraźnie zaznaczoną linią basu, podbarwiane sporą ilością klawiszy (takich nieprzesłodzonych, space’owych raczej) mogły się podobać. Jak to słusznie stwierdził mój kolega, członkowie Abstraktu umieją grać i na dodatek nie wszyscy grają na raz i nie każdy to samo. Braku wokalu nie uznałbym za mankament – utwory świetnie broniły się bez niego, można się było skupić na instrumentalnych niuansach. Ale  trochę mnie ta konfiguracja personalna zdziwiła, bo przecież Abstrakt współpracuje z wokalistą Dominikiem Kliche – przynajmniej w niektórych swoich kompozycjach. Integralnym elementem występu były wizualizacje, często będące po prostu krótkimi fabularyzowanym formami – mroczne, momentami nawet lekko obrazoburcze. Generalnie – dobry występ dobrego zespołu, spora nadzieja na przyszłość.

 

Co do setu Beyond The Event Horizon mam mieszane uczucia. Kapela określa swoją twórczość mianem post rocka. Czy ja wiem? Owszem, kompozycje były długie, rozwijały się niespiesznie, ale jak dla mnie tego pierwiastka „post” – kombinowania z przetwornikami, malowania  instrumentalnych pejzaży, było trochę za mało. Może był to syndrom etapu przejściowego? Przez większą część swojego funkcjonowania  BTEH byli zespołem instrumentalnym, wokalistka Anka podkreślała, że to dopiero trzeci ich koncert w rozszerzonym składzie. Moja dobra rada – tego się nie mówi ze sceny. Żadnego przepraszania!  Zamiast tego proponuję skupić się na swoich mocnych stronach i to nimi wygrywać aplauz zebranych. Anka ma zresztą naprawdę fajny głos – niski, mocny, dźwięczny. W czasach, gdy z Agnieszki Chylińskiej zostało to, co widać (tfu!) takich pań za mikrofonem nam potrzeba. Dam więc poznaniakom czas na doszlifowanie nowej formuły i zobaczymy za jakiś czas co z nich wyrosło. A może tylko szukam dziury w całym? Ludziom się podobało.

 

Czas na gospodarzy! Niby mieszkam w Olsztynie, ale do tej pory nie udało mi się zobaczyć Defying na żywo. Bardzo pozytywne zaskoczenie! Z demo, które jakiś czas temu recenzowałem mogłem wywnioskować, że zespół ma ukształtowany styl (mimo kłaniania się Evergrey czy Solitude Aeturnus), ale nie wiedziałem jak przenosi tę ponurą atmosferę na deski. Odpowiedź brzmi: znakomicie! Mocne riffy zderzały się z melancholijnymi przestrzeniami, w których słychać było i Floydów i doom metal. Jeden z gitarzystów potraktował nawet w pewnym momencie gitarę smyczkiem. Zebranym udzielił się nastrój lekko nawiedzonego rytuału, który grobowym głosem wprowadzał wokalista Marcin Bielski ( noszący koszulkę z uroczym napisem Tomorrow I will fuck your mother). Były utwory ze wspomnianej EPki ( z moim ulubionym Newborn Sun na czele) i sporo nowego materiału. Repertuaru na płytę im wystarczy, widać, że świetnie im się razem występuje. Dobry moment na nagranie debiutanckiego albumu. Właśnie teraz, gdy zespół ma impet. Ale to – jak wiadomo – kwestia kasy.

 

Niedługo minie dekada od płytowego debiutu Riverside, który dał sygnał do ataku całej fali zespołów progresywnych. Miło widzieć, że ten nurt ani myśli zaniknąć, a na dodatek cały czas w podziemiu czają się młodzi zdolni. Defying odgrażają się, że ich przegląd będzie imprezą cykliczną. Trzymam kciuki.

relacjonował: Paweł Tryba

© Copyright 2007- 2017 - ProgRock.org.pl
10 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version