ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Redakcja

Marcin Łachacz
administrator serwisu

Skąd:  Konin

admin avatarPomysł na ten serwis nosiłem w sobie kilka lat. Tyle mniej więcej czasu minęło od momentu, kiedy za pośrednictwem Internetu mój muzyczny świat przestał ograniczać się do prezentowanych w radiu i pożyczanych od znajomych płyt. Pod względem muzycznym były to bardzo dobre lata, mój progresywny horyzont objął w tym czasie twórczość zespołów, które bez medium, jakim jest Internet byłaby mi zupełnie nieznane. Mam nadzieję, że powołany do życia serwis będzie dla wielu okazją do pójścia "na skróty" w docieraniu do niezwykłych zakamarków progresywnego świata.

Kontakt email:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

jacek chudzik (Jacek Chudzik)

Administrator Kategorii Jazz-Rock
Rocznik: 1983
Skąd: Czarna / Kraków

 

jacek chJak zauważył niegdyś pan Święcicki, odbiorcy muzyki "dzielą się na dwie kategorie: na takich, co przez całe życie jedzą tylko bigos i flaki - ponieważ nie mają odwagi spróbować innych potraw", oraz na tych, do których staram się samemu zaliczać - "którzy znają przyjemność odkrywania nowych smaków i zapachów." A jazz, rock, blues i płyty bardziej zakurzone, niż pachnące nowością - to moje ulubione miejsca podróży. 
Staram się nie przyznawać ocen na końcu recenzji. Jeśli jednak już to robię to posiłkuję się skalą wypracowaną przez kolegę Trybika i zamieszczoną przy jego profilu redakcyjnym.


Kontakt email:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 

Yano (Jan Włodarski)
Administrator Kategorii Progresywny Metal
Administrator Kategorii Nowa Fala Polskiego Rocka
Administrator Kategorii Rock & Metal

Rocznik: 1962
Skąd: Inowrocław / Łódź

 

janek wWiek mam już trochę zaawansowany, ale muzyka w dalszym ciągu jest bardzo ważna w moim życiu. Gusta muzyczne wykształcone na przełomie lat 70/80 przez Piotra Kaczkowskiego w środowe tonacje trójki i czwartkowe mini-maksy. Oczywiście lubię klasyczne zespoły hard-rockowe (Led Zeppelin, Deep Purple, Black Sabbath, Budgie), ale staram sie być otwarty na nowości i trzymać cały czas rękę na pulsie. Lista chętnie słuchanych wykonawców to: Arena, Pendragon, Dream Theater, Pain Of Salvation, Marillion, i wiele innych. Od jakiegoś czasu, szczególnie lubię wyszukiwać polskich wykonawców progresywnych.


Kontakt email:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 

Jester (Krzysztof Baran)
Administrator Kategorii Rock Neoprogresywny
Rocznik: 1976
Skąd: Łódź

 

krzysztof bPamiętam jak dziś. 20.06.1987 sobotnie "Zapraszamy do trójki", Marek Niedźwiecki, Fish i "Clutching At Straws"... Wtedy to właśnie muzyka stała się moim nieodłącznym przyjacielem. Jest ze mną do dziś i wiem, że mnie nigdy nie opuści. Od tego czasu minęło 20 lat, a ja wciąż szukam czegoś nowego. Szukam ale wciąż składam pokłony tym, którzy zabrali mnie w tę piękną podróż.


Kontakt email:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

 

cataclysta (Krzysztof Pabis)
Administrator Kategorii Krautrock
Rocznik: 1980
Skąd: Łódź

krzysiek pMoje muzyczne zamiłowania łączą bardzo różne i często kompletnie od siebie odmienne światy. W mojej płytotece można znaleźć wykonawców takich jak: Hedningarna, Trio Mediaeval, Kwartet Jorgi, Enya, Jamiroquai, Massive Attack, Gotan Project, Bob Marley, Jean Michel Jarre, Nancy Sinatra, Eurythmics czy Amy Winehouse, oraz klimaty funkowe, bałkański folklor, muzykę klezmerską, a także jazz. Również w obrębie jazzu sięgam po płyty o bardzo różnorodnej stylistyce począwszy od klasycznego swingu Glenna Millera i Duke'a Ellingtona, poprzez free w wykonaniu Ornette'a Colemana czy Erica Dolphy'ego, różne wcielenia Milesa Davisa, aż po bardziej nowoczesne brzmienie jak Nighthawks. Od niedawna nieśmiało patrzę też w stronę muzyki klasycznej.


Słucham oczywiście szeroko rozumianego rocka progresywnego, hard rocka i psychodelii, w tym zwłaszcza klasyki z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Do tej pory chyba z największym sentymentem wracam do Led Zeppelin IV, Houses of The Holy, Sabbath Bloody Sabbath oraz Made In Japan. Lubię też japońskie zespoły takie jak: Far Out, Flower Travellin' Band, Speed Glue and Shinki czy Blues Creation i nie gardzę spokojnymi klimatami spod znaku włoskiego rocka progresywnego. Z racji mojej fascynacji Europą wschodnią i Bałkanami mam też trochę płyt z tamtych rejonów, ale również z nastawieniem na starocie (rumuński Phoenix i Celelalte Cuvinte, węgierskie Omega i Locomotiv GT, czescy Progres 2, The Matadors czy Blue Effect, jugosłowiański Bijelo Dugme czy Igra Staklenih Perli). Bardzo wybiórczo i rzadko słucham natomiast progresywnego metalu i rocka neoprogresywnego.


Lubię wyszukiwać płyty różnych, mniej znanych wykonawców, a przyjemność sprawiają mi perełki spośród mało znanych kapel. Cały czas szukam też muzyki, która zaskoczy mnie czymś zupełnie nowym i nieporównywalnym. Dlatego w zakresie moich zainteresowań muzycznych obecne są takie nurty jak krautrock czy zeuhl, a nawet zespoły z kręgu rockowej awangardy takie jak The Residents, Univers Zero czy Art Zoyd, oraz wykonawcy tworzący muzykę, która wymyka się z ram ścisłych kategorii jak np. Devil Doll, Swans czy Fantomas.


Gdybym miał wymienić 10 płyt, które należą do moich ulubionych i jednocześnie opisują moje preferencje progresywne to byłoby to:
1. Pink Floyd - Meddle
2. The Beatles - Abbey Road
3. Marillion - Fugazi
4. Arzachel - Arzachel
5. Amon Düül II - Yeti
6. Mile Davis - Complete on the Corner Sessions
7. East of Eden - Mercator Projected
8. Grobschnitt - Solar Music Live
9. King Crimson - In the Court of the Crimson King
10. Niemen - Aerolit

Kontakt email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

 

Jędrzej Kołecki (Jędrzej Kołecki)
Administrator Kategorii Post Rock
Rocznik: 1996
Skąd: Bydgoszcz

 

admin avatar

Muzykę starałem się odkrywać już od małego. Wszelakie dźwięki chłonąłem w dużej mierze od rodziców słuchając różnych odmian metalu, rocka, ale też jazzu i muzyki klasycznej czy filmowej. Pierwszą moją fascynacją był jednak grunge i jego nowsze odmiany. Ciągle czuję piętno odciśnięte na mnie przez takie kapele jak Temple of The Dog, Alice in Chains czy też Soundgarden. Chyba nie skończyłem jeszcze 10 lat, kiedy dane było usłyszeć mi mój pierwszy progresywny album, a konkretniej składankę utworów Kansas. Dla mnie był to impuls, który spowodował, że postanowiłem odkrywać gatunek. Potem było już przewalanie półki ojca i odkrycie takich albumów jak Moving Pictures, Wish You Were Here, Fragile czy Foxtrot. Kiedy byłem młodszy i zaczynałem grać na basie miałem jedno marzenie – by grać tak jak Geddy Lee na wspomnianym Moving Pictures. Może kiedyś Prawdziwym przełomem jednak okazało się być dla mnie Marillion, do którego dotarłem już samodzielnie. Kolejną moją fascynacją jest muzyka gotycka i nie są mi obce dokonania takich grup jak The Cure, Killing Joke, Clan of Xymox czy też The Sisters of Mercy. Odkryłem dużo, ale wciąż za mało.

Inspiruje mnie jednak różna muzyka, a siedząc ciągle w jednym gatunku pewnie dłużej jak tydzień bym nie uciągnął. Nie ma co szufladkować. Nawet we współczesnym popie można doszukać się artystów godnych uwagi. Wiele osób posądzić mnie może pewnie o to, że słucham prawie wszystkiego. Uważam, że muzyka w dużym stopniu kształtuje nas samych – naszą wrażliwość, kreatywność czy charakter. Dlaczego piszę? Dlatego, że chcę by więcej ludzi zwracało uwagę na twórców często niedostrzeżonych przez szerszą publikę, a którzy są tego warci. Sam trochę grywam w zespołach, więc zdaję sobie doskonale sprawę z tego jakie problemy współczesne kapele mają z promocją. Mówi się, że w muzyce wszystko już było, a mimo to ciąglę czuję się zaskakiwany i patrzę na nią inaczej.

Postaram się jakoś wybrać 10 płyt, które w jakiś sposób określają mnie samego (przy tych kapelach wymieniłbym co najmniej kilka albumów):

1. Marillion – Misplaced Childhood
2. Pink Floyd – The Division Bell
3. Anathema – We're Here Because We're Here
4. Sigur Rós - ( )
5. The Cure – Disintegration
6. Pain of Salvation – Perfect Element Pt. 1
7. Opeth – Blackwater Park
8. Devin Townsend – Ocean Maschine: Biomech
9. Porcupine Tree – Fear of a Blank Planet
10. God is an Astronaut – All is Violent All is Bright

A powinno się tu jeszcze znaleźć wielu artystów...


 

Gonzo (Gabriel Koleński)
Administrator Kategorii Rock Psychodeliczny

admin avatarNajtrudniej chyba jest pisać o sobie.
Muzyką zainteresowałem się jak miałem jakieś 10 lat. Wówczas The Offspring wydało "Americanę" a ja zwariowałem na punkcie tego albumu i tego zespołu. Nie wstydzę się tego bo i nie ma czego. Nie wstydzę się również faktu, że jak miałem 12 lat zacząłem słuchać rapu (skończyłem w wieku lat 16), wtedy wszyscy słuchali takiej muzyki, co zresztą nie wyszło jej na zdrowie, ale to inna kwestia. W liceum zainteresowałem się muzyką z okolic punk/hardcore, która towarzyszyła mi przez kilka kolejnych lat. Również w liceum kupiłem swoją pierwszą płytę z muzyką progresywną, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Był to "Lateralus" Tool. Wtedy nie doceniłem kunsztu tej muzyki, zrozumiałem ją trochę później. Mniej więcej w czasie zakupu kolejnych płyt z progrockiem. Pamiętam jak ponad 6 lat temu wróciłem ze sklepu z "Rapid eye movement" Riverside i "The Wall" Pink Floyd. Ale był czad, to była dla mnie kompletna nowość, nie miałem pojęcia, że gdzieś ktoś grał taką muzykę (choć oczywiście nazwę Pink Floyd i utwór "Another brick in the wall" znałem, bez przesady). W tym czasie świadomie zacząłem interesować się rockiem progresywnym (oraz metalem, tak na marginesie) i trwa to oczywiście do dziś. Cały czas poznaję nowe rzeczy, nadrabiam klasykę, co jest trudne, bo istnieją setki (jeśli nie tysiące) płyt, które chciałbym poznać, a doba jakoś nie chce się rozciągnąć (wiem, próbowałem). Pomijam już fakt, że muzyki staram się słuchać z zakupionych płyt, a nie z internetu (choć z tym niestety bywa różnie). Ale to eksplorowanie i poznawanie co rusz nowych, kolejnych rzeczy to jeden z fajniejszych aspektów tego zainteresowania. Dlatego staram się podkreślać, że nie jestem nieomylny, a moje recenzje to głównie moje zdanie na dany temat. A propo recenzji, czy tekstów w ogóle. Moja przygoda z pisaniem o muzyce zaczęła się od wysyłania do Antyradia relacji z koncertów metalowych. Anz(hell)mo był na tyle uprzejmy by czytać je w swojej audycji "Rzeźnia". Podobnie zaczęła się moja przygoda z ProgRockiem. Chciałem umieścić gdzieś swoją relację z koncertu Opeth. Marcin zgodził się a potem to już jakoś poszło. I dziś (09.01.14), prawie 2 lata później, nadal idzie.

Gabriel "Gonzo" Koleński

Michał Włodarski
Administrator Kategorii Art Rock

admin avatar

Bartosz Michalewski (Bartosz Michalewski)
Administrator Kategorii RIO/Avant Prog
Rocznik: 1986
Skąd: Kraków

 

bartek mPierwszym zespołem, którego zacząłem tak naprawdę słuchać byli Beatlesi. Dostałem pod choinkę porządną, dwupłytową składankę, na której może nie było wszystkiego co u Żuków najlepsze, ale największe przeboje, również te późne tam się znalazły. To było jakoś w czwartej klasie podstawówki. Kiedy poszedłem do gimnazjum poznałem kolegę, który słuchał Pink Floyd. Mieliśmy po 13 lat, ja nawet miałem 12, bo jestem z końca listopada i uważaliśmy się za wielkich intelektualistów . Kolega, żeby być niebanalnym i nietuzinkowym, na pierwszy ogień pożyczył mi... Ummagummę. Ale mi się spodobała! Nic z tego nie rozumiałem, ale katowałem album na okrągło. Wydawało nam się wtedy że to szczyt intelektualnego wyrafinowania. Śmialiśmy się z tych wszystkich "małych ludzi", słuchających Metalliki, Nirvany i RHCP, podczas gdy my - "prawdziwi intelektualiści" - słuchamy Pink Floyd z lat 60tych, King Crimson i Uriah Heep. Na szczęście głupota z wiekiem przechodzi, zaś dobra muzyka zostaje Nie od razu zagłębiłem się w progres.. Po drodze szedłem sobie dekadami: lata 70te i największy klasycy, potem metal i lata 80te, potem 90te i grunge, alternative i temu podobne. W prog tak naprawdę wszedłem głębiej pod koniec liceum, kiedy to mojemu kumplowi ostatecznie osłuchał się King Crimson i poprosił swojego wujka o jakieś nie znane mu płyty w tym stylu. Przyniósł mi wtedy - o ile dobrze pamiętam - Premiata Forneria Marconi - Storia Di Un Minuto, Colosseum - Valentyne Suite, East of Eden - Mercator Projected, Trójkę Van Der Graaf Generator, Wobbler - Hinterland i jeszcze kilka innych, nie pamiętam już co to było. I tak się to zaczęło. Potem, jakoś na początku studiów odkryłem Prog Archives. Pamiętam w jakim byłem szoku - to tyle tego jest?! Cholera, znam może 0,001%! Co to u diabła jest Magma? Canterbury Scene? To we Włoszech ktoś (poza PMF) grał rocka progresywnego?! . Ano tak było. I to przecież nie tak dawno.

Przyznam że moje podejście do progresu nieustannie ewoluuje. Od początkowego zachwytu przeszedłem do negacji bardzo wielu zjawisk z progresem związanych. Coraz bardziej odległy jest dla mnie mainstream, w tej chwili uważam się raczej za fana jazzu i awangardy, zaś punkt, w którym stykają się one z rockiem progresywnym uznaję za swoją domenę.

Moje ulubione gatunki związane z tematyką tego portalu to Jazz-rock / Fusion, Scena Canterbury, Zeuhl, Krautrock, Avant Prog i klasyczny Rock Psychodeliczny. Nie lubię Włoskich Symfoników, nie przepadam za Prog Metalem, zaś Neoproga nie cierpię wręcz organicznie.

 

Trybik (Paweł Tryba)
Recenzent
Rocznik: 1982
Skąd:

 

Słucham nałogowo, niestety na niczym nie gram. Aż do matury mój gust wyznaczało dzienne pasmo radia (do dziś uważam, że Chris Rea jest wielki), płytoteka Taty (sentyment do Pink Floyd z jednej strony, a do Raz,Dwa,Trzy i Kabaretu Starszych Panów z drugiej) i znajomi (sześć lat mieszkałem w akademiku z kolegą, który słuchał tylko Queen, sam się wciągnąłem siłą rzeczy). Iluminacji doznałem dzięki audycjom Kuby Czerniaka w lubelskim Radiu Centrum. Dzięki Nieaktualnej Liście Przebojów pokochałem klasykę rocka, a Centrum W Mroku zaszczepiło mi miłość do gotyku (ale nie do tej żenady, którą dziś się gotykiem nazywa - da się słuchać, ale do Bauhausu czy Sisters Of Mercy ma się nijak). Przełom w moim życiu fana nastąpił, gdy... sklepy zaczęły masowo wyprzedawać kasety magnetofonowe. W nieistniejącym już sklepie na lubelskiej starówce znalazłem Duże Tekturowe Pudło, a w nim obok Backstreet Boys i LO27 leżały m.in.: Pendragon,Collage, Arenę, Quidam czy Abraxas. Połknąłem haczyk. Świadomym artrockowcem zostałem, gdy w innym pudle w innym sklepie wyszperałem "Mirage" Camela - to było ostateczne umocnienie mojej nowej wiary :-) Od tego czasu zgłębiam w sumie każdy aspekt progresywnego rocka. Uwielbiam wspomnianego Wielbłąda, King Crimson, Procol Harum i w ogóle kapele z lat 70-tych. Wtedy co druga płyta była naprawdę odkrywcza! Późniejszym progresem jednak też nie gardzę - Pendragon i Collage to jedni z moich faworytów. Lubię progmetal, ale ten na bazie thrashu, komplikowanie na siłę poweru jakoś mnie nie kręci, jak cały power zresztą. Death i black też mnie nie bawią, ze względów muzycznych, jak również ideolo. Ale mniejsza o gatunki - dla mnie najważniejsza jest dobra melodia, obojętnie jak zaaranżowana. Choć ostatnio polubiłem postmetalowe wynalazki typu Neurosis czy Cult Of Luna, a tam melodii nie uświadczysz :-) Moje opinie o płytach będą odzwierciedlać moje własne odczucia i nie mam zamiaru się obrażać, jeśli ktoś napisze coś dokładnie przeciwnego. W tych kwestiach jednocześnie obie strony mają rację i się mylą. Podpisuję się nazwiskiem, a nie nickiem, bo uważam, że to uczciwe wobec ocenianych kapel. Ale zamiast zdjęcia daję awatar. A nóż zechcę pójść na koncert kogoś, kogo nie opisałem życzliwie? :-)

Moja skala ocen:
1.Szkoda Twojego czasu
2.Poświęć momencik, jeśli naprawdę mocno siedzisz w temacie
3.Płyta, która może Cię zaskoczyć
4.Płyta, która na sto procent Cię wciągnie
5.Płyta na całe życie
Pomiędzy tymi liczbami będę czasem dodawał ułamki, bo gust to bardzo subtelna sprawa.

Konrad Niemiec (Konrad Niemiec)
Recenzent
Rocznik:
Skąd: Kraków

konrad nUrodziłem się w połowie lat 60 w prastarym grodzie Kraka. Tam spędziłem ponad 40 lat swojego życia.  Obecnie mieszkam niedaleko Krakowa i nadal pasjonuję się muzyką. Kiedyś byłem muzykiem – perkusistą jazzowym i jazz-rockowym, ale ten etap juz minął. Po kilkunastu latach grania słuchając innych, stwierdziłem, że nie mam tyle czasu na ćwiczenie ile by należało, porzuciłem muzykowanie dla kolekcjonerstwa, które zresztą zajmowało mnie od zawsze. Zamiłowanie do muzyki nie minie  nigdy. Teraz pozostało tylko zbieractwo muzyczne:) Kolekcjonuję muzykę od 1978 roku i od tego czasu datuje się moje bywanie na krakowskiej giełdzie płytowej "Pod Przewiązką". To tam nabyłem pierwsze swoje płyty analogowe, które z pietyzmem i namaszczeniem znosiłem do domu, ku wielkiemu smutkowi moich rodziców. Obecnie w dobie Internetu płyty można kupować na całym świecie, co staram się czynić - jak każdy zwariowany kolekcjoner.

Twórcy bez których nie mógłbym żyć to:

Frank ZAPPA - artysta-geniusz, którego albo się kocha albo nienawidzi. Dla mnie jego muzyka stała się kanonem perfekcji i dbałości o jakość. Jako super-profesjonista zamęczał swoich muzyków na próbach i koncertach, aby grali rzeczy, które mało kto potrafi zanucić czy zatupać. Muzyczny fenomen, który zburzył mój wizerunek muzyka imprezowicza. On był muzykiem pracusiem.

Chick Corea - to zamiłowanie z czasów muzykowania. To artysta który wprowadził mnie w świat jazzu. Z jego muzyki czerpałem inspirację w pierwszych jazz-rockowych kapelach. To także muzyk, którego zespół doprowadził do tego, że rzuciłem granie - stwierdziłem, że nigdy nie dorównam grą na perkusji człowiekowi o nazwisku Weckl. Dave Weckl.

Led Zeppelin - zespół, który zawsze mnie elektryzował. Ich nagrania koncertowe dostępne na bootlegach ukazują co tak naprawdę było ich siłą i jak potrafili hipnotyzować publiczność. No i ten Bonzo niezrównany...

Lubię muzyczne odjazdy, jazz-rocka, fusion, prog rocka, symphonic rocka, hard rocka heavy rocka i niezależnie od nazwy wszystkie odmiany muzycznego perfekcjonizmu. Nie rozumiem punk rocka i całej elektroniki, która polega na włączeniu czegoś co buczy, dudni, puka, a nie żyjeJ Tylko, żywa człowiecza muzyka ma dla mnie sens...

 

Grzegorz Żarnowiecki (Grzegorz Żarnowiecki )
Recenzent
Rocznik: 1958
Skąd: Kielce

 

admin avatar Wygląda na to, że należę do grupy najstarszych recenzentów. Moja przyjaźń z muzyką zaczęła się jeszcze na przełomie lat 60/70 kiedy zachwycały mnie Czerwone Gitary, The Beatles, a potem glam rock (T.Rex, The Sweet, Mud) słuchany z pocztówek dźwiękowych. Potem zaraził mnie swym entuzjazmem Piotr Kaczkowski, którego audycji w radiowej trójce słuchałem z nabożeństwem, nagrywając muzykę na taśmę przy pomocy szpulowej „betoniarki” ZK 120. Faworyci sympatycznego Pana Piotra zostali do dziś także moimi zespołami: Pink Floyd, Genesis, Wishbone Ash, King Crimson czy ELP. Jedynie do Yes jakoś nie mogłem się przekonać. W okresie studiów pod koniec lat 70 pielgrzymowałem do Warszawy na giełdy płytowe do klubu Hybrydy (czwartek) i na bazar Wolumen (niedziela). Tam za ciężkie pieniądze nabywałem winyle moich ulubieńców. W tym okresie fascynowali mnie również przedstawiciele hard i heavy-rocka (Budgie, Black Sabbath, Deep Purple, Rainbow) oraz łagodniejszego rocka takich grup jak: 10CC, Supertramp, Wings, UFO czy Thin Lizzy.
Wraz z wiekiem rosła fascynacja heavy-metalem i razem z żoną jeździliśmy na koncerty Iron Maiden, AC/DC, Metalliki, a całkiem niedawno Iced Earth i Accept. Równolegle pasjonują mnie takie zespoły jak Nightwish, Anathema i Therion.
Jak widać spektrum moich zainteresowań muzycznych jest bardzo szeroki, ale wymienionych wyżej zespołów jestem wiernym fanem do dziś. Z powodów nie tylko religijnych absolutnie odrzucam satanistyczny black i death - metal. Nie cierpię growlingu. Zwracam uwagę na teksty.
W muzyce szczególną uwagę zwracam na melodie, aranże i klimat. Kocham muzykę która poprawia mi nastrój. Zbiór muzyki na moich płytach to kolekcja życiowych, przyjemnych, duchowych przeżyć. Złe skojarzenia dyskwalifikują album, bo po co się psychicznie dołować. Poza tym, jako wykładowca na uniwersytecie muszę starannie gospodarować czasem. Oto moja dziesiątka ulubionych, choć niekoniecznie najlepszych muzycznie płyt:
1.Black Sabbath – Sabbath Bloody Sabbath
2.Wishbone Ash – Live Dates
3.Pink Floyd – Wish You Were Here
4.Lake Of Tears – Forever Autumn
5.Nightwish – Bestwishes
6.Ozzy Osbourne – Bark At The Moon
7.Wings – Wings At The Speed Of Sound
8.Judas Priest – Painkiller
9.Rainbow – Rising
10.Genesis – Selling England By The Pound


Kontakt email:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 

Michał Jurek (Michał Jurek)
Recenzent
Rocznik: 1978
Skąd: Plewiska/Poznań

Michal jMoimi pierwszymi muzycznymi idolami byli Pet Shop Boys i Jean Michel Jarre, co sytuowało mnie dość daleko od rocka progresywnego. Ale widać prog rock był mi pisany, bo systematycznie się do niego przybliżałem, przechodząc po drodze przez hard rock i metal (up the Irons!). Miałem też to szczęście, że zawsze ktoś z mojej bliższej i dalszej rodziny słuchał klasyki rocka progresywnego, więc chcąc nie chcąc nią nasiąkałem. A jak już nasiąkłem wystarczająco, to zacząłem sam szukać. I tak już zostało. Staram się być otwarty na wszelkie nowinki, nie tylko progrockowe zresztą, ale najbliższe memu sercu są jednak lata siedemdziesiąte. Mam też pewien żelazny zestaw płyt, do których wracam zawsze i wszędzie. Oto one:

1. Camel – The Snow Goose
2. King Crimson – Red
3. Pink Floyd – Animals
4. Porcupine Tree – The Sky Moves Sideways
5. Sigur Rós – ()

 

Geralt (Łukasz Jakubiak)
Recenzent
Rocznik: 1990
Skąd: Przasnysz

geralt jMuzyki progresywnej zacząłem słuchać już w dzieciństwie. Moi bracia cioteczni, którzy są perkusistami, pokazali mi świat technicznych dźwięków. Wszystko zaczęło się od takich kapel jak: Rush, Genesis, Toto, Dream Theater, Yes oraz Marillion. Nigdy nie ograniczałem się do konkretnego gatunku, dlatego z chęcią słucham jazz fusion, funku, popu oraz różnych odmian metalu (głównie power, thrash i heavy). Od jakiegoś czasu bardziej zagłębiam się w death metal, przez co stałem się ogromnym fanem zespołu Nile. Jeżeli chodzi o moją przygodę z "bazgraniem" to na początku pisałem głównie recenzje filmowe, dopiero potem przerzuciłem się na muzykę. Moje teksty zostały ciepło przyjęte na wielu portalach, więc postanowiłem dalej rozwijać się w tym kierunku.

 

Jestem bardzo otwarty muzycznie i staram się słuchać wszystkiego. Lubię zabawę dźwiękami, dlatego z ogromnym entuzjazmem słucham wariacji gatunkowych. Przy pisaniu skupiam się głównie na samej muzyce i unikam zbędnego jej generalizowania. Zwracam uwagę na stronę instrumentalną, co jest "dziedzictwem" przekazanym przez moich braci. Poza tym istotny dla mnie jest także klimat oraz melodyjność, rzadziej strona liryczna.

 

Nie tylko muzyką człowiek żyje, a na co dzień zajmuję się również analizowaniem wszelkich zjawisk związanych z kulturą masową. Interesuję się filmem, literaturą (głównie fantasy) oraz sztuką komiksu. Z wykształcenia jestem kucharzem oraz socjologiem, a w tej chwili robię magisterium z filologii polskiej na kierunku: dziennikarstwo kulturowe.  

 

Mam w głowie masę, wspaniałych albumów, które kreowały mój muzyczny światopogląd, ale moja lista nie może ciągnąć się w nieskończoność. By nikogo nie męczyć, ograniczyłem się do skromnej dziesiątki:

 

1. Dream Theater "Metropolis Part 2: Scenes From A Memory"
2. Rush "Power Windows"
3. Fates Warning "A Pleasant Shade Of Gray"
4. Planet X "Quantum"
5. Toto "Tambu"
6. Queensrÿche "Operation: Mindcrime"
7. Marillion "Brave"
8. Annihilator "Never, Neverland"
9. Quidam "Alone Together"
10. Porcupine Tree "In Absentia"


Kontakt email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

 

Mistermasyl (Paweł Bogdan)
Recenzent
Rocznik: 1991
Skąd: Biłgoraj/Warszawa

 

Na muzykę progresywną natrafiłem całkiem przypadkowo. Była to paskudna, szara jesień (najprawdopodobniej październik) roku 2007. Pewnego dnia przeczytałem o polskim, podobno świetnym, zespole o nazwie Riverside. Uważnie zapoznałem się z dorobkiem muzyków, jednak wrażenia na mnie nie zrobił. Mimo tego, że odłożyłem na bok muzykę zespołu postanowiłem w końcu do niej wrócić, bardziej wnikliwie się jej przyjrzeć... i wtedy się zaczęło. Pokochałem ten styl - progresywną muzykę, o której wcześniej za wiele nie słyszałem. Od tego czasu stała się częścią mojego życia, jego inspiracją oraz natchnieniem i prawie całkowicie nim zawładnęła. Wręcz kolosalny wpływ na mój gust miało odkrycie strony progarchives.com oraz serwisu lastfm. Na przestrzeni paru lat mogę stwierdzić że podane serwisy były dla mnie niesamowitym bodźcem by szukać, odkrywać oraz słuchać więcej i częściej.

 

Mój gust muzyczny w rezultacie nowych odkryć i poszukiwań stale się pogłębiał (i pogłębia), tak że słucham muzyki progresywnej różnych stylów począwszy od lat 60-tych i ery klasycznej przez rock neo-progresywny aż do dzisiejszych odmian tego gatunku, poczynając od rocka atmosferycznego czy ambientu na progresywnym death metalu kończąc. W muzyce najwyżej sobie cenię tzw. przeżycia duchowe i wewnętrzne odczucia, które ze sobą przynosi.

 

Jest wiele muzycznych formacji, które w jakiś sposób mnie ukształtowały jako człowieka. Zespoły, które wywarły na mnie jednak największy wpływ lub tworzoną przez nich muzykę zaliczyłbym do ulubionej, to w wielkim skrócie: Genesis, King Crimson, Van Der Graaf Generator, Pink Floyd, Marillion, Riverside, Opeth, Dream Theater, Anathema, Tool.

 

Od marca 2010 roku prowadzę audycję 'za PROGiem', poświęconą kompleksowemu poznaniu historii rocka progresywnego. Za PROGiem w sposób chronologiczny, z dbałością o kontekst historyczny, przedstawiam wszystkie najbardziej istotne formacje muzyczne zamykające swą twórczość w etykiecie "muzyka progresywna". Mamy więc rock, jazz, folk, psychodelię, eksperymentalizm, krautrock, awangardę czy zeuhl. Audycje dobywają się w Radiu Aktywnym w każdą niedziele od godziny 22.00. Dla fascynatów muzyki progresywnej (szczególnie tej "klasycznej") materiał wręcz obowiązkowy!

 

Kontakt e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
http://za-progiem.blogspot.com/

Paweł Caniboł
Recenzent

admin avatar Muzyka to całe moje życie.
Tak krótko i zwięźle mogę podsumować to, czym żyję.
Od samego początku w moim domu coś grało. Pochodzę z rodziny, gdzie każdy z rodzeństwa chodził do szkoły muzycznej, na czymś grał i aktualnie posiada umiejętności w posługiwaniu się kilkoma instrumentami. Sam jestem gitarzystą i udzielam się w tym fachu jak tylko mogę.
A od dziecka mój ojciec starał się wychować mnie muzycznie prezentując co krok kolejne dzieła największych twórców muzyki klasycznej. Zatem od tego zaczynałem. Później pojawił się mój „gitarowy bunt”, a pierwsze zespoły, jakie sam odkryłem, to: Offspring, Metallica, Rammstein. Choć od tamtego czasu mój gust ewoluował wielokrotnie, myślę, że aktualnie zatrzymał się na poziomie, z którego jestem najbardziej zadowolony. I choć nie ograniczam się do żadnego konkretnego gatunku (jestem w stanie w każdym kolejnym znaleźć coś interesującego), to jednak prog rock to coś, co kręci mnie najbardziej. Nie ukrywam, że sam jestem artystą i taką właśnie muzykę tworzyłbym najchętniej. Moim zdaniem właśnie muzyka, nic innego, dopasowuje się tak do naszych emocji oraz tak nas rozumie, że od pierwszego dnia jej poznania, staje się naszą najwierniejszą przyjaciółką aż po grób.
Praca jako dziennikarz muzyczny to jedno z moich marzeń. Aktualnie próbuję swoich sił i sam sprawdzam swoje możliwości. Daje mi to ogromną satysfakcję, kiedy mogę zupełnie subiektywnie ocenić pewne dzieło, a sami artyści z pewnością zwracają uwagę na moje słowa. Skończyłem studia na UŚ - geografię. Podróże bowiem to kolejna dziedzina, która siedzi we mnie i praktycznie zawsze, kiedy tylko pojawi się perspektywa kilku dni wolnego, planuję jakieś wypady (najczęściej w góry). Oprócz tego uwielbiam rower. A mój cel życiowy, to znaleźć się w Stanach i porządnym Harleyem przejechać je wzdłuż i wszerz (sławne klimaty Route 66).
Rock progresywny, jako gatunek, interesuje mnie raczej w swoim starszym wydaniu. Grupy, które uwielbiam to: ELP, King Crimson, Arena, Dream Theater, Ayreon, Camel i oczywiście stare, ukochane Pink Floyd.

Bartek Musielak
Recenzent

admin avatar Co lubię w muzyce? Moc metalu, myśl progresywną, szorstkość industrialu, zaczepność elektroniki, nieprzewidywalność alternatywy. I to w skrócie opisuje jakiej muzyki słucham. Wśród moich ulubionych zespołów wymieniam zawsze Tool oraz Nine Inch Nails, które wielbię wręcz maniakalnie. Przez moje niedługie życie, a jeszcze krótszy okres zamiłowania do muzyki, przebrnąłem przez fascynację wieloma gatunkami rocka i metalu. Zaczęło się od młodzieżowego nu metalu, później był czas poszukiwania czegoś mocniejszego - thrash i death metal. Nie obce są mi również nagrania formacji black metalowych. Pod koniec gimnazjum zakochałem się w Tool, natomiast w liceum odkryłem Nine Inch Nails. Od tego czasu moje horyzonty muzyczne znacząco się poszerzyły, rozkochałem się w rocku i metalu progresywnym. Ulubione albumy? Oczywiście "Lateralus" i "Ænima" Tool, "The Downward Spiral", "The Fragile" i "Year Zero" Nine Inch Nails, ale również pierwszy album Rage Against The Machine, "Eidolon" Rishloo, "Wavering Radiant" ISIS, dyptyk Lunatic Soul, "Remedy Lane" Pain Of Salvation... i wiele, wiele innych. Ukochany utwór? Zdecydowanie "Third Eye" Tool.

 

Monika Piotrowska
Recenzent
Rocznik:
Skąd:

 

MonikaPMuzyka byla obecna w moim życiu zawsze a mój gust muzyczny ewouluje wraz z rozwojem emocjonalnym. W przeszłości zdecydownie słuchałam tzw cieższych klimatów, by z czasem przejść do dźwiekow bardziej wysublinowanych. W którymś  momencie skłonilam się ku progresywnemu rockowi z naciskiem na tak zwane postprogresywne brzmienia. Dażę wielkim respektem Pana Stevena Wilsona i wszystkie jego projekty. Jestem miłośnikiem takich zespołów jak Anathema , Opeth, Gazpacho,Pinneaple Thief, na pewno większości znajdującej się pod „parasolem” wytwórni Kscope.  Muzyka jest w moim życiu w zasadzie wszechobecna, jako że na co dzień zajmuję się obslugą finansową zespolów muzycznych, czas wolny spędzam na koncertach formacji bardziej lub mniej znanych. Obecnie jestem również zaangażowana we współpracę z kilkoma tzw. „unsigned” zespołami. Moja rola polega na zdobywaniu dla nich pomocnych kontaktów i miejsc do grania, jak również promowania i pozyskiwania odbiorców ich muzyki Jestem również częstym gościem na tzw. „open mike” i „jam sessions”, gdzie często na scenach występują moi znajomi. Mam nadzieję,  że działaność w która jestem zaangażowana, jak i Londyn w którym obecnie mieszkam, będą mi dostarczać materiału do napisania tutaj czasami recenzji płyty, koncertu czy też  i innego  wydarzenia w świecie muzyki.

 

Kontakt e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 

Albercik (Mikołaj Grażul)
Recenzent
Rocznik: 1991
Skąd: Nidzica


mikolaj gMoja przygoda z muzyką progresywną zaczęła się w gimnazjum, czyli nie tak dawno. Z początku moją czołówkę stanowiło wąskie grono kapel nurtu progresywnego metalu, lecz z czasem zaczęło mnie ciągnąć do rocka. No i tak jest do dziś. Muzyka pochłonęła mnie całkowicie, przez co poświęcam jej prawie każdą chwilę.

Ciężko mi określić, który nurt progresywnego rocka odpowiada mi najbardziej, gdyż słuchając każdego po trochu czuję największy strzał energii. Jeśli jednak chodzi o metal, no to sprawa wygląda już inaczej.
Lubię stary styl spod szyldu Dream Theater do Metropolis pt.2, Threshold, czy Vanden Plas. Jakoś słuchając nowej fali nie mogę usłyszeć świeżych pomysłów i specyficznego klimatu, jak u kapel wyżej wymienionych. Od względnie długiego czasu najbardziej fascynuje mnie muzyka Pain of Salvation, a w szczególności głos frontmana Daniela Gildenlowa. Moich 10 ulubionych płyt na dzień dzisiejszy (kolejność losowa):
1.Dream Theater - Images & Words
2.Threshold - Extinct Instinct
3.Pain of Salvation - The Perfect Element pt.I
4.Pain of Salvation - Entropia
5.Matthew Parmenter - Horror Express
6.King Crimson - Red
7.Karmakanic - Who's the Boss in the Factory (chyba ulubiona jako całość)
8.Magma - K.A.
9.Planet X - Quantum
10.Porcupine Tree - Deadwing
Oprócz tego grywam trochę na bębnach oraz w gry bilardowe (8 Pool, Snooker)

 

 

© Copyright 2007- 2012 - ProgRock.org.pl
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version

bursa escort ankaraescortilanlar.org ankarambayanescort.net escortlarankaratr.net eskortkizlarankara.com