ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Uda
Łowy kraby

01. Łowy
02. Tyrydyry dą
03. Talerzyk na piach
04. Diamentowy Gruzin
05. Pamiętasz Mazury? /Walec w szpitalu
06. Młodziez musi odejść
07. Zacier jest
08. Krakowska Szkoła Gangbangu
09. Weź go karm
10. Turbognój
11. Rajstopy z dziuramy
12. Opustoszałe mrowisko
13. Kraby

- Kuba Sieńczyk (bass, harmonica, vocal)
- Łukasz Krzywicki (guitar, acoustic guitar, vocal)
- Michał Zawadzki (drums, vocal)
oraz:
- Apostolis Anthimos (guitar (2)
- Krzysztof Ścierański (bass (8)
- Marcin Gałażyn (accordion (11)

 

Inne albumy wykonawcy: « Hurtownia przebiśniegów

1 recenzja

  • Link do recenzji Gabriel Koleński niedziela, 24 luty 2013 23:32 napisane przez Gabriel Koleński

    Kiedyś sprzedawca pracujący w już niestety nieistniejącym warszawskim sklepie muzycznym Duo-Trio powiedział mi: „o muzyce nie ma co mówić, trzeba jej posłuchać”. Fantastyczna dewiza. Szkoda że trochę nie współgra z rolą recenzenta. O twórczości takich zespołów jak Uda można mówić długo i namiętnie, tylko po co? Słowami i tak nie odda się wszystkiego co dzieje się w takiej muzyce. Mimo wszystko postaram się po kolei omówić poszczególne składowe najnowszej płyty zespołu, zatytułowanej „Łowy kraby”.
    Zacznę od najważniejszego, czyli muzyki samej w sobie. Po pierwszym przesłuchaniu pomyślałem sobie „toż to awangarda czystej postaci!” Stwierdzenie tyleż trafne co pretensjonalne. Ale faktem jest, że nowa płyta Ud to muzyczny tygiel pełen elementów zaczerpniętych z przeróżnych stylów i gatunków, niekoniecznie do siebie pasujących. A jednak panowie tylko we trzech są w stanie zespolić to wszystko w twór przemyślany, spójny i wielobarwny. Podstawą ich brzmienia są trzy najprostsze instrumenty w szeroko rozumianej muzyce okołorockowej. Jak wiadomo, nie ważne jakim dysponuje się instrumentem, lecz jak się go używa. Otóż panowie swoimi posługują się nad wyraz sprawnie. Sekcja rytmiczna nienaganna, stosuje łamańce różnego rodzaju, nie tylko dlatego ze rytm jest zróżnicowany, ale wspomniane łamańce pochodzą z różnych zakątków muzycznego padołu. Skomplikowane struktury rytmiczne i częste ich zmiany to karty jazzowej talii, ale co powiecie na nawałnice wprost ze świata metalu, bo i takie tu się zdarzają („Turbognój”,). Oczywiście to nie kwestia samej sekcji rytmicznej, ale gry całego zespołu, który chętnie zapuszcza się w rejony ciężkich brzmień – serwuje ołowiane riffy w „Talerzyk na piach” czy „Młodzież musi odejść”. Zresztą ten ostatni utwór generalnie jest dobrze zakręcony – obok partii o westernowym rodowodzie znajdziemy iście hardcorowe zaśpiewy oraz duszne gitarowe rzężenie. Na tej płycie tak jest często. Ogromny eklektyzm, ale zmyślnie ujarzmiony. Dobrym przykładem jest też, chyba mój ulubiony na płycie „Diamentowy Gruzin” – zaczyna się mrocznie, następnie górę biorą gitary, w niczym nie przeszkadza radosny zaśpiew „la la la la la”, by to wszystko nagle przeistoczyło się w …funk. Zresztą tego funku na krążku słychać więcej, niż tylko w tym jednym utworze, czemu sprzyja umiejętność basisty grupy, Kuby Sieńczyka, do gry klangiem. Znakomicie to brzmi, naprawdę. Prawdopodobnie już na początku należałoby powiedzieć, że podstawą brzmienia zespołu jest jazz, tudzież inne fusion, ale po głębszym zapoznaniu się z tym albumem nie jestem tego taki pewien, co nie zmienia oczywiście faktu, że takich dźwięków jest tu dużo. Uważam jednak, że Uda osiągnęły równowagę, ciężko mówić o jednoznacznej dominacji określonego stylu.
    Twórczość tria jest w dużej mierze instrumentalna, nie mniej, o czym trochę już wspomniałem, zdarzają się partie wokalne. Monologi, chórki, zaśpiewy, nawet growhl! Warto w tym momencie wspomnieć o kolejnym bardzo ważnym aspekcie działalności Ud. Poczucie humoru. Jest ono wszechobecne. Począwszy od rysunku zdobiącego okładkę płyty, przez tytuły utworów („Tyrydyry dą”,”Diamentowy gruzin”,”Krakowska Szkoła Gangbangu”, czy ”Rajstopy z dziuramy”), aż po teksty. Monolog o utraconej miłości w „Talerzyk na piach”, coś co może być swego rodzaju zaczepką wobec pewnego artysty z kręgu muzyki alternatywnej („Zacier jest”) czy dziwaczne porady w „Krakowskiej Szkole Gangbangu” to najlepsze przykłady. Jednak moja ulubiona partia pojawia się w „Diamentowym Gruzinie” : „Pan kotek był chory/ i słuchał Ilusion/ krystaliczna ciemność/ diamentowy Gruzin”. Wszelkie podobieństwa muzyczne do znanej polskiej grupy rockowej są w tym kawałku prawdopodobnie nieprzypadkowe. A co powiecie na pastisz bluesowej ballady, która gdyby nie tekst, mogłaby należeć do repertuaru Garego Moore’a? („Rajstopy z dziuramy”)
    Żeby ktokolwiek w ogóle zechciał przeczytać niniejszy tekst, powinienem zbliżać się do końca, ale nie mogę nie wspomnieć o znamienitych muzykach udzielających się gościnnie na „Łowach krabach”. Apostolis Anthimos i jego superszybkie partie w „Tyrydyry dą”, basowa solówka Krzysztofa Ścierańskiego w „Zacier jest” oraz solo na …akordeonie w „Rajstopach z dziuramy” w wykonaniu Marcina Gałażyna mówią same za siebie. I znakomicie wzbogacają twórczość Ud.
    Podsumowując, miałem przyjemność obcować z wprawdzie niegenialnym, ale przecudacznym i arcyeklektycznym albumem. Żeby tego słuchać trzeba mieć albo anielską cierpliwość albo zamiłowanie do muzyki oryginalnej, nieszablonowej, zróżnicowanej, tworzonej przez muzyków dojrzałych, utalentowanych, kompletnie szalonych, ale pełnych pasji, poszukujących i niezwykle odważnych. Jeśli w jakikolwiek sposób zaintrygowały Was moje wypociny to mogę zapewnić, że opisywana przeze mnie płyta jest 100 razy ciekawsza.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by dodać recenzję

© Copyright 2007- 2017 - ProgRock.org.pl
10 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version