ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Art of Illusion
Cold War Of Solipsism
(2018, album studyjny)

01. Ico - 2:25
02. Devious Saviour - 7:26
03. Allegoric Fake Entity - 5:13
04. Santa Muerte - 6:44
05. Able To Abide - 4:21
06. Cold War Of Solipsism - 8:02
07. King Errant - 10:08


 

Czas całkowity - 44:19



 

- Marcin Walczak - wokal
- Filip Wiśniewski - gitara
- Paweł Łapuć - instrumenty klawiszowe
- Mateusz Wiśniewski - gitara basowa
- Kamil Kluczyński - perkusja
oraz:
- Bartosz Sobieraj - dodatkowy wokal (7)


 


 


 

Inne albumy wykonawcy: « Round Square Of The Triangle

1 recenzja

  • Link do recenzji Gabriel Koleński niedziela, 28 styczeń 2018 13:07 napisane przez Gabriel Koleński

    Rok 2018 niedawno się zaczął, a już ukazują się pierwsze wydawnictwa z naszego podwórka. Poniekąd słusznie, szkoda marnować czas. Tym bardziej, że na drugą płytę bydgoskiego Art Of Illusion, zatytułowaną „Cold War Of Solipsism” trzeba było czekać aż 4 lata.
    Album jeszcze w zeszłym roku zapowiadał singiel „Devious Savior”. Szczerze mówiąc, nie do końca rozumiem taki wybór, ponieważ akurat ten kawałek nie do końca opisuje zawartość płyty. Utwór sam w sobie nie jest zły, ale pozostałe są po prostu lepsze, bardziej dopracowane i spójne. Art Of Illusion zaczynał jak zespół grający muzykę instrumentalną, z tylko gościnnym udziałem wokalisty Marcina Walczaka w niektórych utworach. Mocne, ekwilibrystyczne kompozycje do tej pory robią wrażenie, powalają techniką, wyobraźnią i przestrzenią. „Devious Savior” pokazuje, że transformacja w zespół z pełnoetatowym wokalistą nie była łatwa. Wokal wydaje się być doklejony trochę na siłę. Marcin doskonale sobie radzi z trudną, techniczną muzyką, ale słychać, że jest to walka. Całość brzmi jak Opeth z czasów „Blackwater Park” z czystym wokalem, czyli dość karkołomnie i tak też jest. A co dalej? Dalej jest wyłącznie lepiej i to jest najważniejsze!
    Już kolejny singiel czyli „Allegoric Fake Entity” pokazuje, że ekipa z Bydgoszczy potrafi skomponować utwór odpowiednio zharmonizowany z wokalem i stworzyć miejsce, zarówno dla spokojnych zwrotek, jak i emocjonalnych refrenów, z chwytliwymi i melodyjnymi liniami wokalnymi. Dodatkowo, wszystko to ozdobione jest subtelnymi dźwiękami klawiszy Pawła Łapucia i intensywnym, rwanym, technicznym solem gitarowym Filipa Wiśniewskiego. O miażdżącej sekcji rytmicznej z fajną partią pianina w tle nie wspominając. I już mamy świetnie zaaranżowany utwór. Czyli można. W podobnym stylu utrzymana jest większość albumu. Spokojne, choć naznaczone podskórnym nerwem i niepokojem zwrotki „Santa Muerte”, tytułowego „Cold War Of Solipsism” i kończącego album „King Errant” zostają zrównoważone energicznymi, emocjonalnie wyśpiewanymi refrenami. W tych utworach oczywiście dzieje się dużo więcej, w końcu zespół słynie z techniki i wysokich umiejętności. Mnogość przejść oraz zmian tempa i nastroju, a także wszelkie smaczki aranżacyjne, serwowane przede wszystkim przez Łapucia i Wiśniewskiego powodują, że cały czas pozostajemy w strefie muzyki progresywnej, choć raczej po tej cięższej stronie mocy. Duża w tym zasługa perkusisty Kamila Kluczyńskiego, którego styl powoduje zawroty głowy. Kamil gra bardzo ciężko, technicznie, z zegarmistrzowską precyzją prowadzi kolejne utwory na skomplikowanych strukturach rytmicznych (przejść z 3. i 4. minuty „Cold War Of Solipsism” nie powstydziłby się porządny zespół thrash metalowy). Jeśli dodamy do tego trudne, nie zawsze rymujące się teksty, to otrzymamy obraz jak ciężkie zadanie miał na tym albumie Marcin Walczak. Wokalista wyszedł z niego jednak obronną ręką, a jego energia, mocny, czysty głos i interpretacja są jednymi z najmocniejszych punktów na tym krążku. Teksty, niebędące autorstwa Walczaka, są głębokie i dojrzałe, ale nadmierne „filozofowanie” i używanie bardzo trudnych słów pachnie lekką pretensjonalnością. Na deser zostawiłem sobie uroczą balladę „Able To Abide”, która dla mnie jest utworem idealnym, z dużą przestrzenią, chwytliwymi melodiami oraz emocjonalną solówką gitarową, stanowi wytchnienie pośród pozostałych wymagających, technicznych brzmień.
    Najnowszy album Art Of Illusion trwa niewiele ponad 44 minuty i uważam, że było to doskonałe posunięcie, nieważne na ile świadome. Panowie serwują płytę krótką, zwartą, ale wypełnioną skomplikowanymi, trudnymi utworami, z wieloma zabiegami aranżacyjnymi, które powodują, że poszczególne kompozycje mają drugie, trzecie, a nawet czwarte dno. To nie jest album, który łykniemy radośnie bez popitki za pierwszym razem, ale jeśli damy mu szansę, odwdzięczy się z nawiązką. Osobiście traktuję debiut AOI jako eksperyment, „Cold War Of Solipsism” jako okres przejściowy, a następnym razem liczę na to, że panowie zdmuchną mnie z powierzchni ziemi.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by dodać recenzję

© Copyright 2007- 2017 - ProgRock.org.pl
10 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version