ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

BBM
Around The Next Dream
(1994, album studyjny)

1. Waiting in the Wings (3:43)
2. City of Gold (3:57)
3. Where in the World (5:23)
4. Can't Fool the Blues (5:15)
5. High Cost of Loving (5:40)
6. Glory Days (4:23)
7. Why Does Love (Have to Go Wrong)? (8:27)
8. Naked Flame (6:06)
9. I Wonder Why (Are You So Mean to Me)? (4:59)
10. Wrong Side of Town (3:57)

Czas całkowity: 51:50
- Gary Moore (guitar, vocals)
- Jack Bruce (vocals, bass, cello, keyboards)
- Ginger Baker (drums, percussion)
oraz:
- Tommy Eyre - keyboards
- Arran Ahmun - drums (3)
- Morris Murphy - Bach trumpet (6)
Wyświetlony 4193 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza jacek chudzik środa, 07 kwiecień 2010 09:01 napisane przez jacek chudzik

    Rozszyfrowanie lub poprawne zinterpretowanie nazwy zespołu bywa czasem kłopotliwe. W tym przypadku wszystko wydaje się jasne. BBM to po prostu Ginger Baker, Jack Bruce oraz Gary Moore. Jednak na tym oczywistości się kończą. Czego się bowiem po takim zespole spodziewać?

    Panowie Baker i Bruce mimo udziału w wielu ciekawych muzycznych projektach (pierwszy założył m.in. jazzrockową grupę Ginger Baker's Airforce, drugi zaś intensywnie flirtował z jazzem, czego efektem była np. solowa płyta z udziałem Johna McLaughlina Things We Like) na dobrą sprawę nigdy, od czasu rozpadu legendarnego The Cream, nie wrócili na muzyczny szczyt. I wydawać by się mogło, że w latach 90. ich nazwiska pojawiać się już będą wyłącznie w zdaniach pisanych w czasie przeszłym. Nic dziwnego zatem, że gdy w świat popłynęła wieść o utworzeniu BBM myśli wielu skierowały się w stronę Cream. Czy w dekadzie tak odległej od kolorowych lat 60. uda się wskrzesić ducha tego bodaj najsłynniejszego tria w historii muzyki rockowej? Niewiadomą mógł być Moore, gitarzysta o ustalonej już pozycji, ale kojarzony przede wszystkim z bluesem (mało kto dziś pamięta, że Moore debiutował w 1973 roku psychodelicznym i silnie zakorzenionym w muzyce Hendriksa albumem Grinding Stone).

    Nadzieje tych, którzy liczyli na pojawienie się formacji będącej w zasadzie Cream-bis szybko okazały się płonne. Już po pierwszym utworze, po pierwszym riffie, wydanego w 1994 roku albumu Around the Next Dream wiadome było, że wszystko potoczy się inaczej. Otwierający płytę utwór Waiting in the Wings to kawał dobrego blues rocka. Zresztą, wymarzony jak na powitanie słuchaczy riff, pulsująca linia basu i świetne solówki gitarowe Moore'a sprawiają, że ten krótki, tryskający energią utwór należy do najlepszych na płycie. Podobnych, zgrabnie skomponowanych i sprawnie zagranych bluesowych kawałków, znajdziemy na tym albumie jeszcze sporo. Prócz nich trafimy na spokojniejsze balladki (Where in the World, Naked Flame), a także na utwory, w których jak mniemam próbowano wykazać się większą inwencją, jak np. bardziej rozbudowane Why Does Love (Have to Go Wrong)?, czy zawierający śladowe ilości dźwięków trąbki Glory Days. I choć panowie z BBM gdzieniegdzie mrugną okiem w stronę fanów Cream, to na albumie nie dzieje się nic nadzwyczajnego, czy niespodziewanego. Nuda? Nie czarujmy się - też na nią, niestety, trafimy.

    Gdy wsłuchamy się w Around the Next Dream może pojawić się też moment, gdy zadamy sobie pytanie, czy przypadkiem nie jest to kolejny solowy album Moore'a? I tak i nie. Z jednej strony zdominował on Bruce'a i Bakera, ale z drugiej strony świetna (ponadprzeciętna jak na solowe projekty gitarzystów) praca sekcji rytmicznej stanowią o atrakcyjności tej płyty.

    Jedyne dziecko BBM budzić może mieszane uczucia. Muzycy mogli nagrać materiał o wiele lepszy, ciekawszy, czy po prostu ambitniejszy. Ale koniec końców dochodzę do wniosku, że lepszy wróbel w garści, niż... Z tym starym przysłowiem po prostu muszę się w tym wypadku zgodzić. Dlaczego muszę? Sięgając po Around the Next Dream otrzymujemy solidną, a chwilami niezwykle porywającą dawkę blues rocka. Co moglibyśmy dostać, gdyby panowie zdecydowali się reanimować Cream? ...wolę nie myśleć.

    Płytę polecam na chwile relaksu (np. w przerwie między wielowątkowymi progrockowymi suitami), jako przerywnik, odskocznię. Prostota tego - w gruncie rzeczy przeciętnego - albumu bywa przyjemna. Mnie przynajmniej urzeka.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version