ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Kali-Gula
Crucial Point
(2009, mini album studyjny)

Crucial Point
Oceń ten artykuł
(23 głosów)

01. Every Night - 2:45
02. Paradise - 4:05
03. Alone - 4:37
04. Perfect - 5:09
05. No Way - 5:12

Czas całkowity - 21:47



- Yoanna Gulak - wokal, gitara akustyczna
- Kamil Gulak - gitara
- Kamil Małysa - gitara basowa
- Konrad Biczak - perkusja
oraz:
- Wojciech Macioch - instrumenty klawiszowe


 

Wyświetlony 3935 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: Minotaur »

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba poniedziałek, 30 listopad -0001 01:24 napisane przez Paweł Tryba

    Każdy ma jakieś swoje fetysze. Ja też. Kilka. W tym jeden taki, do którego mogę się przyznać przed ludźmi bez ryzyka odsiadki - płyty z drzewkiem na okładce. Ilekroć widzę ten motyw, jestem prawie pewien, że czeka mnie muzyczna uczta. 'Wind And Wuthering' Genesis, 'Regard The End' Willard Grant Conspiracy, 'We Were Born In A Flame' Sama Robertsa, EPka Spiral 'Under The Cold' - czy trzeba więcej przykładów? Dlatego z radością podjąłem się zrecenzowania mini albumu zespołu Kali-Gula, 'Crucial Point', którego okładka jaka jest - każdy widzi. Z przyjemnością donoszę, że jeszcze raz mój prywatny przesąd się sprawdził. Wiem, że płytka nie jest pierwszym materiałem Kali-Gula, a przy okazji pracy nad EPką zespół dokonał brzmieniowej wolty wyłączając z instrumentarium skrzypce, a inkorporując klawisze (obsługujący je - bardzo kompetentnie zresztą - Wojciech Maciocha występuje na prawach gościa). Nie jestem w stanie ocenić rozwoju kapeli, bo wcześniejszych nagrań nie dane mi było usłyszeć, mogę jednak śmiało powiedzieć, że jestem zaintrygowany i z chęcią poznałbym dawne jej oblicze, bo ciepły jeszcze 'Crucial Point' jest wart grzechu.

    Kali-Gula jest przypadkiem dość osobliwym. Umyślnie stara się zawęzić własny krąg odbiorców. Na myspace zespołu w rubryce 'Inspiracje' odnajdziemy szereg gotyckich klasyków, we wkładce obowiązkowo lekko zasępionym wzrokiem spogląda na nas czworo młodych ludzi, w tym stosownie do konwencji wystylizowana wokalistka. Mam pytanie - po co? Kapela z Biłgoraja owszem, pewne gotyckie inklinacje ma, ale równie blisko jej do rocka środka, i to w bardzo dobrym gatunku - mocnego, melodyjnego, nie skażonego monotonią. Powiem bez żadnej przesady - takich polskich piosenek chciałbym słuchać na co dzień w radio. Tymczasem image i otoczka, jaką stara się roztaczać dookoła siebie Kali-Gula może ich zepchnąć do getta bywalców Castle Party. Szkoda by było!

    Pięć piosenek - dawka optymalna dla poznania kompletnie wcześniej nie znanej formacji. Zwraca uwagę fascynacja Skandynawią obecna w riffach i subtelnych, melancholijnych zwolnieniach. Nad partiami klawiszy unosi się duch Tiamat z połowy lat 90tych. Wyraźnie słychać czego słuchają instrumentaliści, ale też, może nawet przypadkiem, potrafią ze swoich inspiracji stworzyć coś własnego, z mniejszą zawartością gotyku, a większą rocka bez żadnych przedrostków. Mając porównać styl Kali-Guli do kogoś z rodzimej sceny, powiedziałbym: Symphony. Oczywiście jeśli nie liczyć różnicy w osobie damy na wokalu. Na całe szczęście Yoanna Gulak nie popełnia powszechnego ostatnio grzechu i nie zgrywa Tarji Turunen. Żadnego operowego piania - sam rockowy konkret. Głos pani Joasia ma mocny, wręcz stworzony do silniejszej ekspresji. Zamiłowanie do krzyku pomaga też zamaskować słyszalny (ale nie irytujący, zaznaczmy) polski akcent.

    Całość zaczyna się mocno w rytm 'Every Night'. Uwagę zwraca krótkie zwolnienie tempa, będące tylko punktem wyjścia do czadowego finału. Na listach mógłby powalczyć polskojęzyczny - wbrew tytułowi - 'Paradise', z fajnie stopniowanym napięciem - niespiesznym wstępem, spokojną zwrotką i eksplozją w zapamiętywalnym od razu refrenie. Miejsce na gitarowy pejzaż znajduje się w refleksyjnym 'Alone', zwieńczonym ciężkim, monumentalnym finałem. 'Perfect' zaczyna się orientalizującym motywem gitary akustycznej nałożonym na elektryczną 'kaczkę', ale dalej mamy już porządny ciężar. Jedynym zgrzytem wydaje się męski growl na norwesko-blackowąą modłę w 'No Way' - rozumiem, że fascynacja Theatre Of Tragedy i Sirenią zobowiązuje, ale bez tego elementu kawałek tylko by zyskał.

    Zaczyna się 2010 rok, więc chyba mogę ten tekst podsumować życzeniami? Życzę zespołowi Kali-Gula szybkiego wydania dużej płyty, a sobie - wysłuchania tejże. Radziłbym też kwartetowi (bo dyktować artystom co mają grać i jak się zachowywać - nie mam prawa) zastanowić się czy z tak mocnym materiałem nie warto wyjść do kogoś więcej niż ubrane na czarno smutasy. Póki co - 3/5 (pół punkciku w dół za ten nieszczęsny growl).

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version