ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Porcupine Tree
Stupid Dream
(1999, album studyjny)

01. Even Less - 7:11
02. Piano Lessons - 4:21
03. Stupid Dream - 0:28
04. Pure Narcotic - 5:02
05. Slave Called Shiver - 4:41
06. Don't Hate Me - 8:30
07. This Is No Rehearsal - 3:27
08. Baby Dream in Cellophane - 3:15
09. Stranger By The Minute - 4:31
10. A Smart Kid - 5:22
11. Tinto Brass - 6:17
12. Stop Swimming - 6:53


Czas całkowity - 58:28



- Steven Wilson - wokal, gitara, instrumenty klawiszowe, programowanie
- Richard Barbieri - instrumenty klawiszowe
- Colin Edwin - gitara basowa
- Chris Maitland - perkusja
oraz:
- Terumi - wokal (11)
- Theo Travis - flet (6,11), saksofon tenorowy (6)
- East of England Orchestra - Nicholas Kok - drygent
- Chris Thorpe - orkiestracja



Wyświetlony 4801 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Michał Jurek niedziela, 15 styczeń 2012 17:51 napisane przez Michał Jurek

    Zmiany, zmiany... Po nagraniu albumu 'Signify' Porcupine Tree przeszli pod skrzydła Snappera, a muzyczny styl zespołu uległ wyraźnym modyfikacjom. Miejsce spacerockowych, rozimprowizowanych długasów zajęły formy krótsze, bardziej melodyjne, i - co tu kryć - także znacznie bardziej przebojowe. Już wybrany na singiel 'Piano lessons' sprawił, że wierni fani PT popadli w niejaką konfuzję: co to ma być? Jakiś gitarowy przester, jakieś fortepianowe plumkanie? No i te teksty: 'get ready to be sold', 'I come in value packs of ten' - czy to aby na pewno ironia?

    No cóż, jeśli nawet, to okazała się przy okazji samospełniającą prognozą, bo album 'Stupid Dream' odniósł spory komercyjny sukces, mimo że single jakiejś oszałamiającej kariery na listach przebojów nie zrobiły. Widocznie okazały się zbyt skomplikowane lub niebezpiecznie alternatywne dla komercyjnych rozgłośni radiowych, kierujących się zmodyfikowaną dewizą inżyniera Mamonia (ludziom podoba się to, co już kiedyś słyszeli). Nie da się bowiem ukryć, że muzyce zawartej na 'Stupid Dream' daleko do sztampowych wytworów popowych jednosezonowych gwiazdeczek, bądź też jednokopytnych raperskich songów. Sam pan Stefan, pytany o źródła inspiracji podczas nagrywania tej płyty, wymieniał Briana Wilsona, Jeffa Buckleya, ale i np. Soundgarden. Nie dziwi więc, że 'Stupid Dream' okazał się eklektyczną płytą, znacznie bardziej niż wcześniejsze albumy otwartą na aktualne trendy muzyczne. W rezultacie powstała frapująca mieszanka wilsonowskiej psychodelii, rocka progresywnego, wysublimowanego popu i alternatywnego, momentami bardzo ostrego gitarowego grania.

    Te różnorodne inspiracje słychać już na początku płyty. 'Even Less' to gitarowe, nieco przesterowane granie z melodyjnym, bardzo przebojowym refrenem, choć pod koniec trafia się trochę wilsonowskich kosmicznie-psychodelicznych dźwięków i brzdęków. Zwolenników spiskowych teorii dziejów zaintrygować powinno też zakończenie tego utworu, w którym jakaś pani recytuje kombinacje cyfr (warto dotrzeć do wyjaśnień Stevena Wilsona, skąd też je wziął i co znaczą). Nie da się jednak ukryć, że znacznie bardziej atrakcyjna jest oryginalna, piętnastominutowa wersja tego nagrania, pomieszczona choćby na składaku 'Recordings'. Na 'Stupid Dream' została zawarta ucięta, i przez to okaleczona wersja. Następne w kolejce 'Piano Lessons' nie przynosi jakichś radykalnych zmian klimatu: ot, miły fortepianowy motyw w otoczeniu gitarowych przesterów i z superprzebojowym refrenem. Później następuje króciutki przerywnik, będący zarazem nagraniem tytułowym, i... i - jak dla mnie - album 'Stupid Dream' dopiero się zaczyna. Gdy bowiem wrzucam go do odtwarzacza, to zazwyczaj zaczynam słuchanie od nagrania numer 4.

    A jest nim 'Pure Narcotic'. Melancholijny, nastrojowy utwór, z bardzo niewesołym tekstem o tym, jak to druga osoba staje się wręcz narkotykiem dla podmiotu lirycznego, i dręczy tenże podmiot na różne wyrafinowane sposoby (m.in. zmuszając do słuchania 'The Bends' ;-)). Melancholię dodatkowo podkreślają dyskretne orkiestrowe ozdobniki, smętno-słodziuchne chórki i takaż solówka gitarowa. W podobnie niewesołych nastrojach pozostajemy, słuchając następnego 'Slave Called Shiver'. Tekstowo utwór nie odbiega zasadniczo od 'Pure Narcotic', ale muzycznie już tak. Najpierw dynamicznie pulsujący bas, a potem rozmaite przestery i zadziorne gitarowe solo sprawiają, że robi się nieco bardziej posępnie. Mrok ten gęstnieje jeszcze bardziej wraz z pojawieniem się 'Dont Hate Me', poświęconemu obsesyjnemu, nieodwzajemnionemu uczuciu (a to ci niespodzianka!). Podmiot liryczny bawi się tu w głuchy telefon, a w wolnych chwilach śledzi przedmiot swojego uwielbienia. Czy mi się wydaje, że pan Stefan przechodził jakieś perturbacje uczuciowe? Ale muzycznie nagranie wypada wspaniale. Powolnie się rozwija, począwszy od niepokojącego wstępu, przez boleściwy refren aż do części improwizacyjnej, w której dzieje się tyle, że ha! Sekcja rytmiczna wywija prawdziwe zakrętasy, instrumenty klawiszowe budują klimat, a dodatkowo gościnnie udziela się, i to jak, Theo Travis na flecie i saksofonie (świetna solówka!).

    'This Is No Rehearsal' przynosi kolejną dawkę mroku, traktuje bowiem o głośnej w swoim czasie sprawie dwulatka, torturowanego i bestialsko zamordowanego przez nieco tylko starszą dwójkę kolegów. Wstrząsający w swej wymowie tekst kontrastuje z bardzo lekką, by nie powiedzieć wręcz przebojową melodią. Mnie to do końca nie przekonuje, ale nie od dziś wiadomo, że Steven Wilson lubi takie nieoczywiste zestawienia. Natomiast 'Baby Dream in Cellophane' nieodmiennie zachwyca slideującą gitarą, psychodelicznymi pogłosami i zabójczo melodyjnym refrenem, przełamanym ostrym gitarowym wejściem. A i tekst jest ździebko surrealistyczny, bo dziecięcej rebelii poświęcony. Warto rzucić okiem na tekst do książeczki, o ile takową posiadamy.

    I oto nadchodzi ostatnia czwórka utworów na 'Stupi Dream', jak dla mnie absolutnie zjawiskowych. Najpierw 'Stranger by the Minute' ze świetną partią basu (gra sam pan Stefan), wielogłosowymi chórkami i odjeżdżająca gitarą. To nagranie zawsze usadza mnie w fotelu. Potem perełka - 'Smart Kid'. Tematyką nawiązuje do dobrze znanego 'Radioactive Toy', tu jednak mamy jakiegoś jedynego ocalałego po wojnie nuklearnej Ziemianina, który prosi przelatujących nieopodal kosmitów, by zabrali go ze sobą. Gdy słucham tego nagrania, nieodmiennie rozbraja mnie końcowa fraza: 'there was a war, but I must have won, please take me with you', ozdobiona przepięknym, acz smutnym bardzo gitarowym solem. Warto też nadstawić ucha na 'Tinto Brass'. Nagranie jest instrumentalne (choć w tle kobiecy głos odczytuje po japońsku krótką biografię rzeczonego pana Tinto), a tytuł nawiązuje do personaliów włoskiego reżysera, znanego przede wszystkim z filmów dla bardziej dorosłych widzów ('Kaligula' i te sprawy ;-)). Muzycznie - sam miód. Zmiany tempa i nastroju, ostre riffowanie przeplatające się z rozmarzonymi pasażami instrumentów klawiszowych, niepokojące odgłosy... Mniam! No a na koniec pozostaje niespełna siedmiominutowe 'Stop Swimming', smutna piosenka o zaprzestaniu walki i bezwolnemu poddaniu się prądowi życia. Cudeńko. Jedna z moich ulubionych piosenek Jeżozwierzy (a ponoć też ulubienica samego pana Stefana).

    Mimo zawirowań stylistycznych i organizacyjnych Steven Wilson kolejny raz stworzył płytę, no, może nie wybitną, ale na pewno bardzo dobrą. Kilka nagrań na niej zawartych na stałe już weszło do jeżozwierzowego kanonu i wywalczyło sobie stałe miejsce na koncertowych setlistach. Dla mnie osobiście 'Stupid Dream' jest też ważny ze względów sentymentalnych: w swoim czasie po tygodniach gromadzenia zasobów finansowych i hamletowskich rozterek 'kupić czy nie kupić', ogołociłem swój studencki portfel i kompakt nabyłem. A że pan Stefan nie zawiódł mnie zawartością tego CD, to 'Stupid Dream' do dziś lokuje się w pierwszej trójce moich ulubionych albumów Jeżozwierzy.

    P.S. Warto jeszcze dodać, że płyta została wznowiona w 2006 r. w wersji dwupłytowej (CD + DVD-A). Niestety, niesforny Steven Wilson znów pomajstrował przy okładce, zastępując oryginalną ilustrację projektem Lasse Hoilego. I - przynajmniej moim zdaniem - nie wyszło to oprawie graficznej albumu na dobre, bo pierwowzór w postaci obrazu sterylnej fabryki produkującej kompakty był ciekawszy i bardziej intrygujący. No cóż, czasem lepsze jest wrogiem dobrego.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version