ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

„Jesteśmy na dobrej drodze” – rozmowa z Markiem Majewskim i Rafałem Paluszkiem (Osada Vida)

Premierę The After-Effect poprzedziły widoczne i słyszalne zmiany w kręgach Osady Vida, a ich namiastkę mogliśmy już odczuć na wcześniejszym Particles. Poznaliśmy wtedy melodyjną osobowość grupy, która wyłoniła się wraz z przybyciem nowego głosu - Marka Majewskiego. Na tym zmiany się nie skończyły. Panowie ze swoją muzyką powędrowali za granicę, a w zeszłym roku do zespołu dołączyło dwóch nowych członków – Jan Mitoraj (gitara) oraz Marek Romanowski (perkusja). O nowym duchu Osady Vidy, przyszłych planach oraz rocku progresywnym w ogóle, opowiadają  Marek Majewski i Rafał Paluszek.

 

Od zawsze intrygowała mnie Wasza nazwa. Kiedy opowiadam o zespole znajomym, to szukają go pod frazą Osa Davida (śmiech)! Pewnie to nie pierwszy raz, kiedy ktoś przekręca nazwę grupy. Zatem, jak to było z Waszą historią?

Rafał Paluszek: Historia jest bujna, burzliwa, intrygująca i interesująca, ale nieskomplikowana, zabawna i dość już długa. A tak poważnie, to mieliśmy nadzieję, że już nikt nigdy o to nie zapyta (śmiech). Ale ok, w skrócie: w dawnym afrykańskim Beninie była wioska, w której każde nowonarodzone dziecko powierzane było pytonom, które ogólnie są dość niebezpiecznymi wężami w porównaniu z małymi dzieciaczkami. Ale węże nie robiły im krzywdy. Nie wiem, jak długo były one pod opieką węży i czy ten proceder jeszcze trwa, ale ta Osada nazywała się właśnie Vida. Więc błagam: Osada, do cholery, nie Osa (śmiech).

Jesteście na świetnym etapie swojej kariery. The After-Effect to Wasz piąty album studyjny. Spodziewaliście się, że zajdziecie ze swoją muzyką tak daleko?

Marek Majewski: Naturalną rzeczą jest dla muzyka dążenie do tego, aby osiągnąć jak najwięcej. Myślę, że to jeszcze przed nami, ale obiektywnie odbierając The After-Effect, uważam, że jesteśmy na dobrej drodze. Myślę, że każdy z nas jest dumny z tego jaką pracę wykonaliśmy na tej płycie. Ja jestem raczej sceptyczny co do moich wokali w ogólnym ujęciu, jednak tą płytą udowodniłem, również sam sobie, że jestem we właściwym miejscu i czasie, z właściwym dla mnie oraz jedynym w swoim rodzaju zespole.

Płyta zbiera bardzo pozytywne recenzje w wielu serwisach. Jakie mieliście oczekiwanie wobec Waszych fanów? Czy zostały one – chociaż po części – spełnione?

Rafał: Oczekiwań wobec fanów nigdy nie mamy. Możemy mieć jedynie nadzieję, że to, co robimy, przyjmą przychylnie. Tak chyba jest zdrowiej. Możemy przypuszczać, że coś, co nam się podoba, spodoba się również fanom. Ale nigdy nie wiadomo. Nagraliśmy naszym zdaniem udany album i został on ciepło przyjęty. Tak, można powiedzieć, że oczekiwania zostały spełnione.

Jak wyglądał proces tworzenia materiału? Na nowej płycie słychać, że chętniej sięgacie po progresywne brzmienia niż na Particles.

Marek: Tak miało być – piosenkowo ale i „osadowo”, czyli progresywnie i nieprzewidywalnie (śmiech)

Rafał: The After-Effect bardziej progresywna od Particles? Zależy od definicji progresywności. Zawsze się tego czepiam, bo to pojęcie mocno straciło na wartości. Jeżeli masz na myśli postęp, metaforyczne poruszanie się do przodu, to owszem. Poszliśmy krok dalej, niż w przypadku Particles, utwory są bardziej dopracowane i jeszcze lepiej zaaranżowane. Natomiast stylistycznie płyta jest mało progresywna. I mam wrażenie, że niektórzy recenzenci i fani nie bardzo wiedzą, co z tym fantem począć. Z jednej strony być może podoba im się materiał, z drugiej jesteśmy zbyt mało „progresywni” i „artrockowi” (śmiech)

Tytuł Waszego krążka brzmi enigmatycznie. Czyżby The After-Effect oznaczał izolowanie swojej prawdziwej osobowości w życiu codziennym? Co chcecie pokazać w swoich tekstach?  

Marek: Sam tytuł płyty nawiązuje bardziej do tego, co działo się z zespołem w ostatnim czasie. Zmiany składu zawsze wpływają na działania zespołu. W naszym wypadku nie sprawiło to większych kłopotów, a w wielu aspektach pomogło. Odświeżyliśmy nasze myślenie i nabraliśmy ochoty do pisania kolejnych rozdziałów naszej Osadowej księgi. W sferze tekstowej ponownie sięgam do rozważań nad zjawiskami społecznymi, które otaczają nas zewsząd. Żyjemy w czasach, w których nie trudno jest zatracić swoją osobowość, stracić kontakt z rzeczywistością, a tym samym w naturalnej konsekwencji stajemy przed wieloma zagrożeniami, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz nas samych. Na Particles postanowiłem rozpocząć moją tekstową wycieczkę po różnych stanach świadomości ludzi oraz wszystkim, co nas dotyka. The After-Effect jest tego kontynuacją, a ponieważ tego zagadnienia nie można wyczerpać, a tematy nasuwają się same, myślę, że w przyszłości na płytach jeszcze nie raz sięgnę po takie rozważania.

 

 

W ciągu ostatniego roku zmieniliście nieco skład. Z zespołu odeszli Bartek Bereska oraz  Adam Podzimski i zostali zastąpieni przez Janka Mitoraja oraz Marka Romanowskiego. Co wpłynęło na takie zmiany i jak poznaliście się z nowymi muzykami?

Rafał: Takie życie. Adam i Bartek mieli inne plany życiowe, ale rozstaliśmy się w pokoju, nie było afer, wojny o kasę ani sporów o prawa do nazwy. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, umiejącymi konstruktywnie rozmawiać i w pewnym momencie okazało się, że nasze drogi się rozchodzą. Z Jankiem poznał nas Bartek, który zaproponował jego kandydaturę. Janek przyszedł, pogadaliśmy chwilę a równo tydzień później przyjechał ponownie, przywiózł swój sprzęt i oznajmił, że nauczył się wszystkich numerów! Marka Romanowskiego z kolei znał Janek, tutaj sytuacja była w zasadzie podobna.

Odkąd Marek zaczął śpiewać w zespole, zmienił się Wasz muzyczny kierunek. Jakie inspiracje wpłynęły na obecną prezencję grupy. Sporo świeżych pomysłów wprowadzili też nowi członkowie.

Rafał: Skoro pojawiło się sporo nowych ludzi, to jasne, że nasz charakter musiał się zmienić. Dwóch Marków i Janek stworzyli przeciwwagę, przesunęli Osadę trochę na inne grunty, ale to dobrze, bo bez zmian byłoby nudno. Marek Majewski wprowadził solidną dawkę melodyjności. Ma umiejętność wymyślania i dopasowywania przyjemnych melodii do najbardziej pokręconych aranżacji i podkładów, co w naszym przypadku złagodziło nieco charakter muzyki. Janek wniósł spory powiew młodzieńczego zapału i energii oraz masę dobrych pomysłów aranżacyjnych i produkcyjnych. Marek Romanowski swoim żywiołowym stylem gry dodał rytmiki i pomógł niektórym pokręconym kompozycjom „znormalnieć”, no i podniósł znacząco średnią wzrostu w Osadzie (śmiech).

Na utworach pokroju Sky Full Of Dreams, czy Restive Full gościnnie wystąpił kwartet smyczkowy – to coś nowego w muzyce Osady Vida. Skąd pomysł na taką formę ekspresji?

Rafał: Warto dodać, że również w „Haters” smyczki są obecne. Dzięki umiejętnościom Janka, który zaaranżował i zrealizował nagranie smyczków, utwory nabrały przestrzeni, ciężaru i mocy. To był jego pomysł, choć chcieliśmy tego spróbować już bardzo dawno temu. Wtedy skończyło się na rozważaniach.

Czy w przyszłości planujecie zrealizować podobne pomysły? To jednorazowe przedsięwzięcie, czy może elementy muzyki klasycznej staną się integralną częścią Waszej muzyki?

Marek: Myślę, że Osada Vida jest na tyle nieobliczalnym zespołem, że jeszcze nie raz swoimi pomysłami zaskoczymy zarówno fanów, jak i samych siebie (śmiech). Tak naprawdę nie wiemy, co przyniesie przyszłość. Mamy pewne plany, ale nie jesteśmy pewni, czy są to plany związane z elementami muzyki klasycznej. Być może będzie to na jeszcze większą skalę, ale na pewno nie będzie to na stałe.

Rafał: Faktycznie, pomysły są! Planujemy jeszcze większy rozmach, muzyki klasycznej jednak raczej nie będzie. Ale pożyjemy, zobaczymy.

 

 

A jakie są Wasze ulubione utwory z płyty?

Marek: Moimi osobistymi perełkami i faworytami są Sky Full of Dreams, Losing Breath, I’m Not Afraid oraz No One Left To Blame. Są to utwory zawierające tak dużo energii (mimo, że kilka z nich to teoretyczne ballady), że nie sposób jest przy nich usiedzieć spokojnie, aby nie zanucić któregoś refrenu. Poza tym są oryginalne i zawierają dużo ciekawych elementów muzycznych, które w trakcie przygotowań się do nagrań, na tyle utknęły w mojej głowie, że od razu układały mi się pomysły na linie wokalne.

Rafał: Moim osobistym numero uno jest Haters. Uwielbiam go słuchać i grać. Kiedy go gram na żywo dostaję takiego strzału energii, że mógłbym bez problemu przeciągnąć tira, pełnego kolumbijskich bananów, jedną ręką! Rytmika refrenu jest absolutnie wspaniała, zresztą cały numer jest wspaniały, nie wstydźmy się tego słowa, takie są fakty (śmiech).

Macie na swoim koncie koncert DVD w postaci Where The Devils Live. Czy macie w planach wydanie kolejnego materiału koncertowego?

Rafał: Tak, chcemy nagrać koncertowy album. Ale taki, na którym będziemy mieli większy wpływ na jego ostateczny kształt. Dlatego chcemy sobie wszystko odpowiednio zaplanować, przygotować a potem zrealizować i zmontować. Nie jest sztuką wydać DVD. Sztuką jest zrobić to w sposób niekonwencjonalny i niesztampowy. Plany są na razie niesprecyzowane, ale mam nadzieję, że już wkrótce wiele się wyklaruje.

 

 

Występowaliście kilkakrotnie za granicą. Northern Prog Festival w Holandii, ProgStage w Izraelu oraz Rites Of Spring Festival w USA -  imponujący wynik. Jak zagraniczni fani przyjmują Waszą muzykę?

Rafał: Bardzo pozytywnie i entuzjastycznie! To wspaniałe uczucie podróżować, często taki kawał świata, i widzieć radosne twarze fanów. W Polsce mamy wielu wspaniałych, oddanych i wiernych fanów. Za granicą również i odniosłem wrażenie, że tamtejsi fani są trochę bardziej otwarci i pozytywnie nastawieni.

Zbliża się trasa promującą The After-Effect. Gdzie tym razem planujecie zawitać?

Marek: Będziemy starali się zagrać możliwie jak najwięcej koncertów. Na razie jednak nie możemy ujawnić szczegółów, żeby nie zapeszyć . Szczegóły już niebawem, a prywatnie mam nadzieję spotkać, na naszej zespołowej drodze, jak najwięcej ludzi, którzy odwiedzą nas podczas koncertów. Liczę na to bardzo.

Rafał: Warto dodać, że dzięki ludziom, którzy przychodzą nas słuchać na żywo, chce nam się w to bawić. Gdybyśmy nie mieli dla kogo grać, to jaki byłby w tym sens? Więc zbierajcie się z domu i przychodźcie na koncerty!

Mówi się o tym, że polska scena progresywna obecnie kreuje ten nurt. Czy sądzicie tak samo? Jak jest z tym u nas, a jak za granicą?

Rafał: No i znowu ta muzyka progresywna… (śmiech). Będę nudny i pewnie niektórzy przestaną mnie lubić, ale powtórzę się: czy granie tak, jak grały zespoły 40 lat temu, jest progresywne? Czy bazowanie na tej stylistyce jest zgodne z definicją słowa „progres”? Historycznie, była sobie muzyka: rockowa, pop, disco. I nagle pojawiają się zespoły, które tworzą niesamowite harmonie, używają bogatego instrumentarium, budują iście teatralno-poetycki klimat. To była progresywność. To było coś nowego, odkrywczego, nikt tego wcześniej nie robił. W tej chwili jest nieco inaczej. Mówiąc o progresywności, czasem cofamy się, jakby w przeciwieństwie do progresywności, tworzy się coś na kształt „progo-polo”. Jest wiele wartościowych zespołów z tego nurtu w Polsce, uważam, że w Polsce faktycznie coś się dzieje, bo chyba nigdzie na świecie nie ma tak dobrych grup, grających taką muzykę. Ale z drugiej strony jest dużo tandetnej muzyki, tak samo, jak w muzyce popowej, rockowej, czy hip-hopie. W progresywnej muzyce też zdarza się tandeta i to jest totalnym zaprzeczeniem w tym nurcie.

Może na zakończenie powiecie kilka słów do fanów Osady Vida?

Marek: Bardzo cieszymy się, że jesteście z nami. Potwierdziło się to również podczas naszego ostatniego, chorzowskiego koncertu, kiedy to przybyło mnóstwo ludzi dobrej woli, aby nas zobaczyć, posłuchać i pozwolić, abyśmy bawili się świetnie we wspólnym gronie. Bardzo będziemy wdzięczni i będzie nam miło, kiedy  w innych rejonach naszego kraju przybędziecie równie tłumnie. To dla nas bardzo nobilitujące. Dzięki ogromne również za inne formy wsparcia. To dla nas wiele znaczy.

A ja dziękuję Wam za rozmowę i życzę powodzenia!

 

Rozmawiał: Łukasz ‘Geralt’ Jakubiak

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version