A+ A A-

„Wszystko idzie w dobrym kierunku...” rozmowa z Tides From Nebula


Każdej jesieni Tides From Nebula wyruszają w muzyczną podróż po Polsce. W Olsztynie zagrali już po raz czwarty. Przed występem porozmawiałem z muzykami m.in. o tym jak wyglądała europejska trasa, współpraca z Comą, i jak idą prace nad nową płytą. Zapraszam do czytania!

Zagraliście 29 koncertów za granicą. Czy możecie podsumować swoją europejską trasę jako udaną?

Maciek: Zdecydowanie tak! Dużo zmienia się na lepsze. Zmieniają się dla nas warunki i klubowe, i akomodacyjne, coraz więcej ludzi przychodzi na nasze koncerty i odbiór naszych występów jest lepszy. Zaczynamy przede wszystkim grać dla własnych słuchaczy, a nie przypadkowo zebranej publiczności. Wszystko idzie w dobrym kierunku.

Czy możecie podzielić się jakimiś ciekawymi historiami z trasy? Znów graliście w wagonie?

(śmiech) Maciek: Nie, aczkolwiek graliśmy w tym samym mieście - w Offenbach.

Przemek: Graliśmy na łajbie w Lyon, we Francji. Było ciekawe doświadczenie, wszystko się ruszało.

Maciek: Ale my się bardziej ruszamy na scenie niż ta łajba na wodzie (śmiech).

Przemek: Generalnie trasa przebiegła spokojnie i bez problemów, dopiero po przyjeździe do Polski problemy się zaczęły…

Maciek: Tak. Adama dopadła jakaś infekcja, przez co musieliśmy odwołać koncert w Bydgoszczy, a w Olsztynie zagrać bez niego. Musimy bardzo podziękować naszym fanom, bo nie spotkaliśmy się z żadnymi nieprzychylnymi opiniami w związku z nagłym odwołaniem koncertu, a wręcz poczuliśmy z ich strony wsparcie. To bardzo miłe. Zresztą ten bydgoski koncert został przeniesiony na 3 grudnia, wiec wtedy postaramy się zadość uczynić.

Teraz przed wami sporo koncertów w Polsce. Ale za wami już koncert z polską gwiazdą rocka – grupą Coma. Jak wam się grało?

Maciek: Super! Od razu chciałbym wszem i wobec ogłosić, że muzycy z grupy Coma to są bardzo skromni i fajni ludzie. Nie zasłużyli, aby wylewać na nich wiadro pomyj, które wylewa się na nich w różnych komentarzach w Internecie. Grało nam się fantastycznie, jak równy z równym, no i świetnie się z nimi dogadywaliśmy.

Przemek: Tak, szło się zaprzyjaźnić. Tęsknimy za nimi!

Maciek: To były tak ciepłe spotkania, że żegnaliśmy się na misia (śmiech).

Czy w związku z tym jakieś plany koncertowe z Comą?

Maciek: Zobaczymy. Myślę, że to nie były nasze ostatnie koncerty z Comą. Jeszcze dwa lata temu pomyślałbym, że to nie ma racji bytu, ale teraz… jak okazało się, że to dobrze się zgrywa, to kto wie?

Przemek: Jeszcze jedna sprawa, która może zdziwić polskich hejterów Comy. Za granicą mieli naprawdę bardzo fajny odbiór. Ludziom się podobało.

27 i 29 listopada przyjdzie wam grać przed Marillion. Czy jest to dla was wyzwanie? Stresujecie się?

Maciek: Nie, w sumie to nie stresujemy się…

Przemek: To będą duże koncerty, bo gramy w Stodole i w Hali Orbita. Zauważyłem, że takie duże koncerty działają na mnie w sposób relaksujący. Nie stresuje się nimi tak bardzo, jak tymi samodzielnymi.

Maciek: Wewnętrznie czujemy presję przy samodzielnych koncertach, kiedy musimy poprzeczkę zawiesić jeszcze wyżej, niż ludzie tego oczekują. Presja zmniejsza się, kiedy gramy jako support.

Przemek: Będzie fajny koncert i dobra zabawa (śmiech).

Gdzie Wam gra się lepiej - czy w małych klubach, czy na dużych festiwalowych obiektach?

Przemek: Chyba zależy od dnia. Jeżeli chodzi o mnie, to czasami wole małą scenę, czasem większą. Nie wiem o co chodzi, czy to zależne od dnia, czy od czegoś innego, ale jedno mogę powiedzieć jako pewnik: wolę grać, kiedy jest ciemno i są reflektory.

Czy można spodziewać się Was na woodstockowej scenie? Zrobilibyście niemałą furorę…

Maciek: A to trzeba z Jurkiem pogadać! Nie dostaliśmy zaproszenia i podejrzewam, że nie dostaniemy.

Przemek: Nie wiadomo, a może dostaniemy?

Maciek: Jak dostaniemy to na pewno przyjmiemy! To byłby dla nas wielki zaszczyt i wielka przyjemność, zagrać na tak dużej scenie. Ja nie wyobrażam sobie, jak można ze sceny nie widzieć ludzi, tylko wielką falę, masę…

Przemek: Rozmawialiśmy z chłopakami z Riverside o tym, jak to jest. No i generalnie miękkie nogi są… jestem ciekawy tego doświadczenia.

Maciek: Tego poziomu decybeli, jeżeli chodzi o ryk ludzi…

Przemek: Ryk albo gwizd (śmiech).

Macie jakieś marzenia odnośnie tego, z jakim zespołem chcielibyście kiedyś zagrać? Puśćcie wodze fantazji…

Maciek: No to powiem za nieobecnego niestety Adama że na pewno z Toolem. Do tego mogę dodać Radiohead czy Faith No More. Generalnie z takimi dużymi zespołami z ekranu, które są niewyobrażalne, nie istnieją tak naprawdę.

Co jest dla was najważniejszego w muzyce?

Maciek: Dobra zabawa! Emocje i radość.

Przemek: Ciary na plecach. To COŚ magicznego przechodzącego przez ciało i umysł podczas słuchania muzyki.

Czy potraficie wymienić jakieś płyty bądź artystów, którzy wywarli na was ogromne wrażenie? Płyty, od których rozpoczęła się wasza przygoda z muzyką.

Maciek: Ja jestem starym fanem Nirvany. Od tego zaczynałem, jednak po tylu latach wyrosłem z tego. Ale najważniejsza płyta, która przyczyniła się także do założenia Tides From Nebula, to płyta Oceansize - „Frames”.

Przemek: Ja mogę wymieć nawet kilka! Mam taką płytę, przy której pierwszy raz poczułem ciary na plecach – to było U2 - „Achtung Baby”. Jeszcze wtedy na niczym nie grałem. Następna w kolejności jest „Lateralus” Toola. Przez rok słuchałem jej cały czas, rozwaliła mnie na części! Jeżeli chodzi o grę na basie, to najbardziej rozkręciła mnie „Blood Sugar Sex Magic” Red Hot Chili Peppers. Ostatnią mogę wymienić „OK Computer” Radiohead. Jakbym miał wybrać jedną płytę na bezludną wyspę, byłaby to właśnie ona.

Tomek: Ja, w przeciwieństwie do Przemka, „Ok Computer” bym nie wziął, gdyż jestem wielkim antyfanem Radiohead. Z Toola wymieniłbym „Aenime”. Później Queens of the Stone Age - „Songs For The Deaf” i A Perfect Circle - “Mer de Noms” i “Thirteen Steps”. Jeżeli chodzi o bębnienie, to Josh Freese jest moim mistrzem.

A jak wyglądały wasze początki z graniem na instrumentach?

Maciek: Na początku grałem całe płyty Nirvany. Prócz tego wykonywałem cały unplugged zespołu Alice In Chains. Siadałem przy odtwarzaczu, zapalałem świeczki próbując zbliżyć się do tego klimatu w studiu MTV, i grałem do tego. To były wielkie emocje i jakby początek takiego klimatycznego grania.

Przemek: Ja zauważyłem, że wokół mnie bardzo dużo osób grało na gitarach: pan z kolonii, pan z kościoła no i mój tata (śmiech). Poprosiłem go, aby odkurzył gitarę i trochę mnie pouczył. Zaczynałem w wieku 12 lat, a pierwszy zespół powstał, kiedy miałem około 15 lat.

Tomek: Zaczynałem mając około 17 lat. Poszedłem za namową Maćka, z którym siedziałem w ławce. Często rozmawialiśmy o muzyce na lekcjach polskiego, co denerwowało nasza nauczycielkę. No i pewnego dnia pojechaliśmy do sklepu muzycznego. Kupiłem sobie pałeczki…

Było granie po kartonach?

Tomek: Po kartonach, po plecakach, po krzesłach… Miałem fajny plecak brzmiący trochę jak hi-hat! (śmiech) Aż w końcu na 18 urodziny dostałem od rodziców swój pierwszy zestaw perkusyjny. Z Maćkiem graliśmy na początku same kawałki Nirvany.

Utwór „Hollow Lights”, który promujecie od jakiegoś czasu, jest inny niż te kompozycje, które możemy znaleźć na płycie „Aura” i „Earthshine”. Jest jeszcze bardziej przestrzenny i niesie za sobą niezwykłą, pozytywną energię. Czy to jest jakiś przedsmak tego, co usłyszymy na nowym krążku?

Maciek: Myślę, że tak. Mamy napisane mniej więcej jakieś 40% wersji demo nowej płyty. Ciężko teraz stwierdzić, jak będzie wyglądało pozostałe 60%, ale na pewno mogę powiedzieć, że kierujemy się w stronę światła. Będą to kompozycje pozytywne, energiczne i bardziej piosenkowe niż dotychczas.

Jakie plany na rok 2013?

Maciek: Nowa płyta. Przez pierwsze pół roku najprawdopodobniej w ogóle się nie wychylimy ze studia. W wakacje mam nadzieje, że pogramy trochę festiwali, we wrześniu wydanie płytki, a później nie wracamy przez dwa lata do domu, bo będziemy grali trasy (śmiech).

Dzięki za rozmowę! Do zobaczenia pod sceną.

 

Wywiad przeprowadził Rafał Warniełło

Komentarze

© Copyright 2007- 2023 - ProgRock.org.pl
16 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.