ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Porcupine Tree
Signify
(1996, album studyjny)

01. Bornlivedie - 1:41
02. Signify - 3:26
03. The Sleep Of No Dreaming - 5:24
04. Pagan - 1:34
05. Waiting Phase One - 4:24
06. Waiting Phase Two - 6:15
07. Sever - 5:30
08. Idiot Prayer - 7:37
09. Every Home Is Wired - 5:08
10. Intermediate Jesus - 7:29
11. "Light Mass Prayers" - 4:28
12. Dark Matter - 8:57


Czas całkowity - 1:01:53



- Steven Wilson - wokal, gitara, instrumenty klawiszowe, programowanie
- Richard Barbieri - instrumenty klawiszowe, programowanie
- Colin Edwin - gitara basowa
- Chris Maitland - perkusja, dodatkowy wokal



Wyświetlony 6982 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Michał Jurek niedziela, 11 grudzień 2011 18:57 napisane przez Michał Jurek

    Po nagraniu 'The Sky Moves Sideways' Steven Wilson miał dwa wyjścia. Albo nagrać wariację na temat tej płyty, godząc się z faktem, że Porcupine Tree zostanie na trwałe przyklejona etykietka ambientowego Pink Floyd, albo zaryzykować i przygotować coś nowego. Lider PT wybrał tę drugą ścieżkę, i chwała mu za to.

    Na ostateczną postać 'Signify', bo o tej właśnie płycie mowa, niewątpliwy wpływ miała transformacja Porcupine Tree od solowego projektu pana Stefana do pełnoprawnego zespołu. Panowie Barbieri, Edwin i Maitland nie dość, że zagrali na całej płycie, to jeszcze dorzucili swoje kompozytorskie trzy grosze. Oczywiście, twórcą lwiej części materiału pozostał Steven Wilson, a większość nagrań powstała w ten sposób, że pan Stefan nagrywał demo, a koledzy dogrywali potem swoje partie, niemniej jednak pierwszy krok został uczyniony. Na płycie zawarto nawet jedno nagranie, które było wynikiem wspólnego improwizowania, a mianowicie 'Intermediate Jesus'. W rezultacie powstał album nieco mniej psychodeliczny, za to zdecydowanie bardziej różnorodny od poprzedników. Znalazło się bowiem na 'Signify' miejsce zarówno dla popowych niemalże melodii, ciężkich gitarowych riffów, kosmicznych odgłosów instrumentów klawiszowych i wciąż obecnej psychodelii, noszącej spacerockowe znamiona. Zupełnie jakby Steven Wilson i spółka chcieli zaprezentować pełen wachlarz swoich możliwości. Ale chyba nie było to potrzebne. Czasem warto przytrzymać coś w rękawie, zamiast rzucać wszystkie asy na stół. Że zacytuję majstra Kobuszewskiego: 'zawsze zostawiaj takie niedomówienie, tak więcej inteligentnie'.

    Zaczyna się ta płyta typowo dla PT: jakąś zapowiedzią wyjętą ze starego programu radiowego, żeby się przez kilka godzin zrelaksować przy spokojnej i romantycznej muzyce ('Bornlivedie'), po której jakiś damski głos na tle spacerockowo brzmiących instrumentów klawiszowych monotonnie mamrocze 'live, die, signify', po czym słyszymy dźwięk odkładanej słuchawki. Ostatni element tej wyliczanki zapowiada zarazem utwór tytułowy, który atakuje uszy ostrym gitarowym riffem i cóż - tak ostro jeszcze na płytach PT nie było. Ale nie da się ukryć, że gdyby nie intrygujące odjazdy instrumentów klawiszowych, pięknie budujące nastrój, 'Signify' byłoby prostą gitarową łupaniną. 'The Sleep of No Dreaming' przynosi zmianę klimatu o 180 stopni. Początkowo melodyjne i kołyszące, w refrenie przynosi dramatyczny śpiew Stevena Wilsona i kąsające solo gitary. A końcówka tego utworu brzmi już naprawdę przejmująco. 'Pagan' to kolejny króciutki przerywnik, płynnie przechodzący w pierwszą część 'Waiting', ukazującą balladowo-melancholijne oblicze Stevena Wilsona, i okraszoną ekspresyjną (nareszcie!) gitarową solówką oraz wielogłosowymi chórkami. Nie da się jednak ukryć, że ciekawsza jest druga odsłona 'Waiting' - transowa, ambietnowa, z niepokojącymi gitarowymi pogłosami i pulsującym basem. Powoli się ten utwór rozkręca, ale warto poczekać na podniosły finał, bo intrygujące przejścia Chrisa Maitlanda na perkusji i świdrująca gitara Stevena Wilsona na długo zapadają w pamięć.

    I tak oto kończy się pierwsza część płyty. Drugą zaś otwiera 'Sever', z partią gitary chyba jeszcze bardziej przesterowaną niż w 'Signify' i z kojącymi, wielogłosowymi partiami wokalnymi (choć tekst wcale kojący nie jest). Warto też nadstawić ucha, gdy wybrzmiewa następny w kolejności utwór, czyli 'Idiot Prayer'. Tak, tu mamy PT w pigułce: psychodeliczny, orientalizujący wstęp, tętniący bas, ostre przejście, gitarowe odjazdy, spowolnienie i ściana gitarowego łoskotu. Spokojnie można by to nagranie umieścić np. na 'The Sky Moves Sideways'. Ale 'Every Home Is Wired' to już zaskoczenie. Steven Wilson głosił w wywiadach, że chciał tu uzyskać efekt chórku jak u The Beach Boys. Udało mu się, tyle że całe nagranie jest dość nijakie i niezbyt pasuje do stylistyki PT, natomiast z pewnością sprawdziłoby się na jakiejś płycie Blackfield. 'Intermediate Jesus' zaczyna się zapowiedzią jakiegoś oszalałego kaznodziei, którego światła przemowa towarzyszy nam w trakcie słuchania utworu. Jest on całkiem interesujący, choć pewnych mielizn tudzież dłużyzn nie udało się ominąć, a szkoda. Sprawiają one bowiem, że utwór w pamięci - przynajmniej mojej - nie zostaje. Podobnie zresztą jak ambientowe 'Light Mass Prayer', które przypomina nieco działalność Stevena Wilsona pod szyldem Bass Communion (ale, co ciekawe, kompozytorem piosenki jest pan Maitland). No i wreszcie czas na finał, czyli na niespełna dziewięciominutowe 'Dark Matter'. Bardzo ładne to nagranie, w udany sposób scalające wątki balladowo-akustyczne i rozmarzone, czyste gitarowe sola. Gdyby jednak ująć mu ze 2-3 minuty, nic by nie straciło.

    Wydanie 'Signify' okazało się ważną cezurą w historii Porcupine Tree. Była to ostatnia płyta studyjna wydana dla wytwórni Delerium, która nie potrafiła sprostać wymogom Stevena Wilsona (także finansowym - na sesję nagraniową do 'Signify' lider PT dostał całe 2 tysiące funtów, co z pewnością od razu inaczej ustawiło go finansowo ;-)). Był to też ostatni album PT, na którym obecne były jeszcze w większym wymiarze elementy psychodeliczno-spacerockowe. Trwały natomiast okazał się obrany na 'Signify' kurs w stronę lżejszych brzmień, co dobitnie pokazał świetny, nienachalnie przebojowy, kolejny album studyjny - 'Stupid Dream'.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version