ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Porcupine Tree
Lightbulb Sun
(2000, album studyjny)


01. Lightbulb Sun - 5:30
02. How Is Your Life Today ? - 2:46
03. Four Chords That Made A Million - 3:36
04. Shesmovedon - 5:14
05. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled - 4:48
06. The Rest Will Flow - 3:15
07. Hatesong - 8:26
08. Where We Would Be - 4:12
09. Russia On Ice - 13:04
10. Feel So Low - 5:18


Czas całkowity - 54:49



- Steven Wilson - wokal, gitara,banjo, instrumenty klawiszowe, programowanie
- Richard Barbieri - instrumenty klawiszowe
- Colin Edwin - gitara basowa
- Chris Maitland - perkusja, dodatkowy wokal
oraz:
- Elijah Hibit - gitara
- Stuart Gordon - skrzypce, altówka (6,9)
- Nick Parry - wiolonczela (6,9)
- The Minerva Quartet (6,9,10)
- Kathy Latham - skrzypce
- Lisa Betteridge - skrzypce
- Sara Heins - altówka
- Emmeline Brewer - wiolonczela



Wyświetlony 6724 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Michał Jurek niedziela, 12 wrzesień 2010 19:04 napisane przez Michał Jurek

    Zerknąłem na listę zrecenzowanych przez siebie płyt i naszła mnie niewesoła refleksja, że, jak dotąd, wszystkim opisywanym albumom dawałem wysokie noty. Zgroza! Nie dość, że facet nie ma nazwiska*, to jeszcze wszystko chwali. A jak powszechnie wiadomo: komu się wszystko podoba, temu tak naprawdę nic się nie podoba. Albo ma opory, coby nie podpaść ortodoksyjnym fanom.
    No cóż, jedynym wytłumaczeniem jest fakt, że jak na razie recenzowałem płyty, które bardzo lubię. Ale mam też na półce, jak każdy, albumy, które lubię nieco mniej. Albo wręcz nie cierpię, choć to rzadkie przypadki. Tak więc, dla równowagi psychicznej, czasem będę i tym płytom poświęcać nieco uwagi.
    Na pierwszy ogień pójdzie 'Lightbulb Sun'. Już widzę te zastępy fanów Porków, które trzęsą się z oburzenia. Ale co poradzę, uważam, że jest to jedna z najsłabszych płyt w dorobku już nie tylko Porków, ale samego Stevena W.
    Pamiętam, kupiłem tę płytę na poznańskim koncercie... nie, nie Porków, ale King Crimson. Koncert był średni, bo Crimsoni promowali wtedy niezbyt udaną płytę 'The ConstruKction of Light', a poza tym zaporowe ceny biletów sprawiły, że skusiło się niewielu fanów. Miałem nadzieję, że Porki choć w części poprawią mi humor i po powrocie do domu (a był już późny wieczór), wrzuciłem płytę do odtwarzacza. Mina mi zrzedła. Następnego dnia podszedłem do 'Lightbulb Sun' raz jeszcze, ale dalej nic. Nie chwyciło.
    Coś się tak czepił tej płyty jak rzep psiego ogona? mógłby ktoś zapytać. Z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze, nie podoba mi się brzmienie gitary. Lider Porków jakby chciał uciec od poprzedniego wcielenia zespołu i porzucił wysmakowane sola na rzecz rzężeń i sprzężeń. Po drugie, dużo na tej płycie błahych piosenek, które jednym uchem wpadają, a drugim wypadają. Tak z ręką na sercu, to pamiętam z tej płyty jedynie dwa długasy: 'Hatesong' (choć to daleki krewny 'Don't Hate Me' z poprzedniej płyty) i 'Russia on Ice', oraz dwie króciutkie i bardzo sympatyczne piosenki 'How Is Your Life Today' i 'Where We Would Be'. Jak na Porcupine Tree, to trochę mało. Po trzecie, mam wrażenie, że rozpoczęcie prac nad 'Lightbulb Sun' już kilka miesięcy po wydaniu poprzedniego albumu sprawiło, że zespół zaczął powielać pewne pomysły, tudzież ogrywać utwory, które na poprzednią płytę po prostu nie weszły, bo były za słabe. Dlatego dużo na 'Lightbulb...' bezpłciowych wypełniaczy typu tytułowy 'Lightbulb Sun', 'Shesmovedon' czy 'Four Chords...'. To ostatnie nagranie jest zresztą wyjątkowym niewypałem, mam wrażenie, że pan Steven właśnie za bardzo skupił się na wymyśleniu singla, który by mu przysporzył tytułowych milionów. Na poprzedniej płycie te wycieczki, nazwijmy to, w kierunku list przebojów, jeszcze wypadały całkiem nieźle w połączeniu z cały czas obecnym pierwiastkiem psychodelii. Tutaj magia zniknęła, a efektem są wymęczone i nużące piosenki. Mam wrażenie, że po wolcie stylistycznej, którą pan Stefan zafundował fanom na płycie 'Stupid Dream', zespół się nieco zagubił.
    Choć jestem fanem Porków, to do tej płyty wracam bardzo rzadko. Nudzi mnie. Już wolę sięgnąć po 'Recordings', zawierające odrzuty z sesji nagraniowych do 'Stupid Dream' i 'Lightbulb Sun'. Albo po jakiś album koncertowy z 'Hatesong' (na epce 'Futile' to nagranie wypada wspaniale, także na koncercie z Warszawy). Wielu epigonów Drzewa Jeżozwierza pewnie marzy o dotarciu choćby na ten poziom, który wyznacza 'Żarówka', bo mimo wszystko album ten jest bardzo dobrze wyprodukowany i nieźle brzmi, zresztą jak wszystko, czego dotknie Steven Wilson. Ale, jak już wspomniałem, jako wierny fan Porków od samego zarania działania zespołu, wymagam od Jeżozwierzy czegoś więcej. Dlatego tylko:
    3/5
    *Załatwiałem kiedyś coś w Tepsie. Przedstawiam się, a pan za ladą na to: 'O! Człowiek bez nazwiska!' ;-)

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version