ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Porcupine Tree
Warszawa
(2004, album koncertowy CD)

1. Even Less (7:36) 
2. Slave Called Shiver (5:08) 
3. Shesmovedon (5:21) 
4. Last Chance to Evacuate Planet Earth... (5:01) 
5. Lightbulb Sun (5:59) 
6. Russia On Ice (12:26) 
7. Where We Would Be (3:40) 
8. Hatesong (8:36) 
9. Stop Swimming (7:08) 
10. Voyage 34 (12:37) 
11. Signify (5:40) 

Czas całkowity: 79:12
- Steven Wilson / guitar, vocals
- Richard Barbieri / keyboards
- Colin Edwin / bass
- Chris Maitland / drums
Wyświetlony 3381 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Michał Jurek sobota, 21 styczeń 2012 19:07 napisane przez Michał Jurek

    Nie minęło wiele czasu od ukazania się albumu 'Lightbulb Sun' i Porcupine Tree kolejny raz ruszyli w trasę. Jej efektem było, między innymi ukazanie się koncertowego albumu o znamiennym tytule 'Warszawa'. Dlaczego właśnie 'Warszawa'? Ano dlatego, że płyta jest zapisem koncertu, który odbył się 6 kwietnia 2001 roku w studiu popularnej radiowej Trójki.

    Zestaw nagrań pomieszczonych na płycie nie pozostawia wątpliwości - zespół intensywnie promował albumy 'Stupid Dream' i 'Lightbulb Sun'. Jedynie dwa ostatnie nagrania, czyli 'Voyage 34' i 'Signify' nie pochodzą z tych płyt. 'Warszawa' portretuje więc nieco bardziej piosenkowe, przystępniejsze oblicze zespołu niż wydany parę lat wcześniej album 'Coma Divine'. Ma to swoją mocne i słabe strony. Mocne - bo 'Warszawa' jest bardzo spójna i pozwala bez trudu wczuć się w klimat tego kwietniowego koncertu. Słabe - bo zdarzyło się już Jeżozwierzom w przeszłości nagrywać nagrania o niebo (nomen omen ;-)) lepsze, niż takie np. 'Shesmovedon' czy 'Lightbulb Sun', które znalazły się w programie koncertu. Ale suma summarum na 'Warszawę' powybierano co lepsze kawałki ze 'Stupid Dream' i 'Lightbulb Sun', więc może nie ma co tak kręcić nosem?

    Pierwszym, co od razu 'rzuca mie się na uszy' jest bardzo dobra realizacja koncertu. To znaczy ja wiem, że Steven Wilson zawsze dopieszcza swoje wydawnictwa do najmniejszego szczegółu, ale ten koncert jest naprawdę dobrze nagrany. Udała się rzecz trudna: połączenie realizmu (czasem trafi się sprzężenie tu i tam) z bardzo przestrzennym, soczystym ale wciąż kameralnym brzmieniem. Jednym słowem - palce lizać.

    Muzycznie nie ma większych zaskoczeń, bo nagrania nie różnią się specjalnie od oryginalnych studyjnych wersji. Czasem tylko pan Stefan rozochocony gorącą atmosferą zagra bardziej ekspresyjnie na gitarze lub bardziej przejmująco zaśpiewa, albo powie urocze 'dziekuja', ale to raczej pojedyncze przypadki. Choć przyznać trzeba, że pod względem wokalnym jest to jeden z lepszych występów PT, jaki słyszałem. A wiadomo, że lider zespołu jakichś nadzwyczajnych warunków głosowych nie ma... Poza tym, co ważne, zespół nie ingerował szczególnie w setlistę koncertu, jedynie 'Lightbulb Sun', które pierwotnie było grane na bis, przesunięto na środek płyty.

    Jako się rzekło, koncert jest bardzo sprawnie zagrany, z dużą dbałością o detale. Nie jest to jednak tylko odtwórstwo rzemieślnicze. Zdarzają się momenty absolutnie fantastyczne, jak ekspresyjne solo gitarowe w 'Shesmovedon' (nie lubię tego nagrania, ale solówka jest pierwsza klasa), hipnotyzujące 'Russia On Ice' (chyba mój ulubiony fragment tego koncertu) z rewelacyjną dynamiczną końcówką czy urokliwa przesterowana solówka gitary w 'Where We Would Be'. Znakomicie wypada też duet 'Hatesong' i 'Stop Swimming'. Pierwsze mieni się feerią barw i nastrojów, drugie zaś chwyta za serce jakimś niewypowiedzianym (albo może właśnie wypowiedzianym?) smutkiem.

    'Warszawa' jest obowiązkową pozycją zbiorów każdego fana PT, i to nie tylko ze względów patriotycznych ;-). Jest to po prostu dobrze nagrany, wyśmienicie zagrany i zaśpiewany koncert, którego z przyjemnością się słucha i do którego chce się wracać. A że płyta zawiera łatwo wpadający w ucho materiał, to i początkujący sympatycy muzyki zespołu mogą śmiało po 'Warszawę' sięgnąć.

    P.S. Na koncercie zagrano jeszcze jeden utwór, a mianowicie 'Tinto Brass'. Nie udało się go jednak upchnąć na płycie, bo i bez niego 'Warszawa' trwa ponad 79 minut. Jakiś czas temu można było do niego dotrzeć na stronie internetowej Jeżozwierzy i za darmo ściągnąć w postaci MP3. Nie wiem, czy ta możliwość jeszcze istnieje, ale jeśli tak, to warto. W sumie to trochę się dziwię, czemu to właśnie tego nagrania nie umieszczono na 'Warszawie' zamiast 'Voyage 34', które chyba najmniej pasuje do tego akurat koncertowego zestawu jeżozwierzowych piosenek.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version