ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Shub-Niggurath
Testament
(1994, album studyjny)

1. Part 1 (8:35)
2. Part 2 (10:15)
3. Part 3 (8:34)
4. Part 4 (2:27)
5. Part 5 (8:41)
6. Part 6 (7:15)
7. Part 7 (3:39)
8. Part 8 (8:32)
9. Part 9 (6:36)
10. Part 10 (8:09)

Czas całkowity: 72:00
- Jean Luc Herve ( guitar )
- Veronique Verdier ( trombone )
- Alain Ballaud ( bass )
- Edward Perraud ( drums & percussion )
Wyświetlony 2441 razy
Inne albumy wykonawcy: « Les Morts Vont Vite Live »

1 komentarz

  • Link do komentarza Edwin Sieredziński wtorek, 22 kwiecień 2014 20:17 napisane przez Edwin Sieredziński

    Shub Niggurath nawet jak na zeuhl jest dosyć nietypową grupą. Mroczny klimat nijak przystający do niebiańskiego klimatu choćby Eskatonu z 4Visions. Ostra i chaotyczna perkusja. Brak wokalizy, całkowicie instrumentalny... choć tutaj to nie przeszkadza. Obłędny sopran ładnie się komponował w klasycyzujących utworach z Les morts vont vite, tutaj tylko by zawadzał. Klaustrofobiczny klimat rodem z Lovecrafta. Tutaj mamy dalszy ciąg podróży po najgłębszych zakamarkach piekła.

    Testament ciężko jest zaklasyfikować. Gdyby nie brudny, rozmyty bas, nie dałoby się go włączyć do zeuhl. Można by uznać za formę awangardowego industrialnego rocka. Perkusja jest niezwykle ostra, chaotyczna praca gitary elektrycznej dodaje organicznego posmaku... Jest ona również zdecydowanie mocniejsza. Czasem praca gitary elektrycznej przypominać może brzmienie rodem z Metal Machine Music Lou Reed'a, choć nie ma powtarzania jednego dysonansu w nieskończoność, to się bez przerwy zmienia i nie wiadomo, co będzie za chwilę. Puzon nie tyle dodaje tła jak w Les morts vont vite, jego praca staje się tutaj również chaotyczna i niezwykle organiczna. Niektóre dysonanse przywoływać również mogą album Heresie belgijskiego Univers Zero, te zgrzyty, jakby coś w oddali ostrzono, szykowano się do oprawiania... Podróż przez piekło, na to należy naszykować swoje uszy i jaźń.

    Całość przypominać może niektóre próby całkowicie współczesnego zeuhlowo-avant-progowego zespołu Nullstellensatz. Dla słuchacza o słabszych nerwach, może na początek z nim się powinien zmierzyć, zanim zasiądzie do Testament. (W każdym razie polecam).

    Widoczne są inspiracje metalem, ambientem i industrialem. Shub Niggurath próbował podążyć na swój sposób za Zeitgeist. Długo to niestety nie trwało, ponieważ Alain Ballaud w 1995 roku zmarł na raka. A szkoda... Wielka Koza Lasu mogła by coś ciekawego więcej stworzyć. W każdym razie nawet jak na standardy rzeczy tak niestandardowej jak zeuhl zespół unikat. Album przebić może najmroczniejszy dark ambient. Ten jest rzeczywiście budzący dreszczyk emocji i mroczny, jakieś krzyki z psychiatryka wzbudzać mogą co najwyżej śmiech.

    Słabszy niż Les morts vont vite, cóż... takie arcydzieło powstaje tylko raz i ciężko taki sukces powtórzyć nawet najwybitniejszym. Ale pięć gwiazdek się należy.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version