ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Soft Machine Legacy
Burden Of Proof
(2013, album studyjny)

1. Burden Of Proof (5:51)
2. Voyage Beyond Seven (4:54)
3. Kitto (1:51)
4. Pie Chart (5:07)
5. JSP (1:03)
6. Kings & Queens (6:46)
7. Fallout (7:00)
8. Going Somewhere Canorous? (1:14)
9. Black And Crimson (5:05)
10. The Brief (2:28)
11. Pump Room (5:19)
12. Green Cubes (5:33)
13. They Landed On A Hill (3:03)

John Etheridge (electric guitar)
Roy Babbington (bass guitar)
John Marshall (drums and percussion)
Theo Travis (tenor sax, flute, Fender Rhodes piano)

Wyświetlony 4171 razy
Inne albumy wykonawcy: « Soft Machine Legacy

1 komentarz

  • Link do komentarza Krzysztof Pabis piątek, 09 sierpień 2013 21:15 napisane przez Krzysztof Pabis

    Nawiązania do stylu grup z Canterbury są obecne w twórczości wielu różnych zespołów w tym również tych tworzących współcześnie. W przypadku Soft Machine Legacy kolejne, pojawiające sie od 2005 roku albumy są tak naprawdę próbą kontynuacji brzmienia Canterbury przez muzyków związanych z tą sceną, a więc mających większe prawa do wykorzystywania jej legendy. Pomimo tego, że użycie nazwy jednego z najsłynniejszych zespołów tego nurtu dla nazwania nowego projektu muzycznego nie musi się wszystkim podobać to trzeba przyznać, że Soft Machine Legacy proponuje bardzo dobre albumy. Nie znajdziemy tu jednak rewolucyjnych nowości. Jest to po prostu solidne jazzrockowe granie. Brakuje w nim chyba magii i siły nowatorskich nagrań z lat siedemdziesiątych, a jak pokazują chociażby kolejne płyty polskiego zespołu Light Coorporation istnieją zespoły, które taką siłę potrafią w sobie odnaleźć i przekuć inspiracje na nowe pomysły.
    Najnowszy, wydany przez MoonJune (Esoteric Antenna) studyjny album SML, choć nagrany już bez zmarłego kilka lat temu Hugh Hoppera jest płytą, która w pełni zasługuje na mocną czwórkę. Jednak, choć urzeka w niej melodyjny Pie Chart, a do porównań z przeszłością zachęca odświeżona i ułagodzona wersja Kings and Queens, to jednak brakuje tu ognia, który był obecny na klasycznych płytach. Momentami jest to bardzo delikatna i łagodna muzyka (np. They Landed On A Hill czy nieco mroczny Kitto) ale potrafi być też bardzo energetyczna, jak choćby w otwierającym album utworze tytułowym, który jest jednocześnie jedną z najlepszych kompozycji z tego zestawu. Wielbiciele zespołów z Canterbury z pewnością będą słuchać tej płyty z przyjemnością, jednak co pewien czas będzie się u nich pojawiać myśl, że to co najlepsze powstało dawno temu i może zostać odnalezione jedynie na Third, Fourth czy Tunity Box.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version