ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Cluster
Curiosum
(1981, album studyjny)

1. Oh Odessa (3:15)
2. Proantipro (7:30)
3. Seltsam Gegend (8:00)
4. Helle Melange (3:45)
5. Tristan in der Bar (3:00)
6. Charlic (4:40)
7. Ufer (8:40)

Czas całkowity: 42:35
- Roedelius & Moebius ( all instruments & effects )
Wyświetlony 2717 razy
Inne albumy wykonawcy: « 71

1 komentarz

  • Link do komentarza Edwin Sieredziński niedziela, 21 wrzesień 2014 17:55 napisane przez Edwin Sieredziński

    Obserwując niektóre grupy krautrocka, obserwuje się stopniowe odchodzenie od korzeni. Cluster, gdy startował, dobrze osadzony był w elektronicznej psychodelii. Później uległ stopniowemu ugładzeniu, dając w sumie przyjemne ambientowe albumy, nie mające w sobie tyle niepokoju, co pierwsze dwa. 10 lat od debiutu Cluster zbliżył się do cold wave czy eksperymentalnego post-punka. W tym jest zdecydowanie więcej elementu typu KaS Project czy Throbbing Gristle, Cabaret Voltaire, ewentualnie Orchestra Manouevre in Dark. Cóż, niektórzy awangardziści poddawali się Zeitgeist. Wychodziło to lepiej albo gorzej...

    Nie można powiedzieć, że nie słucha się tego przyjemnie, ale ma się wrażenie dopasowania się do aktualnie panujących muzycznych trendów. Brzmieniowo i konstrukcyjnie tak te utwory wyglądają; tutaj nie znajdzie się nie wiadomo jak złożonych aranżacji i kompozycji. Na przełomie lat 70. i 80. do głosu doszła nowa generacja wywodząca się z rewolucji punkowej. Zdarzenie to wpłynęło to na rozwój szeregu nowych nurtów jak właśnie post-punk, nowa fala, industrial. Chcąc się utrzymać, niektórzy doszli do wniosku, że należy się dopasować do popularnych wówczas trendów. Wychodzi to jednakże znacznie słabiej niż w przypadku poprzednich płyt. Cluster jakby zatracił swoją aurę; gdzie się podziała ta czysta kreatywność skądinąd klasycznego zespołu krautrocka, ambientu, elektroniki... Przynajmniej nie stoczył się w stronę cukierkowego, syntezatorowego szajsu, nie stał się swoją własną parodią, to przynajmniej można policzyć na plus. Nie mamy tutaj do czynienia z totalną tandetą stojącą mniej więcej na poziomie disco polo. Też nie poszedł w taką stronę Kraftwerk, co ów zbliżył się mocno do melodyjnego synth popu (jak album Computerwelt). Możliwe zatem, że taka opinia jak wyższa jest zbyt surowa. Znając jednakże Cluster od jego zarania, nie sposób nie odnieść wrażenia, że album ten jest ewidentnie słabszy. Raptem jedynym takim ładnym, bardziej ambientowym utworem jest "Ufer" zbliżający się trochę do Grosser Wasser, choć bardziej minimalistyczny, momentami wręcz dronowy. Zbliżenie do form niektórych form post-punkowych nie jest aż tak udane. Osobiście wolę KaS Projekct, Trisomie 21, Throbbing Gristle czy Cabaret Voltaire. Tak wybitni instrumentaliści i tak kreatywni ludzie jak Hans-Joachim Roedelius czy Dieter Moebius przecież potrafili pokazać światu dzieła naprawdę wybitne!

    Dla mnie to taki album na 4. Jeżeli ktoś jest zagorzałym miłośnikiem cold wave czy eksperymentalnego post-punka z pogranicza industrialu spod znaku Throbbing Gristle czy Cabaret Voltaire, też późniejszego Chrome (tak od 3rd Planet from Earth)... będzie zachwycony. Miłośnika klasycznego krautrocka płyta ta nie zachwyci. Natomiast jeżeli ktoś nie ma tak sprecyzowanych zainteresowań muzycznych, jasno określonych sympatii i antypatii w tym względzie, album ten może być dobrym wstępem do Cluster, obok Zuckerzeit.

    Później nastąpiła przerwa w działalności zespołu. Następny album Apropos Cluster z 1990 roku wykazuje podobieństwo do Grosser Wasser, lecz jest bardziej mroczny i eksperymentalny.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version