A_Live

Oceń ten artykuł
(4 głosów)
(2010, album koncertowy)
1. Merta (7:32)
2. Cocomelastico (6:29)
3. Off (4:17)
4. Il Presidente (9:06)
5. Adriatico (10:05)
6. La Bolla (9:55)
7. Uccellin del Bosco (4:55)
8. Napier (7:28)
9. Lindbergh (7:110

Czas Całkowity 66:58
- Aldo de Scalzi  ( vocals, electric bass, WX7 )
- Paolo Griguolo  ( vocals, electric guitar, tenor flute )
- Aldo di Marco  ( Visual effects editor, percussion )
- Dado Sezzi  ( percussion )
- Paolo "Ske" Botta  ( electric piano, synth )
- Pietro Cavedon  ( piano )
- Calerio Cipollone  ( bass clarinet, soprano sax )
- Mattia Signo  ( drums )
- Fracesco Zago  ( electric guitar )

1 komentarz

  • Rafał Ziemba

    Picchio Dal Pozzo to bardzo specyficzny przedstawiciel włoskiej, progresywnej sceny. Grupa nie była zaliczana do nurtu symfonicznego (i słusznie), nie byli też tak awangardowi aby przypisać ich do RIO czy też Avant-Proga. Ulokowano ich więc w Scenie Canterbury. Niezbyt trafnie. W końcu ani muzycznie anie geograficznie to nie ta bajka.

    Wydawało mi się, że świat powoli zapomniał o tym włoskim zespole. Jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałem ich płytę A_Live wydaną w tym roku!

    Jak sama nazwa wskazuje, mamy tu do czynienia z albumem koncertowym. Zawiera on materiał zarejestrowany podczas festiwalu Altrock, który odbył się w Mediolanie w dniach 15-16 listopada 2008 roku.

    Grupa prezentuje się tu w znakomitej formie. Na krążku mamy dziewięć kompozycji, z których aż pięć pochodzi z debiutanckiego albumu zespołu.

    Świetne brzmienie A_Live i rozbudowane wersje utworów, powinny spowodować uczucie sytości u każdego fana proga. Numery, które w wersji studyjnej oscylowały w okolicy czterech minut porozrastały się do siedmio czy nawet dziesięciominutowych kolosów. Jedynie Off oraz Uccellin Del Bosco nie przekraczają sześciu minut.

    Na albumie dominują piękne, grane z niezwykłą lekkością melodie. Bardzo ciekawie zaaranżowane, oparte o dźwięki wielu instrumentów. Zespół nie pozwala sobie jednak na kakofonię czy przekombinowanie. Nawet wykonania Il Presidente (pochodzący z płyty Camere Zimmer Rooms wydanej w 2001 roku) czy Adriatico (z ostatniego studyjnego krążka Pic_nic@Valdapozzo z 2004 roku) w których najbardziej słychać progresywną awangardę pozostają osadzone na melodyjnej, rockowej podstawie.

    Najcięższym zadaniem jest jednak porównanie twórczości Picchio Dal Pozzo do innego zespołu. Gdyby trzymać się stylistyki Canterbury, to w starszych kompozycjach najbliżej im do Hatfield And The North a w nowszych do Soft Machine. Wystarczy jednak posłuchać La Bolla, żeby przekonać się o tym, iż jest to swoiste i dość oryginalne granie. Z jednej strony rockowe z drugiej jazzujące... po prostu progresywne. Logiczne, piękne, nie pozbawione nutki psychodelii i kontrolowanego chaosu rodem z Ummagumma Pink Floyd.

    Nie tylko ja jestem urzeczony tym co słyszę - odgłosy publiki wyraźnie wskazują na to, ze muzyka Picchio Dal Pozzo ma duże grono miłośników. Cieszy mnie niezmiernie, że takie zespoły jeszcze istnieją i - co istotniejsze - w dalszym ciągu wyznaczają kanon rockowego grania.

    4,5/5

    Rafał Ziemba czwartek, 16, grudzień 2010 18:45 Link do komentarza
Zaloguj się, by skomentować

Komentarze

© Copyright 2007- 2023 - ProgRock.org.pl
16 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.