ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Hackett, Steve
Beyond The Shrouded Horizon
(2011, album studyjny)

1. Loch Lomond (6:49)
2. The Phoenix Flown (2:08)
3. Wanderlust (0:44)
4. Til These Eyes (2:41)
5. Prairie Angel (2:59)
6. A Place Called Freedom (5:57)
7. Between The Sunset And The Coconut Palms (3:18)
8. Waking To Life (4:50)
9. Two Faces Of Cairo (5:13)
10. Looking For Fantasy (4:33)
11. Summer's Breath (1:12)
12. Catwalk (5:44)
13. Turn This Island Earth (11:51)

Czas całkowity: 59:00

Bonus CD (Limited edition)
1. Four Winds : North (1:34)
2. Four Winds : South (2:05)
3. Four Winds : East (3:34)
4. Four Winds : West (3:04)
5. Pieds En L'Air (2:25)
6. She Said Maybe (4:21)
7. Enter The Night (3:59)
8. Eruption: Tommy (3:37)
9. Reconditioned Nightmare (4:06)

Czas całkowity: 28:45
Steve Hackett / acoustic and electric guitars, vocals
Roger King / keyboards
Gary O'Toole / drums
Rob Townsend / winds
Nick Beggs / bass
Amanda Lehmann / vocals
Wyświetlony 4729 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Krzysztof Baran wtorek, 28 luty 2012 07:52 napisane przez Krzysztof Baran

    Wydanie znakomitego albumu koncertowego to nie był szczyt marzeń Steve Hacketta na rok 2011. Słynny muzyk znów zaszył się w studiu i w myśl zasady 'kuj żelazo póki gorące' postanowił zarejestrować kolejny album studyjny. 'Beyond The Shrouded Horizon' jest jak gdyby kontynuacją muzycznej podróży zawartej na poprzednim albumie 'Songs From The Tunnel's Mouth'. Znów mnóstwo tu wysmakowanych fragmentów ocierających się zarówno o rockową symfonię i progresywny eksperyment, jak i o folkowe nierzadko akustyczne i bardzo rozmarzone fantazje, z których Steve Hackett jest zresztą znany. Pojawia się także posmak orientu, który był tak ważnym elementem na poprzednim albumie. Płyta to urocza, w odbiorze lekka, zabierająca nas w zmysłową podróż, ale czy lepsza od poprzedniczki? Moim zdaniem, gdyby nie została wydana po znakomitym albumie 'Songs From The Tunnel's Mouth', jej wartość byłaby znacznie większa, a tak zostaje troszkę zatarta przez blask poprzedniczki. Niemniej jednak tą płytą Steve Hackett udowadnia, że w przeciwieństwie do swych byłych kolegów z zespołu Genesis, nie zamierza jeszcze odchodzić na muzyczną emeryturę. Wręcz przeciwnie! Ten facet jest jak wino - im starszy tym lepszy i niechaj w Jego winnicach jeszcze przez długi czas dojrzewają owoce jego muzycznej pasji.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version