ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Van der Graaf Generator
The Least We Can Do Is Wave To Each Other
(1970, album studyjny)

1. Darkness (11/11) (7:27)
2. Refugees (6:22)
3. White Hammer (8:15)
4. Whatever Would Robert Have Said? (6:17)
5. Out Of My Book (4:07)
6. After The Flood (11:28)

Czas całkowity: 43:56

dodatkowo na wydaniu z roku 2005 znalazły się utwory:
7. Boat of millions of years (3:50)
8. Refugees (single version) (5:24)
- Peter Hammill ( lead vocals, acoustic guitar )
- Hugh Banton ( organ, piano, backing vocals )
- Nic Potter ( bass, electric guitar )
- Guy Evans ( drums and percussion )
- David Jackson ( saxes, flute, backing vocals )

oraz:
- Gerry Salisbury ( cornet "White Hammer" )
- Mike Hurwitz ( cellos "Refugees" )
Wyświetlony 6434 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Michał Seemann sobota, 10 maj 2008 14:15 napisane przez Michał Seemann

    Druga płyta Van Der Graaf Generator zawierała dwa ważne  dla dalszej działalności zespołu  czynniki : dołączył do niej David Jackson (i jego zestaw saksofonowo-fletowy to najbardziej charakterystyczna muzyczna cecha ówczesnego VDGG) oraz to, że The Least& to płyta zespołowa, a nie jak wcześniej Aerosol& solowa Hammilla wydana pod szyldem VDGG. Na płycie tej mamy m.in. prawdziwe arcydzieła  grane do dzisiaj  Darkness i Refugees (ta druga grana przez zespół i Hammilla solo); mamy utwory, które są namiastkami czy też przymiarkami do minisuit nagranych na kolejnych płytach  White Hammer i After the Flood.
    Darkness 11/11 rozpoczyna bicie basu, dudniący fortepian i szum wiatru; Hammill zaczyna cicho, ale w trakcie refrenu po prostu ryczy jak rasowy metalowiec, a Jackson zaczyna swoją niezapomnianą (kto widział nagranie z Beat Club z 1970 roku lub z Rockpalast z 2005 roku wie o czym piszę) grę na dwóch saksofonach jednocześnie. Banton gra jedne ze swoich najlepszych solowych partii (czuć jak palce ślizgają mu się po klawiszach organów); zakończenie to znowu błysk Jacksona  chyba jego najlepsze solo saksofonowe w karierze&
    A co znaczy 11/11 po tytule utworu? 11 listopada (1968)  w tym dniu został on ukończony przez Hammilla,
    Refugees  wiolonczela, flet, delikatny podkład organów i najczystszy głos (właściwie również chyba najwyższy rejestr na jaki się Hammill zdobył śpiewem) Hammilla  z tym mi się kojarzy ten utwór; (no może jeszcze z 22 kwietnia 2007 rokiem i bisem podczas koncertu w Krakowie). Uchodźcy to chyba jeden z najbardziej znanych i lubianych pieśni Hammilla - tekst można odbierać jako tęsknotę za utraconą przyjaźnią, w szerszym kontekście  temat uchodźców jakże dzisiaj jest aktualny. Kontynuację Refugees  Easy To Slip Away - można usłyszeć na solowym albumie Hammilla 'Chameleon In The Shadow Of The Night' z 1973 r.
    White Hammer rozpoczynają dziwne klawisze (niby kościelne), które dominują nad całością; a w środku mamy piękne partie kornetu, ale dla mnie niezbyt pasujące do brzmienia zespołu oraz ostre wstawki Hammillowego śpiewu i saksofonu. Około 6 minuty utwór się zatrzymuje  wydaje się nam, że to koniec, ale wtedy nadchodzi atak zniekształconych organów i saksofonu; i tak aż do (przyjemnego!) bólu uszu i 8 minuty 15 sekundy& W tekście Hammill krytykuje średniowieczny Kościół (a właściwie inkwizycję  bo Malleus Maleficarum o którym śpiewa PH to tekst z dziedziny magii, czarów - dzisiaj powiedzielibyśmy podręcznik łowców czarownic - zawierał kompendium wiedzy na temat czarownic i szatana. Został opublikowany w 1487 roku.).
    Whatever Would Robert Have Said?  jakoś nie lubię tej piosenki; wydaje mi się dziwna i niepasująca do całości, mimo iż ma fajne przyspieszenia, Hammill gra nieźle na gitarze akustycznej. Jedyną wersję tej piosenki, którą mogę słuchać (oglądać) to wersja z Beat Club z 1970  gdy Hammill z włosami zasłaniającymi mu twarz szaleje na gitarze.
    Out of My Book  piękna miłosna ballada, znowu z akustyczną gitarą i fletem; też trochę nieprzystającą do całości  zdecydowanie bardziej pasowałaby na solową płytę Hammilla; zresztą wykonuje ją na koncertach od czasu do czasu.
    After the Flood  suita o potopie, w której naprawdę liczą się dla mnie liczne zmiany tempa, instrumentalne unisona, brudne brzmienia organów i ogólny chaos kompozycyjny (ta gęsta improwizacja w środku to geniusz). Wydaje mi się, że ten utwór to taka przymiarka do Pionierów z kolejnej płyty. Dobry, ale nie doskonały.
    Z dodatkowych utworów mamy singlową wersję Refugees  krótszą i z mocniejszą perkusją; i jak wiemy, bez żadnego komercyjnego sukcesu. Natomiast Boat of Millions of Years (ze strony b singla Refugees) to psychodeliczna (muzycznie) podróż do starożytnego Egiptu (tekst).
    Moja ocena 4.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version