ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Museo Rosenbach
Barbarica
(2013, album studyjny)

1. Il Respiro del Pianeta (13:54)
2. La Coda del Diavolo (6:46)
3. Abbandonati (6:32)
4. Fiore di Vendetta (6:46)
5. Il re del Circo (7:12)

Czas całowity: 41:10

- Stefano " Lupo" Galifi (lead vocals)
- Alberto Moreno (bass, mellotron)
- Giancarlo Golzi (drums)
- Sandro Libra (guitar)
- Max Borelli (guitar, vocals)
- Fabio Meggetto (keyboards)
- Andy Senis (bass, vocals)

Wyświetlony 2908 razy
Inne albumy wykonawcy: « Zarathustra Exit »

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król poniedziałek, 29 kwiecień 2013 15:35 napisane przez Aleksander Król

    Museo Rosenbach….. W okresie Złotej Ery nagrali zaledwie jedną, jedyną płytę, co jednak ze względu na wyjątkowość owego materiału wystarczyło by być zaliczonym do ścisłego kanonu włoskiego rocka symfonicznego. Grupa zarejestrowała wówczas jeszcze jeden materiał, tym razem „live”, ale nie było chętnych żeby go wydać…. Jego premiera miała miejsce dopiero po….po 20 latach (w 1992roku). Ten fakt jeszcze nie obudził muzyków, jednak wzmógł czujność kolekcjonerów. Było jasne , że to „balonik próbny”, czy jeszcze warto, czy świat o nich nie zapomniał…? Ponieważ ludzkość pamiętała i kochała Zarathusrę, muzycy wyszli z letargu… w 2000 roku nagrali niezły „Exit”, w 2012 znakomity Zarathusra – live In Studio, a w tym roku doskonały Barbarica. Museo rzec by można – im starsze tym lepsze….
    Nie wiem co jest w tych starych kapelach, ale jeśli im się tylko chce (a chłopakom, no właściwie to starszym panom z Museo się chce…) to potrafią stworzyć dzieła na które dzisiejsze grupy mimo ukończenia poważnych szkół muzycznych nie stać… Tą jedną płytą , wydaną 40 lat po debiucie (!!!) Museo Rosenbach rozbiło w pył cały włoski neo-progres wydany po 1980 roku… Zarathusra była płytą genialną od początku do końca. Wyprzedziła swój czas i stała się niedoścignionym wzorem dla tysięcy młodych grup. A dziś Barberica pokazuje kolejnym tysiącom, że można cofnąć czas i nagrać po latach dzieło równie wielkie , mimo że ów czas mocno poszedł naprzód…. Wiele zespołów usiłuje dziś grać w „starym stylu”. Museo nie usiłuje. Po prostu gra…. Wiele wielkich grup z początków lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku dostało zadyszki, ale nie oni. Znów ilością i jakością pomysłów muzycznych zawartych na Barberice , podobnie jak kiedyś na Zarathustrze , można by obdzielić 10 innych albumów i każdy byłby dobry… Reasumując – po 40 latach dostaliśmy znów płytę doskonałą i choć tym razem oczywiście nie jest to już muza wyprzedzająca swój czas lub wytyczająca nowe , muzyczne kierunki , nadal jest to absolutna czołówka światowego progresu. 5 utworów, 41 minut muzyki. Muzyki, która jest w prostej lini kontynuacją debiutu sprzed czterech dekad, pełnej wspaniałych klawiszy , doskonałych gitar, pokręconych rytmów i kompozycji , które rzucą na kolana wyznawców Złotej Ery. A dla miłośników włoszczyzny – absolutny MUS !!! oczywiście jak zwykle , moim, cholernie subiektywnym zdaniem….

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version