ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Museo Rosenbach
Zarathustra
(1973, album studyjny)

1. Zarathustra
 (a) L'Ultimo uomo (3:57)
 (b) Il re di ieri (3:12)
 (c) Al di la del bene e del male (4:09)
 (d) Superuomo (1:22)
 (e) Il tempio delle clessidre (8:02)
2. Degli Uomini (4:01)
3. Della Natura (8:24)
4. Dell'Eterno Ritorno (6:15)

Czas całkowity: 39:22
- Giancarlo Golzi ( drums, vocals )
- Alberto Moreno ( bass, pianoforte )
- Enzo Merogno ( guitar, vocals )
- Pit Corradi ( Mellotron, Hammond )
- Stefano Lupo Galifi ( vocals )
Wyświetlony 6267 razy
Inne albumy wykonawcy: Barbarica »

1 komentarz

  • Link do komentarza aleksander król środa, 19 styczeń 2011 15:24 napisane przez aleksander król

    Jednym z muzycznych skarbów skarbów, które udało mi się upolować w przepięknym włoskim Cavaleze (Dolomity) była nieco tajemnicza płyta z 1973 r. pt 'Zarathustra' włoskiej kapeli Museo Rosenbach. Pozycja w tamtych czasach (1989 rok) niemal mityczna, absolutnie nie do zdobycia za żadne pieniądze. Szczęśliwcy którzy ją gdzieś słyszeli na samo wspomnienie anielsko wzdychali i pędzili do baru by ukoić swój żal z powodu nieposiadania jej w swoich zbiorach... To mnie mocno ukierunkowywało w poszukiwaniach, ale cóż z tego skoro sami Włosi tego nie znali - objechałem całe Włochy, pół Francji, Hiszpanię i nie trafiłem nawet na ślad tej płyty. Dopiero w maleńkim sklepiku w Dolomitach znalazłem takie rzeczy że o mało nie oszalałem... Wracając do kapeli i muzyki - ABSOLUTNA REWELACJA ! To jedna z trzech najlepszych płyt włoskiej sceny progresywnej. I nie tylko włoskiej. Od pierwszej minuty - absolutnie genialna muzyka, przepiękny, fragmentami monumentalny rock symfoniczny w perfekcyjnym wykonaniu , bez słabych punktów. Tytułowa suita to 20 minut fenomenalnych popisów klawiszy i gitary, cudownych melodii i kapitalnych kompozycji (5 części). Z reguły jest tak, że jeśli na stronie A winyla znajdowała się jakaś suita, to na stronie B były tzw 'wypełniacze czasu', czyli utworki lżejsze. Ale nie tu... Tu mamy nadal kapitalny progresywny odjazd. Museo Rosenbach to pięciu ludzi - cztery instrumenty i wokal. Każdy - perfekcja. Wsłuchajcie się przy kolejnym przesłuchaniu co ci goście grają - każdy z osobna... Coś niesamowitego. A jakiego geniuszu trzeba było żeby to tak połączyć... Tej muzyki nie da się do czegoś porównać - znając cały europejski progres można się narazić ortodoksom twierdząc że przy nich Genesis grają jak ubodzy krewni, Emerson to szkółka niedzielna, King Crimson - fajne, ale za proste... To oczywiście żart, ale... Posłuchajcie, a potem sami oceńcie. W moim przekonaniu 10/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version