ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Locanda Delle Fate
Forse Le Lucciole Non Si Amano Piů
(1977, album studyjny)

1. A volte un istante di quiete (6:31)
2. Forse le lucciole non si amano più (9:48)
3. Profumo di colla Bianca (8:25)
4. Cercando un nuovo confine (6:41)
5. Sogno di Estunno (4:41)
6. Non chiudere a chiave le stelle (3:34)
7. Vendesi saggezza (9:37)
8. New York (4:35)

Czas całkoity: 53:52
- Giorgio Gardino ( drums, vibraphone )
- Luciano Boero ( bass, Hammond )
- Ezio Vevy ( 12-string, acoustic & electric guitars, voice, flute )
- Alberto Gaviglio ( acoustic, electric, 12-string electric guitars, voice )
- Michele Conta ( pianos, Moog, clavinet, synths )
- Oscar Mazzoglio ( Hammond, piano, Moog, synths )
- Leonardo Sasso ( voice )
Wyświetlony 3332 razy
Inne albumy wykonawcy: Homo Homini Lupus »

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król środa, 13 lipiec 2011 18:41 napisane przez Aleksander Król

    Włoski rock symfoniczny rodził się gdzieś koło roku 1970, rozkwitał w latach 1971-1976. Potem nastąpił zmierzch. Ten zespół wystartował w momencie gdy rock symfoniczny umierał. Nagrał jedną, jedyną płytę i również odszedł w niebyt... (po latach ukazała się jeszcze płyta koncertowa, również z 1977 roku, oraz próba reaktywacji 21 lat pózńej). I znów trzeba zacząć: kolejna zapomniana perełka.... Piękna płyta, muzycznie oscyluje pomiędzy Banco, PFM, Yes, Genesis i Camel. Tradycyjnie osoby cierpiące na 'niestrawność językową' będą miały problem z przełknięciem wokalu, ale czwarte-piąte podejście do słuchania tego albumu z reguły 'uodparnia' i można już bez przeszkód żeglować wraz z zespołem po cudownych bezbrzeżach włoskiego symfonika... Osiem utworów, 54 minuty muzyki. Utrzymanej w kanonie włoskiej klasyki Ery Zmierzchu, bazującej na podwójnych klawiszach i podwójnej gitarze, opartej na melodyjnym (głównie za sprawą pięknego fletu) i w większości spokojnym rocku progresywnym. Fragmenty wspaniałe, fragmenty porywające, fragmenty piękne... To jedna z piękniejszych i spokojniejszych włoskich płyt tamtego okresu. Przez wielu fanów ProgArchives uważana za arcydzieło (57%), przez wielu kochana.. Tradycyjnie w Japonii i w Argentynie - szaleństwo. I również tradycyjnie - w Polsce słyszeli o niej tylko maniacy i dinozaury. A szkoda. Polecam wszystkim fanom włoszczyzny i spokojnego proga końcówki lat 70.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version