ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Le Orme
Uomo di pezza
(1972, album studyjny)

1. Una dolcezza nuova (5:31)
2. Gioco di bimba (2:56)
3. La porta chiusa (7:32)
4. Breve immagine (2:45)
5. Figure di cartone (3:51)
6. Aspettando l'alba (4:45)
7. Alienazione (4:44)

Czas całkowity: 32:04
- Toni Pagliuca (organ, synthetizer, piano, electric harpsichord, mellotron, celesta)
- Aldo Tagliapietra (voice, bass guitar, electric and acoustic 12 strings guitar)
- Michi Dei Rossi (drums, bells, percussions)
oraz:
- Gian Piero Reverberi - piano (1)
Wyświetlony 4384 razy
Inne albumy wykonawcy: Smogmagica »

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król piątek, 15 lipiec 2011 03:10 napisane przez Aleksander Król

    Po wydaniu fantastycznego Collage, jakże innego od debiutu, w grupie zapadła decyzja o wyborze kierunku w którym będą się realizować. Miał to być rock symfoniczny - rodzący się styl który najbardziej im odpowiadał. Kolejna płyta siłą rzeczy miała być kontynuacją i rozwinięciem Collage. Rozpoczęły się próby... Dość szybko skomponowali materiał, dopieścili szczegóły i zameldowali się w studiu. Nagrania trwały dwa miesiące, potem krótkie miksy i produkcja. I w ten sposób w maju 1972 roku obok takich dzieł jak Storia Di Un Minuto PFM i Darwin Banco w sklepach pojawiła się Uomo di pezza Le Orme wzbudzając natychmiast zachwyt zarówno krytyki jak i publiczności. Płyta odbiła się głośnym echem na zachodzie, w Ameryce Łacińskiej i w Japonii gdzie została 'płytą roku'. W Polsce absolutna cisza trwała aż do lat 90.
    Muzycznie Uomo di pezza to opowieść o różnych formach samotności i alienacji szarego człowieka. Piękna instrumentalnie i wartościowa tekstowo. Podstawa to nieco emersonowskie klawisze, świetna sekcja, doskonała gitara i bardzo dobry delikatny wokal. I wielkie kompozycje - wielowarstwowe, mocno skomplikowane, ale jednocześnie delikatne i bardzo melodyjne. To jedna z najlepszych i najwartościowszych płyt w historii gatunku, absolutny klasyk i kanon. Echa tego arcydzieła usłyszymy w dziesiątkach progresywnych płyt z tamtego okresu i w setkach z tzw. neoprogresu... Dla fanów włoszczyzny i niemal dziewiczego symfonika - jazda obowiązkowa, dla kolekcjonerów - mus, a dla wszystkich pochłaniaczy piękna nieco zakręconych dźwięków - duża frajda.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version