ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Panna Fredda
Uno
(1971, album studyjny)

1. La Paura (6:02)
2. Un Re Senza Reame (5:06)
3. Un Uomo (4:56)
4. Scacco Al Re Lot (4:32)
5. Il Vento, La Luna E Pulcini Blu (9:58)
6. Waiting (3:08)

Total Time: 33:44
- Angelo Giardinelli / guitar, vocals
- Giorgio Brandi / keyboards, guitar
- Filippo Carnevale / guitar, drums
- Carlo Bruno / bass
Wyświetlony 2582 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król wtorek, 10 maj 2011 09:16 napisane przez Aleksander Król

    Pod dziwną nazwą Panna Fredda kryje się kolejna włoska, doskonała kapela, której nie dane było zaistnieć dłużej. Nie istnieli już w momencie ukazania się płyty na rynku...
    Powstali w Rzymie w 1966 roku, początkowo przybierając nazwę Figli del Sole, zmieniając ją po roku na Vun Vun. W 1970 roku wydali 2 single (z repertuarem popowym) i podpisali kontrakt z wytwórnią Vedette. Lider i kompozytor, gitarzysta i wokalista Angelo Giardinelli dostał w prezencie od przyjaciela kilka płyt - Vanilla Fudge, Hendrix, Moodies i Floyd, - i jego świat się zmienił... Zapadła decyzja - koniec z popem! Zmienili nazwę po raz trzeci... Błyskawicznie przygotowali materiał. W lipcu 1970 roku weszli do studia i zarejestrowali 34 minuty muzyki. 6 utworów. Doskonałych. Podstawą są potężne hammondy i świetna gitara, połamane rytmy i świetne kompozycje. Słychać wpływy klasyki, przez co album jest bardzo melodyjny. Są tu jeszcze echa psychodelii, delikatnie przebijające się przez wirtuozowską grę klawiszowca (Giorgio Brand) i fantastyczną perkusję (Filippo Carnevale). Do tego klawesyn i gitara akustyczna... Miodzio... To jedna z pierwszych wielkich płyt włoskiej sceny progresywnej. To właśnie dzięki takim płytom wyodrębniono potem Włoski Rock Progresywny jako oddzielny podgatunek. Niestety, nieporozumienia z wytwórnią spowodowały że płyta ukazała się dopiero w 1971 roku - ponad rok po nagraniu. W międzyczasie młodzi ludzie z Panny Freddy wylądowali ... w armii. I to był koniec świetnie zapowiadającej się kapeli. Pozostała po nich jedna, jedyna doskonała płyta i trzy single. Ale nie single tylko ta płyta jest obiektem westchnień wielu kolekcjonerów. Ciężka do zdobycia (polecam kapitalną serię 'Italian Progresive Rock' - gdzie jako bonusy mamy wszystkie 6 nagrań z singli), ale świetna w odbiorze. Polecam tą płytę prawie wszystkim a kochający starocie i włoszczyznę będą w ekstazie...

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version