ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Alan Parsons Project
The Turn Of A Friendly Card
(1980, album studyjny)

1. May Be A Price To Pay (4:52)
2. Games People Play (4:17)
3. Time (5:05)
4. I Don't Wanna Go Home (4:54)
5. The Gold Bug (4:28)
6. The Turn Of A Friendly Card:
- The Turn Of A Friendly Card Part 1 (2:39)
- Snake Eyes (3:17)
- The Ace Of Swords (2:58)
- Nothing Left To Lose (4:03)
- The Turn Of A Friendly Card Part 2 (3:12)

Czas całkowity: 40:31

David Paton:gitara basowa
Stuart Elliott: perkusja, instrumenty perkusyjne
Ian Bairnson: gitara
Eric Woolfson: klawisze, śpiew w (3) i (6d)
Alan Parsons: klawisze
Orkiestra Opery Monachijskiej
Andrew Powell:aranżacja orkiestry i chóru
Elmer Gantry: śpiew w (1)
Lenny Zakatek: śpiew w (2) i (4)
Chris Rainbow: śpiew w (6: a, b, e)

Wyświetlony 7644 razy
Inne albumy wykonawcy: « I Robot

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba piątek, 08 sierpień 2008 23:20 napisane przez Paweł Tryba

    Nie znam za dobrze twórczości Alan Parsons Project, jednak zawartość tego albumu każe mi uznać określenie jej mianem rocka progresywnego za pewne nadużycie. Niby bogate klawiszowe aranżacje są, ba! - nawet orkiestrę zaproszono, niby jest i suita, ale w sumie chodzi o piosenki. Bardzo ładne piosenki.

    Raz jest bardziej żywiołowo, jak w otwierającym 'May Be A Price To Pay', innym razem spokojniej, np. w 'Games People Play' czy w obu częściach 'The Turn Of A Friendly Card', zahaczających trochę o pieśni dawnych minstreli. W 'Snake Eyes' i przede wszystkim w znakomitym instrumentalu 'The Gold Bug' mamy echa swingu, w tym drugim podkreślone jeszcze saksofonem. Linie melodyczne są typowe dla AORu. Za grosz w nich drapieżności - taka już konwencja Adult Oriented Rocka. Są za to w większości całkiem chwytliwe. Nie epokowe, ale bardzo przyjemne. Tytułowa suita to w istocie kilka oddzielnych piosenek, które nawet nie udają, że są połączone. Grunt, że są udane. Alan Parsons i Eric Woolfson zadbali o ciekawe urozmaicone brzmienia poszczególnych utworów. Udział kilku różnych wokalistów nie przeszkadza w odbiorze.

    W sumie jest to płyta, którą można polecić każdemu. Może i muzyka ma na niej stępione pazurki, ale dobre melodie zawsze są w cenie. Jest dobrze - bez rewelacji, ale bardzo solidnie. Tak na 3,5/5. Mnie na pewno 'The Turn...' zachęcił do zapoznania się z innymi dokonaniami Alan Parsons Project.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version