ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Appleseed
Night In Digital Metropolis
(2010, album studyjny)

1. The Distance (4:15)
2. Angel (5:02)
3. Delay (3:49)
4. What I Feel (4:08)
5. Chasing Dreams (3:35)
6. Dance With the Razor (5:55)
7. Playground (6:02)
8. Raindrops (8:25)
9. Autumn Outside My Window (3:51)

   Czas całkowity: 44:58

Radosław Grobelny: vocal
Bartek Bąk: guitar, piano
Wojtek Deutschmann: guitar, synthetizers, piano
Maciej Hoffmann: drums
Marcin Bany: bass
Filip Bielecki: bass (former member)
Wyświetlony 4339 razy

2 komentarzy

  • Link do komentarza Paweł Tryba poniedziałek, 28 listopad 2011 00:06 napisane przez Paweł Tryba

    Ile ja się na tę płytę naczekałem... Wydana w 2006 roku EPka Broken Lifeforms ukazywała zespół Appleseed jak kapelę z potencjałem. Uderzali w klimaty floydowsko-archivowe, nie bali się elektroniki, umieli zaserwować i ładne powłóczyste solo i melodyjną linię wokalną. Po prostu był to solidny materiał i to z przebłyskiem geniuszu w postaci Twin World - utworu , który gdyby był dostępny na regularnym longplayu, byłby klasykiem rodzimego progresu, na miarę Tarota czy Living In The Moonlight. Zacząłem więc obgryzać paznokcie w oczekiwaniu na pełnowymiarowy album poznaniaków. Czekałem, czekałem, w międzyczasie (czyli w 2008 roku, po bagatela dwóch latach) dostałem singielek dostępny jako download na stronie zespołu, wreszcie stopniowo o Appleseed zapomniałem, nawet paznokcie odrosły. Ale taki już los zespołów niszowych, które nie zbijają kokosów na graniu, że premiery ich płyt odwlekają się w czasie. Dlatego zamiast pytać Appleseed czemu tak długo kazali na siebie czekać, powiem raczej, że cieszę się że dopięli swego. Ale dość refleksji nad stanem rynku muzycznego, sprawdźmy co tym razem ma nam do zaoferowania Nasionko Jabłoni.

    Zaczynamy od początku, czyli od okładki. Ta zaś mnie, dawnemu maniakowi klasycznej twardej science fiction (już wyrosłem z krótkich spodenek, ale sentyment został...) kojarzy się z kanonem gatunku - pamięta ktoś Gdzie twój dom, Ziemianinie? Jamesa Blisha o dryfującym w przestrzeni międzygwiezdnej Nowym Jorku? Ładny digipack, estetyczna książeczka. Pod kątem edytorskim wszystko byłoby cacy gdyby nie to, że booklet jest luźno włożony do okładki. A zrobić dla niego kieszonkę po wewnętrznej stronie to wcale nie taki problem. Ale umówmy się, że opakowania na ocenę muzycznej zawartości rzutować nie powinny i włóżmy krążek do odtwarzacza.

    Zespół nie gustuje w długich formach. Kilkuminutowe utwory wystarczą mu do zaprezentowania umiejętności. A te są spore! Appleseed lubią riffy - solidne, przesterowane gitary są istotnym elementem każdej kompozycji. Czasem zahaczają o starą psychodelię, kiedy indziej o grunge i zawsze sporo w ich partiach fajnych melodii. Zwolnienia trochę na post rockową modłę i ładne linie wokalne ciekawie kontrastują z tym gitarowym zgiełkiem. W porównaniu z dawną twórczością zespołu nie ma już na Night In Digital Metropolis aż takiej dominacji pierwiastka Floydowskiego. Mniej teraz u Appleseed klawiszy i przestrzennych solówek. Ale nie wyparowały całkowicie! Posłuchajcie choćby Playground - mocna, zdecydowanie inspirowana Archive elektronika zostaje przełamana niemal ambientowym fragmentem z delikatną wokalizą. W ogóle to jeden z ciekawszych elementów całości. Kapitalne jest też Dance With The Razor, z riffem tak prostym, że aż pięknym i ciekawie pokombinowane Angel (brawa zwłaszcza za gitarową końcówkę). Pozostałym utworom, żeby było jasne, też nic nie brakuje. Przy słuchaniu Night nie używam klawisza skip. Świetną instrumentalną robotę robi cały zespół, ale na szczególne wyróżnienie zasługują gitarzyści, bo udowadniają, że granie z głową nie musi oznaczać braku jaj. Wokal Radosława Grobelnego też miło łaskocze ucho barwą trochę zbliżoną do Krzyśka Drogowskigo z After... (może ciut ciemniejszą) i niezłą angielszczyzną.

    Powiem szczerze, że zabierałem się do tej recenzji dość długo. Kombinowałem, kreśliłem, a co skreśliłem - to przepisywałem w bardziej pochwalnym tonie, bo Night In Digital Metropolis nie od razu odsłania wszystkie walory. Sporo rzeczy podoba mi się w dzisiejszej propozycji Appleseed. Łączą stare psychodeliczne granie z jak najbardziej współczesną elektroniką, żonglują gatunkami jak im się podoba i nikogo nie próbują udawać. Już choćby dlatego warto się zapoznać z ich pierwszym longiem. Na plus liczę też zespołowi, że ich muzyka nie jest sterylna - często brzmi brudno i hałaśliwie, ale za to z pazurem - po prostu autentycznie! Tu nie ma przebojów napisanych na siłę w celach promocyjnych - jest porcja solidnego progrocka zagrana z serca, nawet trochę na przekór temu, co dziś w progrocku najmodniejsze. W Polsce nie ma kapeli, do której mógłbym poznaniaków porównać - no, może gdyby Thesis i Cinemon zrobili coś razem... Daję czwórkę. Dobra robota! A gdyby następny album wyszedł szybciej niż za następne cztery lata - wcale bym się nie obraził.

  • Link do komentarza Paweł Bogdan poniedziałek, 28 listopad 2011 00:06 napisane przez Paweł Bogdan

    Zespół Appleseed został założony w roku 2000 w Poznaniu. Niezwykle dużo czasu (bo przecież aż 10 lat!) musiało upłynąć zanim zespół wydał swój pierwszy album długogrający. Co w tym czasie działo się z formacją? Oprócz szlifowania muzycznego rzemiosła i fundamentalizowania składu personalnego formacja w roku 2006 wydała swój pierwszy mini album pt. Broken Lifeforms, w roku 2007 zagrała koncert w mającym już renomę w progresywnym światku radiu PiK, stworzyła teledysk do utworu Lullaby z EPki i koncentrowała się na wydaniu recenzowanego Night In Digital Metropolis z premierą w roku 2010.

    Styl muzyczny grupy z Poznania dość ciężki jest do zidentyfikowania. W moim odczuciu jest to generalnie postrock, mieszczący się jednocześnie w dużej części w typowo progresywnej estetyce. Na płycie oprócz bardziej piosenkowych utworów nie brakuje też dłuższych, rozbudowanych kompozycji. Zawartość Night In Digital Metropolis to 9 utworów o dość zróżnicowanej długości, wahającej się od niecałych czterech do ponad ośmiu minut.

    Od razu przejdę do elementów, na które w trakcie odsłuchiwania albumu warto zwrócić uwagę. W moim odczuciu największą siłą albumu są momentami fantastyczne, typowo postrockowe partie gitarowe za którymi idą kolejne instrumenty tworząc naprawdę spójną, wielowątkową i klimatyczną całość (od czasu do czasu odrobinę przypominającą dokonania Tides from Nebula). Czuć również z daleka, że zespół poświęcił masę czasu i energii pracy nad krążkiem nie chcąc wydać albumu nieprzemyślanego, nie dopiętego w szczegółach. Świadczy o tym bardzo solidna produkcja, dopracowanie albumu od początku do samego końca czy to, że Night In Digital Metropolis jest wydawnictwem niezwykle równym, które nie dość, że nie posiada żadnych wyraźnych braków czy niedopatrzeń, to fantastycznie rozwija się przy słuchaniu kolejnych utworów, wciąga i hipnotyzuje.

    Muzyka Appleseed jest zachowana w typowo melancholijnych, klimatycznych ramach od czasu do czasu pobudzanych czy to energetycznymi gitarowymi riffami i nagłym przyśpieszeniem, czy to mocnym głosem Radosława Grobelnego. Trzeba wyróżnić naprawdę dobry angielski akcent wokalisty oraz jego mocny, a jednocześnie melodyjny i plastyczny głos przypominający co nieco barwę i manierę Łukasza Galla z Millenium. Całościowo muzyka jest doprawiona świetnymi klawiszowymi melodiami i niezwykle udanie prezentującymi się elementami elektronicznymi. Zresztą tak naprawdę czuć że album jest bardzo dobrze zrównoważonym kolektywem wszystkich instrumentów.

    Wspominałem o tym, że w trakcie odsłuchiwania Night In Digital Metropolis, ten wspaniale się rozwija. Analizując go kilkukrotnie doszedłem do wniosku, że przynajmniej z mojej perspektywy to druga część krążka jest ciekawsza niż ta pierwsza i jak się okazuje brylują tam dłuższe, bardziej różnorodne kompozycje zespołu. Nie można oczywiście powiedzieć, że pierwsze utwory to proste, schematyczne piosenki bo tak z całą pewnością nie jest, ale to druga część przynosi nam prawdziwy popis artystycznych umiejętności i wrażliwości muzyków. Szczególnie warto tu zwrócić uwagę na Playground oraz Raindrops, które w moim mniemaniu są utworami na niesamowicie wysokim poziomie z perspektywy nie tylko aranżacji i wykorzystanych w nich elementów (bo dzieje się tam naprawdę sporo), ale również dlatego, że zespół zamieścił w nich masę emocji, uczuć i atmosfery ucieczki z szarego, zwykłego życia do muzyki Appleseed, która pozwala nam chociaż na moment zapomnieć o życiowych przeciwnościach i problemach.

    Emocje, klimat, atmosfera - właśnie te elementy brylują na krążku Appleseed, dzięki czemu krążka słucha się naprawdę świetnie. Zarówno dłuższe, jak i krótsze, mniej zawiłe utwory mają w sobie to coś, coś czego nie można zdefiniować ani jasno określić. Zespół z pewnością uniknął grzechu wielu albumów, które po pewnym czasie zaczynają nudzić i irytować. Night In Digital Metropolis chce się po prostu słuchać, a jesienna pogoda nadaje się do tego wyśmienicie! Jestem pewien, że w muzyce zespołu każdy odnajdzie dla siebie coś specjalnego, ja coś takiego odnalazłem.

    Zespół Appleseed z pewnością można zaliczyć do pierwszego szeregu polskich formacji muzyki około-postorckowej. Co prawda do tych najlepszych odstaje ze względu na popularność, ale jeszcze wszystko przed muzykami z Poznania, którym mam nadzieję uda się z własnym materiałem wyskoczyć na jeszcze wyższy artystyczny pułap, bo z pewnością na to zasługują.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version