ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Manfred Mann's Earth Band
Angel Station
(1979, album studyjny)

1. Don't kill it Carol (6:16)
2. You angel you (4:00)
3. Hollywood town (5:10)
4. "Belle" of the Earth (2:45)
5. Platform end (1:30)
6. Angelz at my gate (4:50)
7. You are - I am (5:13)
8. Waiting for the rain (6:17)
9. Resurrection (2:41)

Czas całkowity: 38:42

Re-Mastered 1999 (2 Bonus Tracks) Mann 011
10. Don't Kill It Carol (3:55)
11. You Angel You (3:45)
- Geoff Britton ( drums, Alto sax )
- Pat King ( bass )
- Manfred Mann ( keyboards, backing vocals )
- Chris Thompson ( lead vocals )
- Steve Waller ( guitar, vocals )

oraz:
- Dyane Birch ( backing vocals  )
- Anthony Moore ( guitar, synthesizer, sequencer )
- Jimmy O'Neill ( rhythm guitar )
Wyświetlony 5038 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Michał Jurek piątek, 08 maj 2015 18:04 napisane przez Michał Jurek

    Po sukcesie płyty 'The Roaring Silence' Ziemska Orkiestra Manfreda Manna została rzucona w wir koncertów. Od 1976 roku zespół niemal cały czas był w trasie koncertowej, przerwanej jedynie sesją nagraniową do płyty 'Watch'. Nic więc dziwnego, że w grupie zaczęły narastać napięcie i zmęczenie, aż wreszcie zespół poszedł w rozsypkę.

    Manfred Mann nie zasypiał jednak gruszek w popiele i już w drugiej połowie 1978 roku uformował nowy skład swojej orkiestry. Znaleźli się w niej, oprócz wokalisty Chrisa Thompsona i basisty Pata Kinga, także perkusista Geoff Britton (grał w swoim czasie z East of Eden czy Wings) i śpiewający gitarzysta Steve Waller. I ten właśnie skład przystąpił do nagrywania kolejnej płyty Manfred Mann's Earth Band - 'Angel Station'. Cała sesja nagraniowa zakończyła się w styczniu 1979 roku, zaś album ujrzał światło dzienne dwa miesiące później.

    Po ponad 35 latach od wydania 'Angel Station' wciąż przyjemnie się tej płyty słucha, choć może akurat nie tych nagrań, które album otwierają. Singlowy 'Don't Kill It Carol' jest upiornie wręcz jednostajny; oryginalne wykonanie zespołu Mike'a Herona wypadło lepiej. Z kolei 'You Angel You' sprawia wrażenie dość wysilonej wersji piosenki Boba Dylana. Na albumach Ziemskiej Orkiestry często dokonywano interpretacji dylanowskiej twórczości, tym razem jednak wyszło przeciętnie. Przeróbkę ratuje w zasadzie jedynie ekspresyjny śpiew Chrisa Thompsona, choć uroku ujmują jej przeraźliwie skoczne wstawki instrumentów klawiszowych.

    To, co najlepsze na płycie, zaczyna się od nagrania numer trzy - przeróbki ballady Harriet Schock. 'Hollywood Town' to jedna z moich ulubionych piosenek Ziemskiej Orkiestry, świetnie zaśpiewana, a momentami wręcz wyskandowana przez Chrisa Thompsona, ozdobiona wibrującą, niemal space rockową partią instrumentów klawiszowych. Basista i gitarzysta też się w tym nagraniu postarali. Swoistym uzupełnieniem 'Hollywood Town' jest utwór 'You Are, I Am', bazujący na tej samej melodii, choć bardziej nostalgiczno-balladowy. A przecież na płycie są też jeszcze króciutkie 'Belle Of The Earth', które spokojnie mogłoby się znaleźć na 'The Roaring SIilence', czy równie fajne - i jeszcze krótsze - nagranie 'Platform End'. Nie można też pominąć nastrojowego acz bujającego utworu 'Angels At My Gate' z wyliczanką w tle (kolejna przeróbka, tym razem piosenki Billy'ego Falcona) i łapiącego za serce podniosłego 'Waiting For The Rain'. Szkoda tylko, że 'Resurrection', piosenka kończąca płytę, jest aż takim zgrzytem - zarówno tekstowym, jak i muzycznym.

    Zremasterowany album zawiera jeszcze singlowe wersje 'Don't Kill It Carol' i 'You Angel You'. Zupełnie bez historii, można je sobie podarować.

    Płyta została przyjęta letnio. Wprawdzie w Wielkiej Brytanii wspięła się na chwilę na 30 miejsce na liście sprzedaży, jednak w USA nie trafiła nawet do pierwszej setki zestawienia. Również wykrojone z albumu single nie zawojowały list przebojów, bo trudno uznać za sukces miejsca w drugiej pięćdziesiątce zestawień po obu stronach oceanu, które zajęła przeróbka dylanowskiego utworu 'You Angel You'.

    Mimo średniego sukcesu komercyjnego, Ziemska Orkiestra Manfreda Manna udanie zakończyła lata siedemdziesiąte. Niestety, to nie był sprzyjający czas dla muzyki, jaką proponowała. Popularność zaczął zdobywać punk rock, którego jednym z założeń programowych było odebranie rynku muzycznego progresywnym dinozaurom. Jakby tego było mało, zespół zaczął przechodzić coraz silniejsze wstrząsy personalne. Już w trakcie nagrywania 'Angel Station' grupę opuścił chyba najlepszy wokalista, jaki śpiewał w Ziemskiej Orkiestrze - Chris Thompson (choć gościnnie wciąż pojawiał się na płytach Orkiestry). Natomiast tuż przed trasą koncertową promującą płytę z powodu choroby z grupą pożegnał się Geoff Britton. Zespół siłą rozpędu przetrwał jeszcze kilka lat, proponując wraz z upływem czasu muzykę coraz bardziej odległą od rocka progresywnego, jednak brak stabilności składu sprawił, że w drugiej połowie lat osiemdziesiątych szyld orkiestry na parę lat musiał zostać złożony do lamusa.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version