ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Underfate
Seven
(2015, album studyjny)

Seven
Oceń ten artykuł
(1 Głos)
Lista utworów:  
1. Mercury (7:15)
2. Hand Print (4:58)
3. Entanglement (6:07)
4. Memento Box (9:03)
5. One Step Over (6:08)
6. Oobe (10:21)
7. Way Out (6:59)
 


Czas całkowity: 50:51

Skład zespołu:
- Piotr Chomicz - gitara elektryczna
- Sławomir Lewandowski - bass
- Adam Żmuda - instrumenty klawiszowe
- Mateusz Świtała - perkusja

Wydawca: wydanie własne

Wyświetlony 2229 razy

Media

Underfate - Mercury Underfate

1 komentarz

  • Link do komentarza Bartek Musielak środa, 25 luty 2015 17:48 napisane przez Bartek Musielak

    Underfate proponuje nam ciekawą mieszankę różnych gatunków rockowych w instrumentalnym wydaniu. W ich muzyce wyłapiemy zarówno inspiracje post rockiem jak również rockiem progresywnym, shoegaze, muzyką symfoniczną czy filmową. W skład zespołu wchodzą: gitarzysta Piotr Chomicz, basista Sławomir Lewandowski, klawiszowiec Adam Żmuda oraz perkusista Mateusz Świtała. Jest to młody zespół, który swój debiut miał u schyłku 2014 roku. Wtedy też w audycji Offensywa Piotra Stelmacha w Trójce po raz pierwszy wybrzmiał nowy utwór Underfate, singlowy "Mercury". Jednocześnie była to zapowiedź debiutanckiego pełnowymiarowego krążka grupy - mianowicie "Seven". Dziś możemy już w całości poznać to wydawnictwo, a wierzcie mi, że naprawdę warto.

    A skoro pisze to osoba nie do końca przekonana do nurt post rockowego, choć słuchająca od czasu do czasu wykonawców z tego gatunku, to chyba tym bardziej coś interesującego w "Seven" się znajduje. Pierwszą ciekawostką jest fakt, że jest to album koncepcyjny! Instrumentalnie, a koncepcyjnie? Trudno to sobie wyobrazić, a jednak. Historię, którą opowiada nam zespół na tym albumie poznamy dzięki kilkustronicowemu bookletowi, będącemu zarazem narracją dla muzyki. Album opowiada o chłopcu, który po 14-latach budzi się ze śpiączki i zaczyna na nowo poznawać świat oraz najbliższe otoczenie. Każda z siedmiu kompozycji opisuje osobne przeżycie, przemyślenia oraz wrażenia głównego bohatera. Wspomniałem wcześniej o muzyce filmowej, a to głównie dlatego, że soundtracki często kojarzą mi się z obrazem oraz fabułą, mają potęgować klimat oraz dodatkowo pobudzać, być kolejnym bodźcem. Podobnie jest w przypadku "Seven". Warto przy przesłuchiwaniu przeczytać sobie dołączone opowiadanie, ponieważ muzyka doskonale je uzupełnia. Niestety należy znać język angielski, bo tak też napisane są wszystkie teksty, ale myślę, że dla większości nie będzie to dużą przeszkodą.

    Tyle tytułem przydługawego wstępu oraz przedstawienia albumu, przechodzę wreszcie do najważniejszego - muzyki. Underfate jak już wspominałem serwuje całkiem pokaźną mieszankę różnych gatunków. I moim zdaniem wszystko to dzięki klawiszom, które nadają tej muzyce dodatkowej przestrzeni oraz melodyjności. Nie to, żeby reszta instrumentalistów dawała ciała, bo doskonale sobie radzą (o tym za moment), ale moją szczególną uwagę zwrócił na siebie Adam Żmuda. Jest to muzyk, który doskonale wykorzystuje możliwości swojego instrumentu prezentując całą gamę barw oraz efektów. Klasyczne pianino, elektroniczne organy czy przestrzenne harmonie sprawiają, że "Seven" brzmi bardzo wielowymiarowo. W tym aspekcie muzyka Underfate mocno kojarzyć się może nawet ze space-rockiem. Mi osobiście spodobało się to bardzo, nie spotkałem się też dotychczas z takim brzmieniem wśród polskich wykonawców. Album przywodzi mi na myśl bardzo przeze mnie lubiany "The 5th Sun" Monkey3 (odsyłam do recenzji: KLIK) i wydaje mi się, że takie porównanie będzie zarazem zaszczytem dla Underfate, jak i doskonałą wskazówką dla tych, którzy jeszcze zespołu nie poznali.

    Posłodziłem już klawiszowcowi - posłodzę teraz reszcie ekipy. Sekcja rytmiczna pracuje bardzo sprawnie. Zresztą od basu i perkusji raczej nie oczekiwałem fajerwerków, za to też nie mam się kompletnie do czego przyczepić. Zmiany rytmiki, przejścia, spokojniejsze i mocniejsze fragmenty - bez zarzutów. Za to spodobała mi się gitara. Piotr Chomicz doskonale wymienia się z klawiszami w budowaniu melodii i klimatu, te instrumenty się na tym albumie świetnie uzupełniają. Prezentuje też pokaźny asortyment możliwości: od hard rockowych riffów, przez art rockowe melodyjne solówki, aż po shoegaze'owe ściany dźwięków. Gra gitary to też zdecydowanie najbardziej post rockowy element całej układanki spod znaku Underfate.

    Na "Seven" znajdziemy siedem kompozycji, które w sumie gwarantują niespełna godzinę przyjemnej muzycznej podróży. Moimi osobistymi faworytami są dwie najdłuższe kompozycje. Pierwszą z nich jest 9-minutowy "Memento Box" z prostym, acz zapadającym w pamięć i przewijającym się przez całą kompozycję motywem na klawiszach. Fantastyczna jest też centralna część tego utworu, która buduje psychodeliczny klimat i trzyma w napięciu. Drugim moim faworytem jest "Oobe", czyli nieco ponad 10-minutowa suita. Rozpoczyna ją floydowskie intro, które w środkowej części przeradza się w post rockową burzę dźwięków. Ta natomiast powoli ucicha i prowadzi nas ku, ponownie mocniejszemu, finałowi. Na szczególną uwagę zasługują też singlowy "Mercury" czy ozdobiony nieco marillionowymi klawiszami "Hand Print".

    Wymieniłem tylko kilka z siedmiu kompozycji, które znalazły się na albumie. A to dlatego, że na mnie właśnie one wywarły największe wrażenie. Wydaje mi się jednak, że "Seven" najlepiej słuchać w całości. Nie byłbym jednak sobą gdybym sie nie przyczepił do czegoś. Brakuje mi na tym krążku elementów zaskoczenia. Muzyka sobie płynie, jest całkiem przyjemnie, właściwie bez zarzutów, ale nie przykuwa specjalnie uwagi - może właśnie przez to, że brakuje jakichś nagłych zmian. Choć w sumie to to taki minus, który zarazem może być plusem, bo przecież taka muzyka doskonale nadaje się jako tło do codziennych czynności - a nawet sprawia, że stają się o wiele przyjemniejsze.

    Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony debiutanckim albumem Underfate. Zaimponowała mi mnogość inspiracji z jakich skorzystali muzycy tego młodego zespołu. Podkreślam to ponownie, bo wiek tutaj akurat jest dosyć istotny. Nie idzie bowiem kompletnie w parze z tym jak bardzo dojrzałą muzykę zaproponowali nam ci młodzi artyści. Na "Seven" usłyszymy muzykę przemyślaną, skierowaną na charakterystyczny, własny styl, konsekwentną i atrakcyjną. Zabrakło mi jeszcze troszeczkę odwagi, wspomnianego wcześniej elementu zaskoczenia, jakiegoś eksperymentalnego podejścia. Ale może takie smakołyki Underfate szykuje na kolejne albumy? Może Piotr, Sławek, Adam i Mateusz nabiorą ochoty na eksperymenty jak nabiorą troszkę doświadczenia? Kto wie, życzyłbym im tego, a tymczasem będę wypatrywał kolejnych wydawnictw w przyszłości. Póki co pora zacząć grać koncerty, materiał już jest i to bardzo dobry, a później cóż pozostanie jak nie pójść za ciosem. "Seven" w skali szkolnej ma ode mnie solidną piąteczkę. Tak trzymać!

    Ta i inne recenzje również na http://www.pandino.pl - serdecznie zapraszam!

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version