ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Thesis
Płoń EP 3
(2017, EP)

01. Płoń - 7:09
02. Nadejdzie ten czas - 7:27
03. Sieć - 7:55


 

Czas całkowity - 22:31



 

- Kacper Gugała - wokal
- Jerzy Rajkow-Krzywicki - gitara
- Jan Rajkow-Krzywicki - gitara
- Jan Kaliszewski - gitara basowa
- Paweł Stanikowski - perkusja
oraz:
- Tadeusz Cieślak - saksofon


 

1 recenzja

  • Link do recenzji Gabriel Koleński niedziela, 09 kwiecień 2017 20:03 napisane przez Gabriel Koleński

    Thesis zdecydowanie nie lubi się spieszyć. Poprzednia pełna płyta, „Z dnia na dzień na gorsze” ukazała się w 2014 roku, czyli nie wypominając, minęły już trzy lata. Żeby nie było wstydu, wypadało wreszcie coś nagrać. Jednak przekornie, zanim ukaże się kolejny album długogrający, zespół postawił tym razem na epkę, trzecią już w swojej karierze. Nieco ponad 20 minut muzyki. Będzie musiało na jakiś czas wystarczyć.
    Po rewolucji, jaka miała miejsce na drugim albumie, przyszła pora na pewną stabilizację i czerpanie z wypracowanych metod i ludzi. „Płoń” została stworzona przez te same osoby co „Z dnia na dzień na gorsze” i nie mam na myśli tylko muzyków. Za stronę wizualną działalności grupy wciąż odpowiada Mariusz Stelągowski, podawany jako szósty członek zespołu. Okładka to po prostu druga połowa obrazu Piotra Fałkowskiego, który znamy już z poprzedniego albumu. Za nagranie i miks całości odpowiedzialny jest gitarzysta grupy, Jerzy Rajkow-Krzywicki, a materiał nagrano w należącym do niego Pinesound Studio w Podkowie Leśnej. Czyli identycznie jak poprzednio. I ponownie brzmienie jest mocną stroną albumu, choć nie jest bezwzględnie mocne, lecz bardziej przestrzenne.
    A muzycznie? Zdecydowanie jest to rozwinięcie stylu wypracowanego na drugim krążku. W dalszym ciągu mamy do czynienia z klimatycznym graniem, gdzie główną rolę odgrywa atmosfera i budowanie napięcia. Robi się bardziej nastrojowo, gdy w tle słychać saksofon (utwór tytułowy, ponownie Thesis wspomógł Tadeusz Cieślak z Sekty Dentej), ale i mała solówka na gitarze się zdarzy („Nadejdzie ten czas”). Przede wszystkim, zespół cały czas balansuje na granicy między ciężarem a delikatnością, między hałasem a ciszą. Panowie nie zapomnieli, że bez dobrego riffu nie ma dobrej płyty rockowej, ale też duet braci Rajkow-Krzywickich (obaj grający na gitarach) nie przesadza, najwięcej pod tym względem dzieje się w wieńczącym epkę utworze „Sieć”. Muzyka Thesis pozostaje rozbudowana i eklektyczna. Nie brakuje zarówno melodyjnych, gitarowych „pajączków”, jak i ścian dźwięków, ciężaru. Stworzyć kawałek, który trwa 7 minut i nie nudzi to sztuka, przez warszawiaków wypracowana do perfekcji.
    Odniosłem wrażenie, że jest to najbardziej wyważona płyta zespołu, jak do tej pory, choć ciężko wyciągać takie wnioski na podstawie raptem trzech utworów. Jednak, każdy kawałek jest bardzo przemyślany, nie ma tu przypadków. Kolejne przejścia, kolejne zwrotki, kolejne wyciszenia, bo tych jest wyjątkowo dużo, przenikają się, pojawiają, znikają, znowu wracają. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest jakiś rozmyty impresjonizm, wręcz przeciwnie, muzyka zawarta na „Płoń” jest bardzo zwarta i konkretna, ale rozbudowana. Nikt się nie napina, nikt nie próbuje niczego udowodnić, grają to co chcą. I chwała im za to.
    Na koniec zostawiłem sobie kwestię tekstów. Nad całą muzyką góruje głos wokalisty, Kacpra Gugały oraz jego teksty pisane po polsku. Wokalnie Kacper nie zaskakuje, śpiewa w swoim charakterystycznym stylu. Czasem trochę wycofany, czasem mocniej pokrzykujący. Jednak największe wrażenie robią jego wielowymiarowe teksty. Utwór tytułowy można rozumieć na wiele różnych sposobów. Nie będę się bawił w interpretację, zachęcam by samemu się w to zagłębić, ale to ciekawe, że te same słowa można zrozumieć albo jako wyraz bezsilności i wywieszenie białej flagi albo wręcz przeciwnie jako symbol nadziei i patrzenia w przód. Słowa zawarte na „Płoń” nie są jednoznacznie negatywne, choć raczej padają pytania bez odpowiedzi, tych ostatnich trzeba szukać już samemu. „Nadejdzie ten czas” jest wręcz nieśmiało optymistyczny, wzywa do wiary w lepsze jutro, choć nie mówi kiedy to jutro nadejdzie. Z kolei „Sieć” to środkowy palec wymierzony we wszystkich internetowych mądrali, którzy są odważni gdy siedzą za swoimi ekranami (ups…): „może oceniać chcesz/ i zrównać z ziemią mnie/ nie krępuj się/ to wszystko na co Cię stać”.
    Cóż mogę więcej powiedzieć? Fani zapewne już mają, a jeśli ktoś jeszcze nie zna, to polecam się zapoznać. I cierpliwie czekać na nowy, pełnoprawny materiał.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by dodać recenzję

© Copyright 2007- 2019 - ProgRock.org.pl
12 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version