ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Thesis
Kres
(2018, album studyjny)

01. Zwęglone skrzydła - 6:10
02. Godziny - 4:53
03. 7 Pięter - 6:39
04. Wstyd - 5:13
05. Aż zabraknie słów - 5:48
06. Szum - 3:57
07. Kres - 9:11


Czas całkowity - 41:51



- Kacper Gugała - wokal
- Jerzy Rajkow-Krzywicki - gitary
- Jan Rajkow-Krzywicki - gitary
- Jan Kaliszewski - gitara basowa
- Paweł Stanikowski - perkusja
oraz:
- Arkadiusz Denkiewicz - trąbka (7)



Inne albumy wykonawcy: « Płoń EP 3

1 recenzja

  • Link do recenzji Gabriel Koleński poniedziałek, 26 listopad 2018 22:46 napisane przez Gabriel Koleński

    Większość tak zwanych „normalnych” ludzi, gdy ma gorszy nastrój, słucha wesołej muzyki, która nieco podniesie ich na duchu. Istnieją jednak też tacy ludzie, którzy wolą słuchać dokonań muzyków, którzy rozumieją ich gorszy stan, a słuchacz może się z ich twórczością utożsamić i zrozumieć, że nie pozostaje z problemem sam. Zespołem, który tworzy taką muzykę, jest między innymi Thesis. Grupa nie rozpieszcza swoich fanów ilością wydawanych albumów. Poprzednia, pełnoprawna płyta, „Z Dnia Na Dzień Na Gorsze”, ukazała się w 2014 roku, a w zeszłym zespół wydał raptem epkę „Płoń”.
    W tym roku nareszcie otrzymujemy trzeci album zespołu, zatytułowany „Kres”. Najnowsze dzieło Thesis można podsumować słowami „rozwój, rozwój i jeszcze raz postęp”. Zespół nie próżnował przez ostatnie lata i wypracowany na „ZDNDNG” styl cały czas podlega ewolucji. Tym razem odnoszę wrażenie, jakby panowie tuż przed lub w trakcie nagrywania tego krążka, mocno nasłuchali się post rocka. Na szczęście, muzycy potrafili tę inspirację bardzo rozsądnie przekuć na swoją muzykę i zaczerpnąć z niej tylko te elementy, które będą pasowały i nie zaburzą ogólnej koncepcji. Takim kapelom jak Caspian, Pelican, czy God Is An Astronaut sporo zawdzięczają te wszystkie delikatne ozdobniki w „Godzinach”, „Aż zabraknie słów” czy „7 piętrach”, ale zwłaszcza w tym ostatnim gitarowe melodie fantastycznie przecinają zwrotki. Druga poważna inspiracja Thesis to, obecna od początku w ich twórczości, muzyka metalowa, czego upust zespół dał najbardziej w „Zwęglonych skrzydłach” i „Szumie”, w którym, poza ciężkimi gitarowymi riffami, słychać nawet perkusyjne blasty (jak post rockowcy nie wiedzą co to jest, to niech sobie „wyguglują”). Oczywiście to nie wszystko, ponieważ zespół zadbał o duże urozmaicenie materiału, który wielokrotnie zaskakuje i wnosi ciekawe elementy. Na „Z Dnia Na Dzień Na Gorsze” słyszeliśmy saksofon, za to w tytułowym „Kresie” znalazła się długa, nastrojowa partia trąbki w wykonaniu Arkadiusza Denkiewicza.
    Na osobny rozdział, jak zwykle, zasługują polskojęzyczne teksty Kacpra Gugały. Wokalista nie boi się opowiadać o lękach, tragediach, słabościach, problemach i wątpliwościach, co jest niezwykle ludzkie, dlatego tak bliskie każdemu z nas. Sposób, w jaki to robi, jest nieoczywisty, a znaczenie tekstów może podlegać dowolnej interpretacji, dzięki czemu każdy może odnieść się do nich po swojemu. Gugała w dalszym ciągu pisze z charakterystycznym dla siebie przekąsem, ale i ciepłem, jakby chciał przytulić każdą zbłąkaną duszę, której historię opowiada. Z jednej strony surowo ocenia swoich bohaterów („Teraz już, gdy nie masz szans/ nie znalazłeś w porę siły/ i spóźniony kilka lat/ tylko siebie możesz winić” – „Zwęglone skrzydła”), z drugiej pochyla się nad ich słabościami („Ty wybacz mi błagam – ja w chwili słabości/ stwierdziłem, że będzie mi łatwiej to skończyć/ nie chciałem cię nigdy pozbawić wolności/ ja zrobię to wszystko, co tylko poprosisz mnie” – „7 pięter”) lub porusza bardziej uniwersalne, choć trudne tematy („Chodź tu, pokażę ci jak odnaleźć się/ mieć świat u swoich stóp/ wycofać się teraz byłoby wstyd/ więc nie płacz i rozbierz się już” – „Wstyd”).
    Album zachwyca również od strony technicznej i wydawniczej. Materiał nagrany na żywo, na tak zwaną „setkę”, brzmi bardzo surowo, ale naturalnie, wręcz organicznie. Z kolei, nawiązując do wizerunku ptaka na okładce płyty, w środku znajdziemy…pióro! To jest dopiero poważne podejście do tematu.
    Mam nadzieję, że tytuł albumu jest przewrotny i nie jest to kres Thesis, ponieważ krążek jawi mi się jako szczytowe osiągnięcie zespołu, dlatego też szkoda byłoby zakończyć w takim momencie. Jestem przekonany, że muzycy mają jeszcze wiele do powiedzenia, może wręcz coraz więcej. Liczę na to, że Warszawiacy jeszcze nie raz nas zaskoczą i dostarczą materiał co najmniej na takim poziomie, nawet jeśli miałoby to nastąpić za 10 lat. To nieważne. Będę czekał i znam ludzi, którzy też będą.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by dodać recenzję

© Copyright 2007- 2019 - ProgRock.org.pl
12 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version