ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Beyond The Event Horizon
Leaving The 3rd Dimension
(2020, album studyjny)

Leaving The 3rd Dimension
Oceń ten artykuł
(6 głosów)

01. Dark Matter - 6:44
02. Deep - 8:29
03. Together - 6:56
04. Leaving The 3rd Dimension - 3:58
05. Away From Home - 7:56
06. Long Distance - 5:34
07. Inverted Sunrise - 8:24
08. New Chapter - 5:00
09. Love On A Real Train - 5:01

Czas całkowity - 58:02

- Adam Kowalka - gitara
- Tytus Adamczewski - instrumenty klawiszowe
- Maciej Hildebrandt - gitara basowa
- Paweł Michałowski - perkusja

Wyświetlony 556 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: « FAR

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński piątek, 03 kwiecień 2020 19:44 napisane przez Gabriel Koleński

    Epidemicznego recenzowania ciąg dalszy. Tym razem mamy prawdziwą świeżynkę, jeszcze ciepłą i chrupiącą. Najnowsza płyta Beyond The Event Horizon, zatytułowana „leaving the 3rd dimension”, przeżywa obecnie dość intensywne życie na Facebooku, ponieważ spora część moich wtajemniczonych muzycznie znajomych zapoznaje się i/lub zachwyca nowym krążkiem poznańskiej formacji. Płyta ta jest niewątpliwie ważna dla „Beyondów”, ponieważ po rotacjach w składzie, zespół z pewnością bardzo chce udowodnić swoją wartość. W końcu minęło już sześć lat (!) od debiutanckiego „Event Horizon” i dwa od epki „FAR”. Najwyższy czas na premierowy materiał.
    Beyond The Event Horizon często wrzucany jest do szufladki post rockowej, pewnie głównie dlatego, że panowie grają instrumentalnie. O ile kiedyś miało to może jakieś odbicie w ich muzyce, o tyle obecnie trudno jest odnaleźć te wpływy w twórczości grupy. Jeśli miałbym pokusić się o utworzenie szyldu, który pasowałby do muzyki zawartej na „leaving the 3rd dimension” to byłby to „rock kosmiczny”. Rockowa jest przede wszystkim sekcja rytmiczna – mocna, precyzyjna, wyrazista, zwłaszcza perkusja została mocno wyciągnięta do przodu w miksie, no i oczywiście gitara. Adam Kowalka na dobre już zadomowił się w „Beyondach” i coraz śmielej sobie poczyna. Cieszy mnie, że Adam zamiast dziesięciu odmian tremolo, woli stosować różne środki wyrazu, w tym klasyczne, ciężkie riffy, które wyrywają od czasu do czasu z tego kosmicznego letargu i doskonale równoważą wszelkie elektroniczne „plumkania”. Zresztą, równowaga to chyba najlepszy wyraz, gdybym miał określić obecne wcielenie zespołu jednym słowem. Współpraca gitar i klawiszy jest na tym albumie na najwyższym poziomie. Czasem wydaje się to być nawet trochę obliczone, jakby panowie dogadali się, że na każdy pasaż musi przypadać co najmniej jedna partia gitarowa. Może to i lepiej, bo dominacja „parapetów” mogłaby być na dłuższą metę męcząca. Nie zmienia to faktu, że bez Tytusa Adamczewskiego i jego instrumentów ten zespół pewnie w ogóle by nie istniał, a pewnie miałby zupełnie inną formę. To właśnie klawisze Tytusa tworzą cały ten cybernetyczno-kosmiczny klimat, ale nie powodują, że muzyka brzmi bezdusznie. Wręcz przeciwnie, brzmienie jest bardzo organiczne, mimo licznych nawiązań do „chłodnych” dźwięków lat 80-tych, która to dekada zdaje się najbardziej inspirować muzyków. Słychać to nie tylko w partiach klawiszy, ale też w delikatnych, smutnych melodiach gitarowych, kojarzących się ze starym post punkiem. Kropką nad i zdaje się być umieszczenie na płycie własnej interpretacji „Love On A Real Train” Tangerine Dream. Szczerze mówiąc, bardziej podoba mi się wersja „Beyondów”, bo przynajmniej coś się w niej dzieje. Jeśli będziecie mnie bić, to tylko proszę nie w twarz.
    Teoretycznie, to co tworzy Beyond The Event Horizon nie do końca znajduje się w kręgu moich największych zainteresowań, ale przyznaję, że „leaving the 3rd dimension” słuchałem z dużym zaciekawieniem. Trudno nudzić się przy tej muzyce, bo dużo się dzieje. Panowie dbają o budowanie nastroju i utrzymanie odpowiedniego poziomu dynamiki. Nawet wyciszenia mają podskórny nerw, który trzyma w napięciu. Okazuje się, że najważniejsze w muzyce są pomysły i umiejętność bawienia się dźwiękami. Poznaniacy potrafią wciąż sporo wycisnąć z dekady, w której i o której powiedziano już chyba wszystko, choć fascynacja latami 80-tymi zdaje się jeszcze nie słabnąć. Jeśli kogoś kręci stara elektronika i chciałby posłuchać jej w nowoczesnym wydaniu, to obszar poza trzecim wymiarem jest jak najbardziej właściwym adresem.
    Gabriel Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version