ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Alphataurus
Alphataurus
(1973, album studyjny)

1. Le chamadere(Peccato d´orgoglio) (12:18)
2. Dopo L´uragano (4:48)
3. Croma (3:14)
4. La mente vola (9:21)
5. Ombra Muta (9:48)

Czas całkowity: 39:29
- Michele Bavaro ( vocals )
- Alfonso Olive ( bass )
- Pietro Pellegrini ( keyboards )
- Giorgio Santanderea ( drums )
- Guido Wasserman ( guitar )
Wyświetlony 6230 razy
Inne albumy wykonawcy: Dietro l'Uragano »

1 komentarz

  • Link do komentarza aleksander król sobota, 15 styczeń 2011 12:23 napisane przez aleksander król

    Lata 70-te w słonecznej Italii były pięknym okresem, o czym świadczą stare filmy, stare wydawnictwa albumowe i muzyka z tamtego okresu. Na ślad czegoś innego niż PFM wpadłem pod koniec lat osiemdziesiątych i od tej pory wściekle tropiłem makaroniarzy. Trochę mi pomógł pewien Francuz rozkochany we włoskim rocku symfonicznym (właściciel małego, ale pysznego sklepiku płytowego), resztę wytropiłem sam.... Jednym z pierwszych odkryć był Alphataurus - rzecz o tyle ciekawa że chyba właśnie ta płyta utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto poświęcić urlop na przeszukiwanie małych sklepików, zaglądanie w różne zakurzone zakamarki i grzebanie w czymś co przypomina nasze antykwariaty, ku 'uciesze' mojej przyjaciółki która ni jak nie mogła zrozumieć że istnieją we wszechświecie potężne siły mogące wyciągnąć mnie z leżaka na plaży.... Na nią te siły nie działały... Właśnie w takim maleńkim sklepiku, na tyłach jakiegoś marketu znalazłem cały dział 'italiano progresivo'. Oszalałem.... szybko przeliczyłem kasę, odłożyłem grosz na powrót i wydarłem prawie wszystko co tam było, za górną granicę przyjmując rok 1976...Po powrocie do hotelu znów uszczęśliwiłem moje dziewczę zapominając o umówionym obiedzie... Zastała mnie z słuchawkami na uszach i szczęściem w oczach (i to bynajmniej nie z powodu jej widoku...) Alphataurus mnie oczarował od pierwszego przesłuchania. To świetna płyta, do dziś uważam ją za jedną z najlepszych włoskich. Muzycznie nawiązuje do klimatów Emersona, VDGG, a fragmentami również King Crimson (dziś dodam że z rodzimego podwórka blisko im do Banco i Tripp'a , ale wtedy tego nie znałem...) 5 utworów. Wspaniałych. Potężne brzmienie klawiszy (zarówno hammondy i syntezatory), świetna gitara, pokręcone rytmy. Czyż nie za to kochamy rok progresywny...? Po latach, znajomy Włoch powiedział mi że ostatnie 1,5 minuty trzeciego utworu są uważane za najpiękniejszy fragment w historii włoskiego rocka ! Fakt - jest to kawał świetnego, monumentalnego grania, ale na tej płycie jest sporo takich perełek. Dziś zdobycie tej płyty nie jest problemem, (problemem jest kasa - płytka jest droga...) ale w 1987 roku w Polsce nie było na to szans więc ta muzyka była dla mnie wręcz świętością pokazującą że istnieje 'inny świat' i jest on nieco piękniejszy od naszego...

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version