ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Egoband
Trip In The Light Of The World
(1991, album studyjny)

1. Start
2. In The Air
3. My Days
4. The Man, The Rain, The Door
5. Tree Of Life
6. Nowdays And Fatality
7. Trip Into The Light Of The World
8. Start (Return)
- Alessandro Accordino / voices, keyboards
- Fabio Cioni / drums
- Massimo Fava / guitars
- Alfonso Capasso / bass
Wyświetlony 3842 razy
Inne albumy wykonawcy: Fingerprint »

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król czwartek, 17 maj 2012 14:46 napisane przez Aleksander Król

    Po muzycznej katastrofie rocka progresywnego jaka miała miejsce w latach osiemdziesiątych, nastała kolejna dekada. Większość fanów starych brzmień, kompletnie rozczarowana nowościami zmieniła zainteresowania na jazz, albo w ogóle przeszła na filatelistykę, ograniczając jakiekolwiek kontakty z muzyką. Lata 90-te przyniosły jednak początek czegoś co określono mianem odrodzenia rocka progresywnego, a we Włoszech - Nową Erą. Jedną z pierwszych grup owej Nowej Ery był bliżej nikomu nie znany Egoband. Pamiętam, jak bez większego entuzjazmu otwierałem przesyłkę z Włoch, jak wkładałem płytę do odtwarzacza i po trzech minutach odwoływałem wszystkie spotkania które miałem zaplanowane na kolejny dzień....Na tamten czas ta płyta była sensacją, podobnie jak debiut Marillion. Właśnie Egoband został okrzyknięty włoskim Marillionem, choć to określenie mocno krzywdzące, jako że (i tu kij w mrowisko...) uważam, że jest to płyta znacznie lepsza od legendarnego Script'u. Pod każdym względem - od gitary (równie pięknej ale zdecydowanie lepszej) przez klawisze (dużo bardziej zróżnicowane) do perkusji - Fabio Cioni w przeciwieństwie do Mik'a Pointer'a umiał grać. Kompozycyjnie - chyba też lepiej... 8 utworów, 58 minut muzyki. Muzyki, która jest kwintesencją nurtu postgenesisowskiego i natychmiast kojarzy się nam z dobrym okresem Marillion. Mamy tu doskonałą gitarę, bardzo dobre klawisze, sprawną sekcję i świetny gabrielowsko-fishowski wokal. Czyż można chcieć więcej...? W tamtym czasie to było objawienie, Mekka wszystkich tęskniących za Starym Genesis... Dziś, z perspektywy czasu, ta płyta nadal jest DOBRA. W masie neoprogresywnego chłamu błyszczy niczym diament. Polecam wszystkim, a dla amatorów wczesnego Marillion i fanów Nowej Ery - MUS!!! Oczywiście moim, jak zwykle cholernie subiektywnym zdaniem...

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version