ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Panunzi Stefano
Timelines
(2005, album studyjny)

1 Timelines 5:25
2 Underground 4:21
3 Everything 4 Her 5:57
4 No Answer from You 5:05
5 Masquerade 4:34
6 Web of Memories 6:18
7 The Moon and the Redhouse 4:21
8 Forgotten Story 5:36
9 Tribal Innocence 5:14
10 Something to Remember 6:37
11 I'm Looking For 11:51
Stefano Panunzi - Instr. klawiszowe, programowanie, głos, loopy; Nicola Alesini - Saksofon, klarnet; Giacomo Anselmi - gitry (acc, el); Mike Applebaum - trąbka; Peter Chilvers - pianino el; Giancarlo Erra - Gitary, mellotron, głos; Fabio Fraschini - g. basowa; Daniele Iacono - instr. perkusyjne; Haco - głos; Gavin Harrison - instr. perkusyjne; Mick Karn - g. basowa, głos; Nicola Lori - gitary (el, acc, ambient bas); Diego Mancini - instr. perkusyjne; Sandra O'Neill - głos; Laura Pierazzuoli - wiolonczela; Giampaolo Rao - instr. perkusyjne; Markus Reuter - gitara warr; Rima - głos; Angelo Strizzi - instr. perkusyjne
Wyświetlony 2143 razy
Inne albumy wykonawcy: A Rose »

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król niedziela, 19 luty 2012 22:17 napisane przez Aleksander Król

    Gdy kilka lat temu zobaczyłem tę płytę w jakimś katalogu, prawie oszalałem. Głównie za sprawą składu, choć w światku kolekcjonerów krąży powiedzonko, że nazwiska nie grają... Może to i prawda, ale pewne nazwiska niemal gwarantują pewien poziom. Projektem opiekował się sam Richard Barbieri, natomiast Panuziemu udało się ściągnąć takie sławy jak Mick Karn (Japan), Gavin Harrison (Porcupine Tree), Peter Chilvers (No-Man, Henry Fool) i Nicola Alesini (David Sylvian, Marco Polo Project). Wokalnie udzielają się przedstawicielka japońskiej awangardy Haco (Hapiness Proof, Hoahio) oraz Sandra O'Neill (Alias Grace, A Marble Calm). Do tego dołączył geniusz melodyjnej trąbki Mike Applebaum i fenomenalny Markus Reuter - gitara warr, którego znamy choćby z nagrań z Tony Levinem i Patem Mastelotto (Stick Men). Powstała płyta z pogranicza proga i ambientu, z elementami delikatnego jazzu. Takie wczesne, rozmarzone, tajemnicze Porcupine Tree, zalotnie zerkające w kierunku smooth jazzu. Jedenaście utworów, 65 minut muzyki. Muzyki niezwykle pięknej, przestrzennej i niemal hipnotycznej. Urzekającej spokojem i wewnętrzną harmonią. I u nas, niemal kompletnie nieznanej, co jest dramatem naszych czasów. Polecam tę płytę wszystkim miłośnikom wczesnego Porcupine Tree, NoSound i Davida Sylviana, oraz obowiązkowo wszystkim fanom młodej ambitnej włoszczyzny.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version