ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Archive
Axiom
(2014, album studyjny)

1. Distorted Angels 3:22

2. Axiom  9:59

3. Baptism  5:02

4. Transmission Data Terminate  4:57

5. The Noise of Flames Crashing  4:16

6. Shiver  7:32

7. Axiom (reprise)  4:25

Wyświetlony 2260 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Michał Jurek wtorek, 29 lipiec 2014 16:25 napisane przez Michał Jurek

    Z cyklu „letnie rozczarowania”. Tryptyku część druga.

    O nowej płycie Archive można było usłyszeć co nieco już na ładnych parę tygodni przed jej wydaniem. Dawkowane z aptekarską precyzją informacje były bardziej niż intrygujące: oto zespół nawiązał współpracę z reżyserem Jesusem Hernandezem i zespołem filmowym NYSU Films. Wspólnie z nimi Archive przygotowuje projekt multimedialny, którego celem ma być połączenie obrazu i muzyki. Z ówczesnych wywiadów wynikało, że nie chodzi o zwykłe kręcenie klipów do piosenek, ale o stworzenie pewnej filmowej opowieści, która byłaby wizualizacją muzycznej zawartości płyty.

    Zamierzenia szczytne, gorzej z ich realizacją. Panowie z Archive nie porwali się wprawdzie z motyką na słońce - w końcu były już tego typu projekty, które zakończyły się sukcesem (np. Sigur Ros zrobili coś podobnego przy okazji płyty 'Valtari'). Problem polega jednak na tym, że w tym konkretnym przypadku zespół zapomniał o prostej prawdzie, takiej oto, że najważniejsza jest muzyka, a ruchome obrazki powinny być jedynie wzbogacającym ją dodatkiem. A tu klops, ponieważ muzycy z Archive, podekscytowani możliwością współpracy z filmowcami, nagrali po prostu ścieżkę dźwiękową do krótkometrażowego, dość wydumanego filmu o antyutopijnym przesłaniu. Darius Keeler zarzeka się wprawdzie, że muzyka powstała najpierw, a film dokręcono później, ale to tym gorzej. Piosenki zawarte na 'Axiom' pełnią bowiem rolę służebną w stosunku do filmu i samodzielnie się nie bronią. Trudno więc uniknąć niemiłego uczucia, że oto zespół nabija fanów w butelkę. Archive mają wprawdzie w dyskografii soundtracki, ale one nie udają czegoś, czym nie są. Tymczasem album 'Axiom', który w zamierzeniach miał być pełnoprawną studyjną płytą zespołu, nie jest nią.

    Pamiętam jedną z rozmów na temat najnowszego albumu Archive. Na pytanie, jaki jest ten album, odparłem, że zawiera jedną dobrą piosenkę. I aż sam się zdziwiłem swoją odpowiedzią. Jedną? To po co jest cała reszta? Otóż reszta to nic innego, jak wypełniacze, tzw. 'snuje'. Leniwe muzyczne pasaże, czasem wzbogacone biciem dzwonów ('Axiom'), czasem podrasowane triphopowym bitem ('Transmission Data Terminate') a innym razem wokalizami, których rozpaczliwa łzawość niekiedy niebezpiecznie zbliża się do granicy kiczu ('Distorted Angels'). Z piosenek, które zamieszczono na płycie, wieje nudą, niestety. Może jacyś miłośnicy chilloutowego ambientowego grania będą się w stanie nimi zachwycić. Ja nie potrafię. 'Axiom' jest dla mnie jak spełnienie najgorszego koszmaru, gdy ulubiony zespół nagrywa kiepską płytę. Tak, właśnie kiepską, bo 'Axiom' jest jedną z najsłabszych propozycji zespołu w całej jego historii.

    Jedyne naprawdę udane nagranie, jakie znalazło się na 'Axiom', to 'Shiver'. Ta rozmarzona, transowa ballada mogłaby się znaleźć np. na 'Noise', czy nawet na poprzednim, całkiem dobrym albumie grupy ('With Us Until You're Dead'), i nie odstawałaby od reszty, a może nawet byłaby jednym z jaśniejszych jego punktów. No ale to tylko jedna piosenka... Ucha nie kaleczy też druga, transowa część utworu tytułowego, snująca się niemożebnie, acz hipnotyczna ballada 'The Noise of Flames Crashing' i może jeszcze fragmenty 'Baptism'. I tyle.

    Na zakończenie dodam, że impuls do napisania tej recenzji stanowiła wypowiedź Dariusa Keelera zawarta w jednym z wywiadów. Otóż z pewną dozą nonszalancji stwierdził on, że materiał na kolejną płytę został już dawno nagrany i leży na półce. I być może zostanie wydany jeszcze w tym roku. A 'Axiom'?, Ach, 'Axiom' to raczej taki eksperyment.

    Serdecznie dziękuję za takie eksperymenty.

    P.S. Okładka płyty intryguje, ale umieszczanie płyt w tekturowej obwolucie irytuje. Krążki trudno wydostać i szybko ulegają porysowaniu. Wydawanie albumów w taki sposób jest niechlujne i świadczy o braku szacunku wobec coraz mniej licznego grona nabywców płyt kompaktowych.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version