ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Walfad
Momentum
(2016, album studyjny)

01. Ośmiornice - 3:47
02. Momentum - 3:02
03. Wędrowiec nad Morzem Mgły - 5:07
04. Brzask - 3:52
05. Dum Spiro, Spero - 5:11
06. Głośniej - 6:50
07. Oddech dla słów - 3:39
08. Nasi Bogowie, wasi Bogowie - 7:27


Czas całkowity - 38:55



- Wojciech Ciuraj - wokal, gitara
- Dawid Makosz - instrumenty klawiszowe
- Radosław Żelazny - gitara basowa
- Kacper Kucharski - perkusja



1 recenzja

  • Link do recenzji Gabriel Koleński poniedziałek, 01 styczeń 2018 12:57 napisane przez Gabriel Koleński

    Zachwycony debiutancką solową płytą Wojtka Ciuraja, postanowiłem powrócić do ostatniego wydawnictwa jego macierzystej formacji, czyli albumu Walfad zatytułowanego „Momentum”, który ukazał się w 2016 roku. Jest to również dobra okazja, by odnieść się do wydania anglojęzycznego, ponieważ „Momentum” ukazało się w dwóch wersjach. Trzecia pełna płyta zespołu z Wodzisławia Śląskiego utrzymana jest w podobnej stylistyce, ale wszystkiego otrzymujemy więcej. W dalszym ciągu mamy do czynienia z energetycznymi, mocno gitarowymi kompozycjami nawiązującymi do rocka progresywnego, ale niepozbawionymi lekko melancholijnego nastroju, który decyduje o klimacie muzyki Walfad.
    Uwielbiam otwierające album „Ośmiornice” za nośny gitarowy riff, mocno nabity rytm i solówkę w połowie. Idealna przystawka, choć nie brzmi tak egzotycznie jak tytuł. Nostalgiczny klimat wprowadza delikatny „Wędrowiec nad morzem mgły”. Choć mocniejsza partia z emocjonalnym śpiewem Ciuraja podnosi włosy na karku, ponownie uspokaja nieco bluesowa, skradająca się solóweczka gitarowa. Gitarowo-klawiszowa zawierucha na początku „Brzasku” jest niezłą zmyłką, bo po nagłej pauzie i wyciszeniu robi się strasznie i to nie jest ironia. Mroczny tekst utworu w połączeniu z interpretacją Ciuraja robi silne wrażenie, a pojedyncze dźwięki pianina są jak krople wody spadające na czoło w chińskiej torturze. Szczerze gratuluję muzykom wyobraźni! Utwór kończy się klamrowo, czyli znowu wchodzimy w burzę dźwięków. „Dum Spiro, Spero” jest zbudowany podobnie do „Ośmiornic” - po „purpurowej” introdukcji wchodzi żwawa zwrotka i świetny chwytliwy niby-refren. Niby, bo utwór ma nieliniową konstrukcję. Później jest jeszcze więcej „purpury”, zwłaszcza w brzmieniu Hammondów i przede wszystkim znakomite solo gitarowe, o mocnych bluesowych inklinacjach (tego bluesa trochę przewija się w muzyce Walfad). Kolejne wyciszenie z dużą dawką delikatnych dźwięków odnajdujemy paradoksalnie w „Głośniej”, w którym znalazło się miejsce nawet na chór w tle. „Nasi Bogowie, Wasi Bogowie” to jak dla mnie najmocniejszy utwór na albumie. Długi, rozbudowany, dojrzały pod każdym względem, skomponowany i zaaranżowany w przemyślany sposób. Dodatkowo, kompozycja ma w sobie sporą dawkę młodzieńczego gniewu, a na to też powinno być miejsce w rocku progresywnym. O kapitalnych solówkach na gitarze nawet nie wspominam. Na płycie nie zabrakło również utworów instrumentalnych. Tytułowe „Momentum” stopniowo odsłania kolejne atuty. Pierwsza połowa to samo pianino, klimatyczne, niepokojące, potem wchodzi mocny riff, ster przejmuje gitara, a kończą kosmicznie brzmiące klawisze. Z kolei w „Oddechu Dla Słów” monumentalne organy przeplatają się z podstępnymi, gitarowymi „pajączkami”.
    Każdy kto chciał, już dawno zapoznał się z „Momentum”, bo album ukazał się już jakiś czas temu, ale zdecydowanie warto do niego wracać. Nie stracił nic ze swojego uroku i na pewno jeszcze długo nie straci. Walfad to zespół, który moim zdaniem ma na polskiej scenie świetlaną przyszłość, jeśli tylko muzykom nie zabraknie energii i zapału, bo o pomysły i talent raczej bym się nie martwił. Ogromną zaletą tego albumu jest różnorodność, bo znajdziemy tu zarówno wzruszające, delikatne partie, spokojne budowanie nastroju, jak i mocne riffy, gęsty klawiszowy sos, nagłe zmiany tempa i klimatu oraz odrobinę podskórnego nerwu i niepokoju, które stanowią świetne urozmaicenie.
    Ozdobę muzyki zespołu stanowią polskie teksty Wojtka Ciuraja, charakterystyczne już na tym etapie, dojrzałe, niebanalne. I tu przechodzimy do tej odrobiny dziegciu w beczce miodu. Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń do technicznej strony anglojęzycznej wersji „Momentum”. Tłumaczenie tekstów zostało przygotowane przez Marka Śmietańskiego w sposób inteligentny i niedosłowny, co jest bardzo ważne. Całość nawet dobrze komponuje się z muzyką i nieźle brzmi w wykonaniu Wojtka. Lider Walfad raczej nie pozbędzie się akcentu i mógłby śpiewać odrobinę wyraźniej, ale ogólnie jest co najmniej przyzwoicie. Mi przeszkadza co innego. Mianowicie, muzyka Walfad, pozbawiona tego polskiego, słowiańskiego wręcz pierwiastka traci swój unikalny charakter i zlewa się z masą podobnie brzmiących kapel zza granicy, a chyba nie o to chodzi. W polskim wykonaniu te kompozycje są po prostu bardziej autentyczne, jedyne w swoim rodzaju i szkoda byłoby zatracić ten walor. Mam nadzieję, że Walfad nie przejdzie nigdy całkowicie na język angielski.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by dodać recenzję

© Copyright 2007- 2019 - ProgRock.org.pl
12 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version