ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Walfad
An Unsung Hero Salty Rains & Him
(2014, Album Studyjny)

1. Smutna Pani
2. Liście
a) Na imię mu Liść
b) To dla nas kwitły kasztany
c) Piorunów sto zakorzenionych w krajobrazie
d) Zatrzymać liści bieg
3. Chocholi taniec
4. Cztery palce jednej ręki
5. Łzy szatana

Wojciech Ciuraj: vocal, guitar
Daniel Rodzoń: keyboards
Kacper Kucharski: drums
Maciej Kucharski: bass

Wyświetlony 2696 razy
Inne albumy wykonawcy: « Ab Ovo Momentum »

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba sobota, 22 listopad 2014 10:35 napisane przez Paweł Tryba

    Obawiam się, że odlecę w tej recenzji w rejony trochę pozamuzyczne, ale czasem trzeba sprawę przedstawić w szerszym kontekście. Zazwyczaj nie mam problemu z rozkładaniem płyt na czynniki pierwsze. Ten element fajny, ten bardzo fajny, tu coś szwankuje, tam zgrzyta – i wyciągam z tego jakąś umowną średnią zaznaczając czy jestem ogólnie za czy przeciw. Problem pojawia się wtedy, kiedy trzeba uzasadnić czemu jest się za, a nawet przeciw (copyright by Lech Wałęsa) albo nawet bardziej przeciw niż za (copyright by Wojciech Waglewski). I to jest właśnie ten przypadek. Pewne aspekty drugiego krążka Walfad każą mi go szczerze pochwalić, a inne – równie serdecznie zganić. Cofnę się więc do sprawdzonej szkoły recenzowania, prezentowanej przez Mistrza Stefana Kisielewskiego, który wbrew kolegom z redakcji „Tygodnika Powszechnego” (to było w czasach, gdy pisali do niego i czytali go intelektualiści) uznawał, że najpierw trzeba dzieło sztuki ocenić globalnie, od strony warsztatowej i estetycznej, a dopiero potem chwalić je bądź się z nim spierać na płaszczyźnie ideolo. Tak właśnie uczynię z „An Unsung Hero, Salty Rains & Him”.

    Bez bicia przyznaję, że debiut śląskiej grupy mi umknął, tyle ostatnio płyt z art-rockiem moim powszednim się ukazuje w samej Polsce, że można coś przeoczyć. Ale nawet bez znajomości płyty „Ab Ovo” kolejny krążek Walfad muszę uznać za album muzycznie i warsztatowo wartościowy. Nie nowatorski, nie przełomowy, ale w swojej klasie świetny. Nie przeszkadza mi, ze to wszystko już było. Jest zwiewnie, potoczyście, nastrojowo. Walfad składają hołd mistrzom gatunku z ostatnich czterdziestu lat. Pobrzmiewają tu Floydzi, Marillion, chwilami Anathema (ta późniejsza, już wyzbyta ciążącej jak garb metalowej przeszłości). Nie przeszkadza mi, że obowiązkowa w takim graniu osiemnastominutowa suita „Liście” jest wydłużona trochę na siłę, bardziej dzięki długachnym solówkom gitary i klawiszy niż zwrotom muzycznej akcji. Są to bowiem solówki smakowite i treściwe. Nie mam natomiast problemu z konstrukcją krótszych utworów, bo Walfad potrafi się wypowiedzieć i w bardziej zwięzłej, cztero- albo pięciominutowej formie, wciąż zachowując progresywny klimat. Podoba mi się ponure zawodzenie na tle ostrych riffów w „Czterech palcach jednej ręki” (kłania się Riverside, oj kłania!). Podoba mi się mocny, melodyjny motyw klawiszy, na którym oparty jest „Chocholi taniec”. Fajne są podbarwienia gitarą akustyczną i zróżnicowanie klawiszowych brzmień (ten Hammond!) w „Łzach szatana”. Brakuje mi jednej jedynej rzeczy – jakiejś wyrazistej, hiciarskiej piosenki, która pozwoliłaby zespołowi wyjść poza progresywne getto. Utworu-wizytówki, który mógłby chodzić w dziennym paśmie radia. Na razie brak Walfad ich własnej „Kayleigh” czy „Whiter Shade Of Pale”.

    Co do wokalu Wojciecha Ciuraja zdania wśród sympatyków nadwiślańskiego progresu są podzielone. Umówmy się – nie jest on śpiewakiem wybitnym. Nie ma wielkiej skali. Ale i linie wokalne ma ułożone niezbyt forsownie, więc obywa się bez wpadek, a swoim wysokim głosem potrafi zrobić to, co najważniejsze – przekazać odpowiednią dawkę emocji. Otrzymałem dwie wersje materiału – polsko- i anglojęzyczną, z którą Walfad ma zamiar szturmować Zachód. I ma na to spore szanse, bo Ciuraj naprawdę dobrze posługuje się językiem Szekspira. Pan Wojciech jest też autorem tekstów, w których udało mu się stworzyć zręby własnego literackiego stylu – kwiecistego, pełnego metafor. Może trochę pretensjonalnego, ale na pewno innego. Walfadowego!

    Mój problem z percepcją „An Unsung Hero, Salty Rains & Him” Zaczyna się po wsłuchaniu się w słowa. Przebija z nich zniechęcenie światem, trzymanie się kurczowo swojej małej, z trudnością wywalczonej niszy. Kapitulancki nastrój. Jest źle, jedyne co można zrobić to postarać się, żeby nie było jeszcze gorzej. Miłość jest aktualnie w dołku, najpiękniejszy moment naszego życia już minął (czego metaforą jest kwitnące i obumierające drzewo kasztanowca), w głowach – to akurat święta racja – meblują nam macherzy od rozrywki. Tu dygresja – w tekst opowiadającego o powolnym głupieniu ludzkości pod wpływem massmediów „Chocholego tańca” wpleciony jest cytat z „Wesela” Wyspiańskiego. Początkowo uważałem to za profanację. Żaden cymbalista nie śmie zagrać po Jankielu, żaden wokalista nie śmie zaśpiewać „Miałeś, chamie, złoty róg…” po Niemenie. Ale po osłuchaniu już mi to nie przeszkadza. Ładnie się ten fragment komponuje i z muzyką, i z lirykami Ciuraja. A Bóg, ostateczna instancja? Na tym odcinku wrażliwy artysta ma najgorzej, czego dowodem są wieńczące krążek „Łzy szatana”. Opisany tam Kościół jest dla wokalisty dystrybutorem nienawiści i to tak silnej, że szatan to przy nim mały pikuś, bo on wcale AŻ TAK źle nie chciał. Naiwne to i wręcz bluźniercze. Ale nawet pomijając ten fakt – chodzi mi o ogólny wydźwięk. Pesymizm jest łatwy. Nie wymaga wysiłku. Walka z życiem już tak. Panowie, uszy do góry! Jesteście świetnym zespołem, może wykorzystajcie to do głoszenia jakiegoś optymistycznego przekazu? Życie jest piękne (co bynajmniej nie musi oznaczać, że łatwiutkie).

    Oceny jednolitej tym razem nie wystawię. Każdy musi zdecydować sam czy ma ochotę na seans z młodym, zdolnym i niestety już zarażonym spleenem zespołem.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version