ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Goad
Masquerade
(2011, album studyjny)

1. Fever Called Living (6:32)
2. Eldorado PartsI-II (Heavy Run) (5:18)
3. Last Knowledge Pt. I-II (6:44)
4. The Judge (5:10)
5. Valley of Unrest (6:07)
6. To Helen Pt. I-II (7:34)
7. Alone (6:00)
8. Masquerade (Fast & Short) (2:25)
9. Intro (Classic Guitar Prelude) (1:36)
10. Slave of the Holy Mountain (4:26)
11. Dreamland (7:12)
12. The Haunted Palace (4:43)
13. Masquerade (With Dance Macabre (13:27)
- pt I (The dream) 4:21
- pt II (Incubus) 3:32
- pt III (Disturbance) 2:15
- pt IV (Sunrise) 2:31
- pt V (Final) 0:48

Czas Całkowity 77:14
- Maurilio Rossi  ( vocals, guitars, bass, keyboards )
- Francesco Diddi  ( flute, violin, guitars, sax )
- Gianni Rossi  ( guitars )
- Louis Magnanimo  ( bass )
- Antonio Vannucci  ( piano, keyboards )
- Vick Usai  ( drums )
- Tommaso Baggiani  ( drums )

With:

- David Nuagar  ( drums )
- Paolo Carniani  ( drums )
- Lorenzo Innocenti  ( drums )
- Roby Masini  ( violin, guitars )
- Marcello Becattini
- Marcello Masi  ( guitar / guitars, pianos )
- "Bronco" Giancarlo Gaglioti  ( drums )
- Sasha Morinov  ( guitars )
Wyświetlony 3155 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Rafał Ziemba wtorek, 05 kwiecień 2011 21:12 napisane przez Rafał Ziemba

    Goad to jeden z tych zespołów, obok których nie mogę przejść obojętnie. I to nie dlatego, żebym ich szczególnie lubił. A skąd - ja nawet za nimi nie przepadam. Ale Masquerade to już drugi ich album, który posiadam w swojej kolekcji i słucham go jak zaczarowany, próbując cały czas zrozumieć, co takiego ludzie słyszą w ich muzyce...

    Przyznaję - ten album sprawia o wiele leprze wrażenie, niż poprzedni, ale to i tak żadne dzieło sztuki. To co zwraca na samym początku uwagę, to okropny wokal. Nie dość, że nie pasuje do muzyki, to w ogóle ciężko to co wyczynia Maurilio Rossi nazwać śpiewem. Lider grupy brzmi w dalszym ciągu jak przeziębiony Peter Hammill. Do tego elementu trzeba dodać jeszcze fatalną moim zdaniem produkcję, która ten śpiew lokuje na pierwszym miejscu, a resztę instrumentów (które mają mniej więcej ten sam poziom głośności) pod nim.
    A po trzecie - długość albumu. Znowu dostajemy wypchany po brzegi krążek. Tym razem co prawda oszczędzono nam coverów, ale uwaga - są one umieszczone na winylowej wersji Masquerade. Naprawdę bardzo się cieszę z tego, ze nie muszę słuchać The Musical Box w wersji Goad.

    Uff... to może teraz o zaletach? Niby nie ma ich wiele, ale kilka zawsze się znajdzie.

    Na początek wypada pochwalić warsztat kompozytorski. To co wyłania się spod natłoku instrumentów, to w większości ciekawe melodie i pomysły aranżacyjne. Bardzo fajne partie fletu i gitary stanowiły by o ich sile (na przykład w Fever Called Living czy Valley Of Unrest), gdyby nie tak okropna produkcja. Tym niemniej pochwała i tak się należy, gdyż został poczyniony krok do przodu względem poprzednika. Kolejna zaleta to progresywność albumu. Faktycznie dzieje się na nim dużo i przez cały czas. Utwory są wielowątkowe a ich teksty ze sobą powiązane tworząc pewien koncept.

    Goad zdecydowanie chce nam coś przekazać. Poprzez dźwięki, atmosferę, teksty a nawet poprzez wokal. Niestety, brak umiejętności wykonawczych grupy oraz fatalne zabiegi brzmieniowe nie pozwalają na spokojne przesłuchanie Masquerade. Jeszcze gdyby to było czterdzieści minut, to jakoś mógłbym to przeboleć. Ale niemal osiemdziesiąt to dla mnie za dużo.

    Demókwę na tym poziomie bym strawił, przymknął oko na te niedociągnięcia. Ale to już przecież ich ósmy album! A ja wciąż nie słyszę tego czegoś co sprawia, że jest popyt na ich twórczość. Co ciekawe, Goad ma korzenie jeszcze w latach siedemdziesiątych, a popełnia takie błędy... Masquerade jest ciut lepszy niż wcześniejsze albumy Goad, ale jeśli zespół będzie czynił tak niewielkie postępy w tak długim czasie, to obawiam się, że do płyty, która zasłuży u mnie na 3,5 możemy nie doczekać.

    Jakość odwrotnie proporcjonalna do długości albumu. Można spróbować, ale nie zachęcam do tego jakoś szczególnie. Ostatnio dałem trzy z dwoma minusami to teraz niech będzie z jednym. W końcu jest jakiś progres...

    3-/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version