ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

HellHaven
Art For Art's Sake
(2010, EP)

Art For Art's Sake
Oceń ten artykuł
(27 głosów)

01. Stardust - 7:38
02. Seven - 7:10
03. Ecce Homo - 4:04
04. Bitterman (a tribute to heavy) - 6:54
05. Prelude To Death - 5:57

Czas całkowity - 31:43


- Sebastian Najder - wokal
- Jakub Węgrzyn - gitara, instrumenty klawiszowe
- Dawid Mika - gitara
- Marcin Jaśkowiec - gitara basowa
- Radosław Suder - perkusja

Wyświetlony 5105 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: Beyond The Frontier »

1 komentarz

  • Link do komentarza Agnieszka Lenczewska środa, 07 wrzesień 2011 13:41 napisane przez Agnieszka Lenczewska

    Czy w dzisiejszych czasach w muzyce powiedziano już wszystko? Czy nowe kapele skazane są tylko na bycie epigonami? Cholera, naprawdę ciężko mają ci młodzi muzycy grający w garażach, kanciapach, domowych studiach i salach prób w domach kultury. Cokolwiek nagrają, przyczepi się niecny (znudzony, rozbestwiony promosami, chimeryczny) krytyk i wytknie: wtórność, odniesienia do znanych kapel, inspiracje, brak pomysłów, chęć zagrania wszystkiego i na raz. Albo zarzuci nadmierne popisywanie się.

    Kilka tygodni temu otrzymałam do recenzji mini-album myślenickiego HellHaven. Piekło i niebo. Już sama nazwa zespołu lokuje twórczość młodych muzyków w wiadomym, szeroko rozumianym metalowo-progresywnym poletku. Na płytce znalazło się pięć, czasami mniej lub bardziej, rozbudowanych utworów zainspirowanych literaturą, filozofią, teorią sztuki. Ambitni są. Oczytani. Targetują nieźle. Kto zatem jest idealnym odbiorcą ich muzyki? Typowy miłośnik Dream Theater, Opeth (i tu można wymieniać dalej), ba nawet fani starego łojenia a'la Bay Area mogliby być zadowoleni. Właśnie - mogliby.

    Art For Art's Sake' nie jest z pewnością wydawnictwem przełomowym. Nie wnosi niczego nowego w ramach gatunku (nawet, jak na niewielki polski prog-szołbiz). Panowie grają fajnie, ale te dźwięki słyszeliśmy już wielokrotnie. Słychać, że młodzi muzycy starannie odrobili zadanie domowe w temacie: stwórz kilkuwątkowy utwór muzyczny w stylu... Skorzystali z powszechnie dostępnych progmetalowych (thrashowych, powermetalowych) bryków. Te pięć utworów zagranych zostało rzetelnie, ale bardzo schematycznie. Po prostu przewidywalnie. Muzycy wyważają już dawno otwarte drzwi. Muzyczne puzzle poskładane zostały całkiem nieźle tylko, że niewiele z tej układanki wynika. Jakoś to wszystko siłowe, przyciężkie, mało wyrafinowane. Jeśli już nawet utwór się fajnie zaczyna, to z dalszym słuchaniem nuży. Ograne patenty, wyświechtane schematy. Z muzycznego materiału wieje po prostu nudą. Tak, jakby do końca nie wiedzieli, co chcą grać. Niby poruszają się zręcznie po stylistyce szeroko rozumianego metalu, ale...
    Po kilkukrotnym przesłuchaniu przesłanego do mnie materiału powiedziałam basta. Nie do końca przekonał mnie również wokal. Brzmienie całości również niezadowalające (aczkolwiek to jestem w stanie zrozumieć - ograniczenia budżetowe).

    Nie, nie oczekiwałam muzycznego przełomu i dźwiękowego aj waj. Wiem, że w dzisiejszych czasach cholernie ciężko jest wyjść poza muzyczny schemat. Dostałam bardzo solidną porcję muzyki, ale... jak szybko przesłuchałam, tak szybko o Art For Art's Sake' zapomniałam.

    Trochę gorzka ta recenzja. Nie chcę wam Panowie z HellHaven podcinać skrzydeł i zniechęcać do grania. Drzemie w was potencjał. Muzycy grać potrafią (ukłony dla zręcznego gitarzysty). Gust muzyczny też mają zupełnie niezły. Osłuchani z dobrą muzyką są ewidentnie. Może chłopakom z Myślenic potrzeba tylko... no właśnie czego? Iskry twórczej? Większego zaangażowania, a może odrzucenia inspiracji i nie oglądania się za siebie. Tak, jak w Dead Poets Society podarcia książki z rozdziałem "Analiza progresywnego metalu - jak czytać i grać, by pasowało i podobało się". Summa summarum przy nazwie zespołu zanotowałam: rokują na przyszłość. W sumie co z tego, że grają tak przewidywalnie i schematycznie? Czy to źle?

    Na scenie jest miejsce dla wszystkich. Dla kreatorów muzycznych przestrzeni, wizjonerów dźwięków, geniuszy. Tych ostatnich jest jednak niewielu. Stąd też scena w większości zagospodarowana jest przez całą rzeszę solidnych rzemieślników oraz tych, którzy muszą się jeszcze wiele nauczyć. Chłopaków z garaży, domowych studiów nagrań, oraz wynajętych salek przy domach kultury.

    Trzymam jednak kciuki za Hellhaven. Zadanie domowe odrobili na słabą trójkę. Może na następnym wydawnictwie pokażą więcej z siebie i wyjdą poza przeciętność? Liczę na to. Im większa konkurencja na polskiej scenie okołoprogresywnej tym lepiej. Dla wszystkich. Muzyków, publiczności. I dla znudzonych recenzentów też.

    Agnieszka Lenczewska

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version