ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Rush
Presto
(1989, album studyjny)

Presto
Oceń ten artykuł
(185 głosów)
1. Show don't tell (5:01)
2. Chain lightning (4:33)
3. The pass (4:50)
4. War paint (5:24)
5. Scars (4:07)
6. Presto (5:46)
7. Superconductor (4:47)
8. Anagram (for Mongo) (3:59)
9. Red tide (4:30)
10. Hand over fist (4:10)
11. Available light (5:04)

Czas całkowity: 52:11
- Geddy Lee ( bass, bass pedals, synthesizers, vocals )
- Alex Lifeson ( guitars )
- Neil Peart ( drums, precussion, acoustic & electronic percussion )

oraz:
- Rupert Hine ( keyboards, backing vocals )
- Jason Sniderman ( keyboards )
Wyświetlony 9272 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Ernest Krupa niedziela, 23 wrzesień 2007 18:42 napisane przez Ernest Krupa

    Krążek Presto kanadyjskiego tria uważam za bardzo udany i darzę go wielką sympatią. Może zacząłem trochę od końca, ale zaraz to naprawię... Więc od początku:
    Zaczynam poszukiwanie płytki i... mam. Dobrze znana okładka z królikami. Pudełko troche porysowane, ale płyta jak nowa, ani jednej ryski. Wkładam do cd-romu i....
    1. Show don't tell (5:01): Gitara Alexa wzbogacona o dobrze wybity bas Geddiego aż wreszcie 'How many times do you hear it?' Pytanie tak trafne, jakby bylo skierowane do mnie... Ten utwór słyszałem sporo razy i nie powinno to nikogo dziwić, bo jest naprawde dobr, co tu dużo gadać... W końcu słyszę cichnące słowa refrenu 'show me don't tell me'....
    2. Chain lightning (4:33)Sam początek Neil i Alex bez przesteru, potem dochodzi Lee z naprawde fajnym brzmieniem basu. Po krótkim intrze da sie słyszeć Geddiego i dobrze znane słowa 'energy is contagious, enthusiasm spreads'. Słucham dalej, aż wreszcie refren.. 'sun dogs fire...' Jeden z moich ulubionych refrenów z dyskografii Rush... Po 2,5 minutach słyszymy psychodeliczne solo Lifesona. Jest krótkie, i dobrze, bo po dłuższym czasie sola tego typu stają się bardzo nudne. Ostatnia zwrotka, refren, krótkie instrumentalne zakończenie. Kolejny utwór za mną.
    3. The pass (4:50) Zawsze słuchając tej piosenki zwracam dużą uwagę na grę Pearta. W 'Przepustce' nie gra skomplikowanych rytmów, ale gra bardzo melodyjnie, zwłaszcza w refrenie. Piosenka posiada swój klimat i z wielką przyjemnością go się sucha. Już końcówka piosenki... Słyszę 'Christ, what have you done?' Wiem, że już zbliża się koniec. Jescze 'All of us get lost in the darkness...' i kolejny utwór przede mną
    4. War paint (5:24: 'Girl before the mirror'... Oczywiście tak jak wszystkie utwory tej plyty ten jest mi bardzo dobrze znany. Tu także gra Neila zasługuje na dużą pochwałę. Nie mówię oczywiście, że Alex i Geddy się obijają, bo ich gra też jest bez zarzutu. Minęły 3 minuty utworu i po raz kolejny słyszę refren: 'Boys and girls together, mistake conceit for pride...' Oczywiście w śpiewaniu refrenu dla pana Lee pomaga gitarzysta-Alex Lifeson. Posenka jest stopnowo wyciszona...
    5. Scars (4:07): Sam początek... 'Hey' i wejście basu, wspomaganego przez klawisz w tle. Po ok. 20 sekundach wchodzi wokal i perkusja. Alex gra pojedyńcze dźwięki zanim mija jedna minuta. Potem słyszymy akord i 'scars of pleasure'-refren. Po refrenie sytuacja jest taka sama jak od 20 sekundy utworu. 165 sekunda utworu-słyszę to, co bardzo mi zapadło w pamięć, kiedy byłem młodszy i jeszcze dość słabo radziłem sobie z językiem angielskim: 'hungry child in the desert'. Słyszę refren. Tym razem słychać trylko wokal bębny, sytuacja niebawem się jednak zmienia. W ostatnim refrenie w tle słychać 'Ooooo' ;) i piosenka się kończy.
    6. Presto (5:46) Na wstępie słyszymy 'If I could wave my magic wand' a potem Pan Geddy opowiada, że jest zrobiony z gwieździstego pyłu ;) Tak sie podśmiewam jednak, zeby fani się wściekli, bo utwór jest naprawde dobry. W refrenie usłyszymy, słowa, które wokalista zaśpiewał na samym początku. Kiedy słucham tej piosenki poprawia mi się humor, bo tekst bardzo przypadł mi do gustu. 'I'm not one to believe in magic, thouhg my memory has a second sight', albo 'don't ask me I'm just improvising...' Świetne, nieprawdaż? Refren w końcu cichnie.
    7. Superconductor (4:47) Przyjemni wstępik. Szybkie tempo, które zwalnie przed refrenem, jednak nie na długo, bo podczas śpiewania przez Alexa 'Superconductor' usłyszymy już to samo. Dalej melodia jak na początku: gitarka, mocna,jak to w Rushu bywa, wybity bas i perkisja. Piosenka bardzo lubiana, przez miliony fanów, a także przez zespół. Nie bez powodu przecież trio zagrało ją na koncercie udokumentowanym na DVD. Jak w większości piosenek na tej płycie refren jest powtarzany wiele razy. 'That's entertaiment' i piosenka się kończy
    8. Anagram (for Mongo) (3:59)Początek :gitara wspomagana przez bas. 'There's a snake coming out of the darkness' i utwór zaczyna się rozkręcać. Rozkręcać nie znaczy w tym przypadku, że możemy się spodziewać za chwile ostrego grania na przesterowanej gitarze. Wręcz przeciwnie. Piosenka jest lekka i bardzo przyjemnie się jej słucha.
    9. Red tide (4:30) Bardzo przyjemnie dla ucha intro na klawiszu. Neil wybija rytm na talerzu, Geddy tymczasem zaczyna śpiewać. Bardzo spokojnie na początku, za chwile jednak dochodz bas i gitara. Wszystko jest zgrane jak to zwykle w Rushu bywa. W trzeciej minucie utworu słyszymy krótkie solo na elektryku, po nim refren. Następnie słychać melodię, którą słyszeliśmy na początku i utór nią właśnie się kończy. Czas na przedostatnią piosenkę z krążka.
    10. Hand over fist (4:10)Gitara bez przestaru, bas, bębny i wokal. Przed refrenem Alex włącza przester i zaraz nadchodzi 'Hand over fist, paper around the stone' . Minuta druga-krótkie, bo 15 sekundowe solo Lifesona zagrane w idealnym miejscu i znowu refren. Następnie 'I fell my spirit resist...' i znowu 'Hand over fist...'. 'Dostępne światło'-myślę, i koniec płyty.
    11. Available light (5:04)Od początku utwór jest melancholijny. Wydawałoby się, że będzie to zniechęcać do słuchania. Wrecz przeciwnie, jednak. Piosenkę po przesłuchaniu ma się ochotę usłyszeć jescze raz. Nastrój zadumy zostaje przerwany przez bardzo dynamiczny refren, w którym sekcja rytmiczna jest po prostu świetna. Ostatni już refren cichnie. Koniec płyty...
    Podsumowując: Płyta Presto znaczy dla mnie bardzo dużo, na pewno jest wysoko w kolekcji moich płyt. Przyjemnie jest posłuchać tej płyty nie z tego powodu, że panowie byli młodzi, tylko dlatego, że muzyka, którą grali i słowa, które napisał perkusista-Peart są naprawde przejmujące. Dla tych którzy nie słyszeli krążka bardzo serdecznie polecam,

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version