ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Anekdoten
Until All Ghosts Are Gone
(2015, album studyjny)

1. Shooting Star (10:10)
2. Get Out Alive (7:32)
3. If It All Comes Down to You (5:52)
4. Writing On the Wall (9:03)
5. Until All The Ghosts Are Gone (5:07)
6. Our Days Are Numbered (8:36)

- Nicklas Barker / vocals, guitar, Mellotron, keyboards
- Anna Sofi Dahlberg / vocals, Mellotron, violin, synthesizers
- Jan Erik Liljeström / vocals, bass guitar
- Peter Nordins / drums, percussion

goście:
- Per Wiberg (ex-Opeth) / keyboards
- Theo Travis (King Crimson, Steven Wilson) / saxophone, flute
- Marty Willson-Piper (The Church, All About Eve) / guitars

Wyświetlony 4160 razy
Inne albumy wykonawcy: « From Within

1 komentarz

  • Link do komentarza Michał Jurek niedziela, 26 kwiecień 2015 10:06 napisane przez Michał Jurek

    Dawno nic mnie tak nie ucieszyło jak wiadomość o tym, że zespół Anekdoten przygotował nowy album. Wszak od ukazania się poprzedniej studyjnej płyty, 'A Time Of Day', upłynęło już 8 lat. Członkowie zespołu w paru wywiadach, które miałem okazję przeczytać, nie kryli, że mimo długiej obecności na rynku muzycznym nie zyskali szerokiej rozpoznawalności, i że by przetrwać, musieli imać się rozmaitych zajęć.

    Tym bardziej cieszy, że zespół wszedł do studia, by zarejestrować nowy album, a radość ta jest tym większa, że jest to album wyborny. Nie zwykłem szermować pochwałami, ale 'Until All Ghosts Are Gone' to najlepsza płyta, jaką Anekdoten do tej pory nagrali. Zespół konsekwentnie, z płyty na płytę, wypracowuje swoje unikalne brzmienie, i mam wrażenie, że omawiany album jest szczytem, oby nie ostatnim, na tej drodze. Młodzieńcza brawura znana z pierwszych płyt ustąpiła miejsca świadomości i dojrzałości muzycznej.

    'Until All Ghosts Are Gone' to tylko sześć nagrań, ale jakich! Cały album zaczyna się wyjątkowo okazale, bo nagrania z tak zadziorną partią gitary, jak w 'Shooting Star', ostatnim razem pojawiły się na krążku 'Nucleus'. Fundamentem utworu są potężnie brzmiący melotron, a także organy Hammonda, na których gościnnie zagrał Per Wiberg, znany kiedyś z Opeth. Zespół nie byłby jednak sobą, gdyby nie poprzeplatał huraganowych partii instrumentalnych melodyjnymi, lirycznymi wstawkami wokalnymi. 'Get Out Alive' niesione porywającą partią melotronu urzeka od pierwszej nuty. Refren tego nagrania, w którym basista wykazuje się niepoślednimi umiejętnościami wokalnymi, to już magia w czystej postaci, podobnie jak melancholijny melotronowy finał. 'If It All Comes Down To You' daje chwilę wytchnienia, choć nagranie jest posępne w wymowie. Prostota tego utworu jest jednak zwodnicza, na drugim planie splatają się bowiem ze sobą psychodeliczne partie gitary i fletu – ta ostatnia w wykonaniu dobrze znanego miłośnikom rocka progresywnego Theo Travisa.

    Prawdziwy szał uniesień ogarnia jednak muzyków w kolejnym utworze, 'Writing On The Wall', stanowiącym w warstwie tekstowej wizję nadciągającego nieuchronnie upadku. Nie jestem w stanie opisać tego, co się w nim dzieje. Nadmienię jedynie, że w 7 minucie i 15 sekundzie otwiera się muzyczna otchłań, która pochłania mnie bez reszty za każdym razem, gdy słucham tego nagrania. Dawno już czegoś takiego nie czułem. Są nagrania, które mają zdolność przenoszenia słuchacza w inny wymiar i 'Writing On The Wall' to tej właśnie grupy należy.

    Tytułowy utwór ponownie przynosi nieco wytchnienia, a to dzięki kojącej partii fletu (ponownie gra Theo Travis) i akustycznym dźwiękom 12-strunowej gitary (na niej, jak i na innych gitarach w tym nagraniu, gościnnie gra Marty Willson-Piper). Melodykę tego utworu buduje jednak przede wszystkim dostojnie brzmiący melotron. No i wreszcie czas na zamykający płytę utwór instrumentalny, 'Our Days Are Numbered'. Muzycznie i klimatycznie przypomina nieco nagrania, które lata temu znalazły się na albumie projektu Morte Macabre. Psychodeliczny, space rockowy, ozdobiony dynamiczną, momentami wręcz furcząco-krzyczącą, saksofonową partią autorstwa Gustava Nygrena udanie zamyka całą płytę.

    Z uczciwości recenzenckiej zaznaczyć muszę, że entuzjastyczna opinia, która się dzielę, nie jest obiektywna. Tak się składa, że muzyka Anekdoten idealnie trafia w moje oczekiwania pod adresem rocka progresywnego. Długie nagrania, bogate w potężne brzmienie instrumentów klawiszowych, momentami zadziorne, a niekiedy rozmarzone partie gitary, wzmacniane sprawną sekcją rytmiczną – to właśnie to, czego szukam. Anekdoten mają też jedną zasadniczą przewagę nad resztą dzisiejszego progresywnego peletonu. Jest nią mianowicie melotron, którego monumentalne brzmienie po prostu uwielbiam. Nie ma dziś drugiego zespołu, który by w takim zakresie i tak umiejętnie wykorzystywał ten instrument.

    Ile głosów, tyle opinii, i być może trafią się tacy, którzy skupią się wyłącznie na poszukiwaniu źródeł inspiracji zespołu. Cóż – nie jest tajemnicą to, że najważniejszym punktem odniesienia w działalności zespołu wciąż pozostaje King Crimson, warto by jednak dostrzec, że Anekdoten dawno już odeszli od prostego przetwarzania pomysłów tej znamienitej grupy. Jeśli się uczyć, to od najlepszych, ale by wypracować swój styl, trzeba się uwolnić spod wpływu mistrzów i podążyć własną drogą. Anekdoten się to w pełni udało.

    Obym był złym prorokiem, ale wydaje mi się, że lepszego albumu już w tym roku nie usłyszę.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version