ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

NAO
Deprywacja sensoryczna
(2011, album studyjny)

1. Wykres lęku z placu zabaw (5:56)
2. Śladami królika (5:25)
3. Konwalia (4:43)
4. Nieustanny proces zmniejszania się (8:48)
5. Faramuszka (6:42)
6. Stacja tranzytowa między bytem a zapomnieniem (4:03)
7. Da (9:53)
8. Sok endorfinowy (6:12)
 
   Czas całkowity: 51:42

Edyta Glińska: vocal
Jan Krzysztof Sokołowski: guitar
Wojciech Mierzyński: guitar
Łukasz Pasternak: bass
Grzegorz Maksymiuk: drums

all bass lines played by Paweł Miękus (previous bassist)

Wyświetlony 3622 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba poniedziałek, 12 grudzień 2011 00:53 napisane przez Paweł Tryba

    Nie lubię wielkich słów, ale chyba mamy przełom. W kilku ostatnich latach bujnie rozplenił się pomiędzy Odrą a Bugiem chory, duszny postmetal - bękart postrocka. Ale takiego czystego chemicznie postrocka było, o dziwo, jak na lekarstwo. Na dobrą sprawę to był tylko figowy listek w postaci Tides From Nebula. Bo, umówmy się, kapele w rodzaju George Dorn Screams, 3Moonboys czy California Stories Uncovered, choć fajne, to jednak są z ciut innej bajki. Wykorzystują elementy postrocka, ale grają swoje. Aż tu raptem w roku Pańskim 2011 druga płyta Klimt przerasta pierwszą o dwie głowy, pojawia się może trochę wtórne, ale też mające wszystko na swoim miejscu Juho The Panda. No i NAO.

    Warszawiacy działają - fakt, z przerwami - od 2007. roku, czyli mieli czas dopracować formułę. W zasadzie wstrzelają się w sam środek postrockowego nurtu. Bardziej mainstreamowo się nie da. Miksujący całość Szymon Czech powiedział mi, że Deprywacja... brzmi jak Tides From Nebula z kobiecym wokalem i w sumie bardziej lapidarnie nie da się muzyki NAO streścić. Raz delikatne repetycje, innym razem żywsze, ale też bardzo porozciągane riffy. Tu i tam klawiszowy motyw albo elektroniczne skwierczenia, żeby nie było monotonnie. Plus chłodny, czysty wokal Edyty Glińskiej, który owszem, przekazuje dość odjechane komunikaty (według zespołu zawierające śladowe ilości przetrawionego Kundery i Witkacego - może i tak, nie będę się bawił w literaturoznawcę), ale w sumie stanowiący jeszcze jeden instrument, jeszcze jedną nić w skomplikowanej plecionce, której na imię Nao. Zdarza się pani Edycie bardziej ekspresyjnie krzyknąć (choćby w Śladami królika - swoją drogą ciekawe czy chodzi o gonienie króliczka metodą 'na braci Zielińskich' czy 'na Grace Slick'), ale w większości przypadków śpiewa spokojnie, bez maniery. Pod kątem wokalnym trochę się NAO zbliża do Amerykanów z Gregor Samsa. Czy to piosenki? Ani piosenki, ani suity (choć zdarzają się budzące szacunek rozmiarami kompozycje, takie Da trwa niemal dziesięć minut.). Po prostu postrockowe snuje ze słowami.

    To wszystko gdzieś już na świecie zostało wcześniej wynalezione. Ale pal diabli odkrywanie nowych lądów, skoro zespołowi udało się nagrać świetną płytę. Obraca się w odtwarzaczu czwarty dzień i jeszcze się trochę poobraca. Sprawdza się zwłaszcza w godzinach wieczorno-nocnych (a zimą zmrok zapada bardzo szybko). Można przy niej zamknąć oczy i odpłynąć. Można też zastrzyc uszami i uchwycić coraz to nowe smaczki poupychane w przestrzennych krajobrazach, które serwuje NAO. Jeden i drugi sposób odbioru daje kupę radochy, zaręczam.

    Jedyne co wkurza, to fakt, że ukształtowany artystycznie, wartościowy zespół musiał płytę wydać w malutkiej oficynie NiemaSówka. Co mają te sztuczne, plastikowo-lateksowe lalunie, że duże wytwórnie wolą inwestować w ich popelinę zamiast w twórczość, która przetrwa więcej niż jeden sezon? Zresztą po co pytam  o to właśnie chodzi, że te panie mają lateks i plastik tam gdzie trzeba. A NAO postarali się także pod względem edytorskim. Ładna, rozkładana tekturka, grafiki utrzymane w tonacji bieli, czerni i czerwieni (kilka lat temu powiedziano by: w kolorach White Stripes) - wszystko dopracowane. Zespół obrał jedną słuszną taktykę - promuje się na koncertach. Jestem spokojny o przyrost pogłowia fanów Deprywacja sensoryczna to piękny kawałek post rocka. Żadna z NAO 'nadzieja na przyszłość' - oni już teraz są mocnym punktem polskiej sceny. Solidne cztery gwiazdki.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version