ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Tacoma Narrows Bridge Disaster
Exegesis
(2012, album studyjny)

1. Fractal World (6:27)
2. Exegesis (10:04)
3. Calligraphy (8:22)
4. Valis (11:49)
5. Black Iron Prison (9:09)
6. Going Out Like Lights On A Switchboard (2:12)
7. Sungazer (6:50)
8. Wake (12:33)
Andy Vernon: guitar
Adam Paul: guitar
Tom Granica: bass
Alex Rainbow: drums
Dylan: vocal
Wyświetlony 2477 razy
Inne albumy wykonawcy: « Collapse

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba czwartek, 05 kwiecień 2012 00:58 napisane przez Paweł Tryba

    Pamiętam, jakie boje toczyliśmy w łonie redakcji o to czy muzyka uprawiana przez bohaterów poniższej recenzji powinna być na naszych łamach skatalogowana w post rocku czy progresywnym metalu. Zdania do dziś są rozbieżne i w sumie trudno się dziwić, bo w postmetalu, zwłaszcza w jego formie klinicznie czystej, jaką prezentują Tacoma Narrows Bridge Disaster rzetelne gitarowe riffy łączą się w trans charakterystyczny raczej dla post rockowych nudziarzy/ malarzy (niepotrzebne skreślić) - czyli obie strony mają konkretne argumenty na poparcie swoich racji. Sam zespół jest ansamblem brytyjsko-polskim i posiada już pewne doświadczenie - Exegesis jest jego drugą płytą.

    Dawno nie słuchałem postmetalowej płyty, która nie wywołuje żadnych chorych jazd. Ojcami nurtu jest zespół, nomen omen, Neurosis, a jego dzieci jak mogą starają się dorównać mocno niezrównoważonemu pierwowzorowi. Tacoma Narrows Bridge Disaster lokują się po jaśniejszej stronie mocy, choć przyłoić też potrafią nieźle. Kompozycje serwują długie, spokojnie się rozwijające od delikatnego bujania po solidny metal. Czyli tak jak większość zespołów z tego gatunku, ze szczególnym uwzględnieniem jednego: ta charakterystyczna motoryka chwilami do złudzenia przypomina dokonania Cult Of Luna. Przy pierwszym odsłuchu bywało, że zastanawiałem się czy aby przez pomyłkę nie włączyłem Somewhere Along The Highway Szwedów. Ale, ale - dotknęliśmy sedna sprawy. Powodem, dla którego odbiór muzyki TNBD jest - przynajmniej dla mnie - tak przyjemny i bezproblemowy jest właśnie motoryka. Taplanie się w bagnie powolnych, doomowych riffów preferowane przez większość postmetalowych ekip brzmi efektownie& do czasu, bo potem słuchacz czuje się coraz bardziej przytłoczony i zmulony. Tacoma prezentują się na tym tle naprawdę przyzwoicie, potrafią stopniować napięcie - wiedzą kiedy można zatopić słuchacza w oceanie powtarzających się gitarowych figur, kiedy przyspieszyć, a kiedy rąbnąć riffem. Jak dla mnie najlepszym tego przykładem jest niemal dwunastominutowe Valis - mimo braku wokalu wciąga i przykuwa uwagę. Śpiew Dylana to inna ciekawostka. Kto to słyszał, żeby w takiej stylistyce kompletnie rezygnować z growlu? Ze znanych mi bandów - bodaj tylko Grayceon& Ale to bynajmniej nie oznacza, że wokalista nie ma pary w płucach. Dobitnie udowadnia to choćby w utworze tytułowym, w najbardziej ekspresyjnych momentach zbliżając się do Aarona Turnera. Skoro już o tym kawałku mowa - w ostatniej jego minucie pojawia się krótkie, treściwe solo. Żadnych kombinacji i cudowania, czysty, wysokiej próby hard rock na modłę, powiedzmy, Alice In Chains. Z kolei w Black Iron Prison mamy klasyczny dla postmetalu, ale wciąż dobrze się sprawdzający patent stopniowego wygaszania dynamiki utworu, by następnie pozwolić mu odżyć w kulminacji. Mimo swoistej transowości, - by nie rzec: monotonii - która jest w formułę takiego grania wpisana, każdy utwór z Exegesis intryguje i czymś się wyróżnia.

    Obiektywnie - fajna płyta. Słucha się jej świetnie. Tyle, że tytuł okazał się proroczy. Na dzień dzisiejszy twórczość Tacoma Narrows Bridge Disaster jawi się bowiem jako egzegeza - omówienie i analiza (cóż z tego, że znakomite) takich klasycznych krążków jak wspomniane Somewhere Along The HighwaySomewhere Along The Highway, Avoid The Light Long Distance Calling czy City Of Echoes Pelican. Gdyby to był debiut - machnąłbym ręką i bez zmrużenia oka dał czwórkę. A że TNBD to kapela ze stażem - będzie trójka. Plus pół punktu za prawdziwą radochę, jaką miałem z tego krążka. Łącznie trzy i pół oczka i nadzieja, że na kolejnym wydawnictwie panowie zaproponują coś swojego, co wyniesie ich ponad grono epigonów. Na razie - są na czele peletonu. Czas na samotną ucieczkę by powalczyć o podium.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version