ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Black Hole
Land Of Mystery
(1985, album studyjny)

1. Demoniac City (06:09)    
2. Land of Mystery (07:00)    
3. All My Evil (06:10)    
4. Bells of Death (06:16)    
5. Blind Men and Occult Forces (07:58)    
6. Spectral World (07:55)    [
7. Obscurity in the Etheral House (07:57)    

Czas Całkowity: 49:25

Bonus on 2010 reissue:

8. Angel Of Lucifer
9. Crying Puppets
- Robert Measles ( vocals, bass, synth )
- Nicholas Murray ( guitar )
- Luther Gordon ( drums )
Wyświetlony 4025 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Rafał Ziemba piątek, 07 maj 2010 23:00 napisane przez Rafał Ziemba

    Nazwa Black Hole pewnie niewiele wam mówi. Mnie również nie kojarzyła się zupełnie z niczym, do momentu w którym ich płyta wpadła w moje ręce.

    Ten włoski zespół jak się jednak okazuje, nie jest zupełnie nieznany na świecie, a ich debiut 'Land Of Mystery' zbiera bardzo dobre recenzje i oceny. I to już od dłuższego czasu. Od dwudziestu pięciu lat...

    Jak nie trudno się domyślić, przypadła mi w udziale kompaktowa reedycja tegoż albumu - najnowsza edycja wytwórni Andromeda Relix. Bardzo ładny, limitowany do pięciuset sztuk digipack.

    Okładka 'Land Of Mystery' bardziej odstrasza niż zachęca do kupna. Po prostu jest koszmarna. Ale już po niej widać (trupie czaszki, krzyże i te sprawy), że Black Hole gra metal. Nie death, nie black (choć grafika by pasowała do jakiejś demówki z końcówki lat osiemdziesiątych), a doom. O tyle ciekawszy od wielu innych, że z naleciałościami N.W.O.B.H.M (New Wave Of British Heavy Metal). Czyli Black Sabbath i Pentagram plus Iron Maiden i Angel Witch.

    Tak na dobrą sprawę, to powyższe zdanie mogłoby być końcem tej recenzji. Przyjrzyjmy się jednak 'Land Of Mystery' trochę bliżej...


    Już od samego początku album emanuje dość szczególną, mroczną aurą. Klawiszowy początek świetnie pasuje do schematu wolnego i szybkiego riffowania. Brzmienie jest bardzo 'piwniczne' i niemal demówkowe, co nie ukrywam, bardzo mi odpowiada. Wokal tonie w pogłosie, ale wspierają go okazjonalne chórki. Wspomniałem już o klawiszach? Użycie ich to naprawdę świetny zabieg, który dodaje temu metalowi szczyptę psychodelii.
    Numer tytułowy, to jakby przetworzony Black Sabbathowy 'Electric Funeral' - gitarowy motyw jest momentami niemal identyczny. Utwór po prostu hipnotyzuje. Jeśli kiedykolwiek miał powstać gatunek psychodelic doom metal, to Black Hole byłby jego ojcem chrzestnym.
    Ani ten, ani żaden inny utwór na płycie nie nudzi, pomimo tego, że są dość długie. Ale to właśnie ten heavy metalowy szlif i okazjonalne klawisze nie pozwalają na nudę.
    Kolejną rzeczą, która można wywnioskować z muzyki, ale także ze zdjęć we wkładce, jest wiek muzyków. Widać i słychać, że jeszcze nie są zbyt doświadczeni i zdarzają im się małe wpadki, jak na przykład w 'All My Evil'. Lecz co to za problem, że gubią na chwilę tempo (które zresztą bardzo często zmieniają, więc nie trudno się pomylić), skoro utwór jest tak ciekawie zaaranżowany i posiada tak niebanalne linie melodyczne?
    Gdybym miał 'Land Of Mystery' na winylu to wraz z utworem 'Bells Of Death' kończyła by się pierwsza strona. Numer ten ma bardziej balladowy od innych charakter, choć w żaden sposób nie można go porównać do klasycznej rockowej ballady. Po jego wysłuchaniu wydaje mi się, że wiem, skąd Candlemass wziął swe charakterystyczne gitarowe zagrywki. Niemal dokładnie identyczna melodyka jest właśnie w 'Bells Of Death',

    A tak swoją drogą, cofając się na chwilę do tego winylu - 'Land Of Mystery' nawet z kompaktu, po remasteringu, brzmi jak z czarnego krążka. I bardzo dobrze, bo ten materiał na pewno bardzo źle by zniósł nadmiernie cyfrową obróbkę.

    Czas na stronę B.

    Jak już się pewnie zdążyliście zorientować, tekstowo Black Hole prezentuje się bardzo klasycznie. Trochę śmierci, trochę zła, trochę czarnej magii. Taka otoczka w metalu, ani nawet w hard czy heavy rocku już wtedy nie była niczym dziwnym. Oczywiście 'Blind Men and Occult Forces' nie stanowi żadnego wyjątku - także pod względem muzycznym. Nadal mamy do czynienia z charakterystycznym dla Black Hole doom czy też heavy metalem. Solówki gitarowe pojawiają się tu z rzadka, zespół koncentruje się raczej na riffowaniu. Nie można zresztą mieć do nich o to pretensji, w końcu robią to, co wychodzi im najlepiej.
    Podczas trwania przedostatniego na płycie 'Spiritual World' zastanawiałem się, do jakiego progresywnego zespołu porównać muzykę Black Hole, bo przecież te częste zmiany tempa i motywów nie zostały zaczerpnięte z Black Sabbath. Nie są to także patenty rodem z Iron Maiden. Szczególnie, że w 1985 roku na płytach Maiden nie było jeszcze klawiszowych brzmień. No trudno, może już nigdy na to nie wpadnę. Może Black Hole był po prostu tak bardzo oryginalnym projektem.
    Album zamyka 'Obscurity In The Eternal House' - długi, instrumentalny numer o ciekawie jak na metal zaaranżowanych bębnach, klawiszowych świstach rodem z Hawkwind, pulsującym basie oraz tradycyjnie surowym brzmieniu gitary. Kolejna niezwykła jak na doom metal rzecz - a przecież tak się przywykło szufladkować ten zespół.

    Szczęśliwy posiadacz tej kompaktowej reedycji ma do przesłuchania jeszcze dwa utwory bonusowe. Pierwszy z nich, 'Angel Of Lucifer' dzieli się jakby na dwie części. Rozpoczyna się patentami znanymi z 'Trasylvania' Iron Maiden, potem zmienia się w charakterystyczny dla Black Hole metal. Refren jest bardzo chwytliwy i wokalnie kojarzy mi się z demówkami Candlemass i takimi utworami jak 'Burn The Witch'. Drugi, 'Crying Puppets' to już prawdziwa rockowa ballada. Co ciekawe, zespół daje sobie radę także w takiej formie ekspresji. Nie wiem, czy ta kompozycja pasowała by do 'Land Of Mystery', ale jako bonus sprawdza się świetnie. Niestety, nie udało mi się namierzyć z którego roku pochodzą oba utwory, ale brzmią, jakby były odrzutami z sesji do albumu.

    Poza bardzo słabą okładką, album ten nie ma w zasadzie żadnych minusów. Ewentualnie kogoś może razić brak sterylnego brzmienia, ale to w końcu metal a.d. 1985 a nie wypolerowane i polukrowane w studiu nowoczesne produkcje. Świetna płyta niemal dla każdego fana rocka. Zero toporności, ciekawe aranżacje, szczypta psychodelii... 'Land Of Mystery' to przykład na to, że nawet w tak hermetycznym gatunku jakim jest doom metal można stworzyć swój własny, niebanalny styl.
    Naprawdę warto zapoznać się z tymi nagraniami - niemal każdy fan rocka powinien być nimi usatysfakcjonowany.

    4,5/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version