ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Requiem
The Story 1985-92
(2010, album kompilacyjny)

CD 1
1985-88 Tape
1. A Periculo Mortis
2. Angels Night
3. Orationis
4. Requiem
5. Destruction on the dark
6. Rhapsodia
7. post Mortem Vale
8. Dies Irae

Ex Voto
9. Rhapsodia
10. Post Mortem Vale
11. Dies Irae
12. Requiem (live)


CD 2
Via Crucis
1. In Domine Patris
2. Vindication
3. Ora Pro Tenebris
4. Via Crucis
5. Juvanum
6. Heart of the Storm
7. Soldiers of Death

Live
8. Angel Night
9. Post Mortem Vale
10. Via Crucis
11. The Dark Draws Near
12. Ora Pro Tenebris
13. Juvanum
14. Heart Of The Storm
- Mario “The Black” Di Donato  ( Guitars, Vocals )
- Amedeo “God Dragon” D’Intino  ( Bass Guitar )
- Giuseppe “Lord Fist” Miccoli  ( Drums )
- Ken “The Witch” Thunder  ( Vocals (CD 1) )
- Eugenio “Metus” Mucci  ( Vocals (CD 2) )
Wyświetlony 3008 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Rafał Ziemba poniedziałek, 05 lipiec 2010 17:51 napisane przez Rafał Ziemba

    Włoski, doom metalowy Requiem to zespół dziś już klasyczny, choć w dalszym ciągu mało znany szerszej publiczności. Jednak dla każdego fana tego rodzaju muzyki jest to rzecz jak najbardziej obowiązkowa.

    Ostatnio na rynku jest coraz więcej reedycji. Czasami wygląda to tak, jakby wytwórnie wypuszczały wszystko jak leci, bez żadnego zastanowienia, produkty nie najwyższej jakości, skierowane jedynie dla garstki entuzjastów. Nie wiem, czy do tej grupy nie zaliczyć także Requiem. Bo oczywiście, jest to kapela w pewnych kręgach kultowa, ale czy jest sens wznawiania niemal wszystkich jej nagrań?

    Na dwóch, pięknie wydanych krążkach, Bloodrock Records zgromadziła praktycznie cały dorobek Requiem. Demówki, epkę, album studyjny oraz koncertowy.
    Problem polega na tym, że przez pierwszą płytę, na której zawarte są wczesne nagrania kapeli (dema oraz epka) jest bardzo trudno przejść.

    Przede wszystkim nie jest to doom metal. Początki zespołu to hybryda klasycznego metalu ze szkoły Judas Priest czy Angel Witch (szczególnie brzmieniowo przypominają tych prekursorów nurtu NWOBHM) i wokalu rodem z wczesnego black metalu. To właśnie wokalista stanowi największy minus. Przez jego jęki, skrzeki, wycia i śladowe tylko ilości śpiewania muzyka Requiem bardzo dużo traci. A szkoda, gdyż numery takie jak 'A Periculo Mortis', 'Requiem', 'Post Mortem Vale' czy 'Dies Irae' to naprawdę bardzo porządna muzyka. Dziwi mnie także fakt, że zarówno nagrania z taśmy 1985-1988 jak i z epki 'Ex Volo' brzmią niemal tak samo słabo. Choć jak wspomniałem wcześniej - wszystkie niedociągnięcia płyty przesłania ten wielki minus, czyli wokal Kena The Witch Thundera. Na całe szczęście, mózg zespołu, Mario The Black Di Donato (kultowy już metalowy gitarzysta) zwolnił go po nagraniu 'Ex Volo' a na jego miejsce przyjął Eugenia Metus Mucci. Już z nim za mikrofonem Requiem zarejestrował swego jedynego długograja pod tytułem 'Via Crucis' (1990) oraz koncertówkę 'Live' (1992). Obie płyty znajdziemy na drugim krążku kompilacji.

    Od razu słychać, że wraz ze zmianą wokalisty w zespole zaszła spora metamorfoza.
    Muzyka ewoluowała w stronę tradycyjnego doom metalu, brzmienie zostało znacznie poprawione (choć nadal brak mu nieco ciężaru) a wokalista przynajmniej stara się śpiewać.
    Same numery są bardziej chwytliwe niż te znane z początków zespołu, a także wydają się bardziej przemyślane (zdarzają się jednak wpadki, jak na przykład bardzo wesoły motyw w 'In Domine Patris').

    Obok doom metalu, Requiem proponuje nam także okazjonalnie dawkę black metalu (w stylu pierwszej fali tego gatunku) - tak dzieje się w utworze 'Vindication'. Generalnie zespół nie odchodzi jednak daleko od swego głównego muzycznego szlaku. Co więcej, chwilami grupa wyprzedza epokę, grając coś w rodzaju stoner rocka (tytułowy 'Via Crucis').

    Z tego co możemy usłyszeć na albumie 'Live', zespół na koncertach prezentował się świetnie - dużo lepiej niż w studiu. Nagrania zyskały na drapieżności, więcej z siebie daje także wokalista, który miał najwyraźniej ciągoty w stronę jeszcze bardziej ekstremalnego wokalu. To dzięki niemu możemy się w pełni przekonać jak powinny brzmieć wczesne kompozycje Requiem. Na 'Live' usłyszymy bowiem 'Angels Night' oraz 'Post Mortem Vale'. Przeważająca część koncertu to oczywiście materiał z debiutanckiego krążka - 'Via Crucis', 'Ora Pro Tenebris', 'Juvanum' oraz 'Heart Of The Storm'. Wszystkie zagrane na dobrym poziomie, choć oczywiście mogło pewnie być lepiej. Z tego co słychać miedzy utworami, publika była zachwycona i reagowała bardzo żywiołowo na zapowiedzi kolejnych numerów.

    Kompendium Requiem 'The Story 1985-92', to pozycja dla fanów gatunku i raczej tylko dla nich. Każdy kto lubi metal przesłucha ją zapewne bez grymasu skrzywienia na twarzy, ale zachwyt też się najprawdopodobniej na niej nie odmaluje. Tym bardziej, że cały pierwszy krążek do najlepszych nie należy. Można posłuchać tego materiału, ale zdecydowanie nie jest to konieczność. Dla mnie album zasługuje na trzy gwiazdki i tyle też mu przyznaję.

    3/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2022 - ProgRock.org.pl
15 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version