ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Graal
Legends Never Die
(2011, album studyjny)

1. Il Ballo Di Caterina
2. Gods Of War
3. Maybe Tomorrow, Maybe One Day
4. Keep On Movin’
5. Across This Land
6. The Sky Over Dublin (to Miriam)
7. Stickin’ With You
8. I’ll Find A Way
9. Time To Die
10. Ocean’s Tides
11. Stay
12. Winter Song
- Andrea Ciccomartino ( Vocals and Guitars )
- Francesco Zagarese ( Guitars )
- Danilo Petrelli ( Keyboards )
- Michele Raspanti ( Bass )
- Alex Giuliani ( Drums )
Wyświetlony 3052 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Rafał Ziemba wtorek, 05 kwiecień 2011 21:07 napisane przez Rafał Ziemba

    Drugi album włoskiego projektu Graal zaczyna się tak ślicznie, że nawet zapomniałem sprawdzić co też ten zespół tak w zasadzie gra. Zauroczony słuchałem Il Ballo De Caterina przekonany, że trafił mi się album folkowy, a tu figa. Wraz z następnym Gods Of War zdałem sobie sprawę, że Graal to grupa hard-rockowa. Taka, która czerpie inspiracje mniej więcej po połowie z amerykańskiej i brytyjskiej odmiany tego nurtu. Z jednej więc strony już od pierwszych sekund słyszymy Aerosmith oraz Guns'n'Roses z drugiej zaś Rainbow i Deep Purple.

    Co można więc powiedzieć o takim graniu? Na pewno to, że jest szczere, bawi przede wszystkim samych muzyków i przy odrobinie chęci ze strony słuchaczy również i im może przynieść chwile radości. Tylko ile osób zainteresuje się dziś absolutnie wtórnym hard rockowym zespołem?

    Tę kwestię pozostawiam czasowi do rozstrzygnięcia, ja natomiast z przyjemnością słucham Maybe Tomorrow, Maybe One Day, które ma w sobie coś z Deep Purple, ale którego siła tkwi bardziej w chwytliwym refrenie niż klawiszowo-gitarowych pojedynkach.
    Z kolei Keep On' Movin to już typowy, stylizowany na dawny rock numer. Gdyby produkcja była przejrzystsza i wokal nieco lepszy, to można by pomyśleć, że to jakiś odrzut z płyt Uriah Heep. Panowie z Graal kłamią całkiem nieźle, że nadal żyjemy w latach siedemdziesiątych, nawet klawisze udają Hammondy. Folk powraca wraz z uroczym Across The Land, który choć podobnie jak intro nie pasuje do reszty albumu Legends Never Die, to jest jedną z lepszych na niej kompozycji, głównie dzięki partii fletu. W podobnym klimacie pozostaje instrumentalna kompozycja The Sky Over Dublin (to Miriam), gdzie jednak dominują już partie gitary elektrycznej. Stickin' With You powraca do amerykańsko-rockowych brzmień. Wprowadza to pewien zamęt, gdyż w tym momencie tak naprawdę słyszymy zespół bez klarownego pomysłu na własną twórczość.

    Słuchając coraz dłużej Legends Never Die już nawet się nie zdziwiłem, że w I'll Find A Way łączą riffy a'la Nashville Pussy z Purplowymi klawiszami. Także niezbyt udane wydają mi się pomysły w utworze Stay, które zdradzają wpływy Metalliki z okresu Czarnego Albumu. Panowie z Graal szukają, starają się i nie można im tego w żaden sposób odmówić. Nie wydaje mi się jednak, żebym wracał do ich twórczości częściej niż raz na rok.

    Graal cierpi na brak oryginalności i własnego stylu. Wszystko co grają jest poprawne, raz lepsze raz gorsze niestety w większości nijakie. Najlepsze trzy kompozycje na Legends Never Die to intro, Maybe Tomorrow Maybe One Day, Across..., oraz zamykający album Winter Song. Reszta nie wybija się zbytnio ponad przeciętną. Panowie będą musieli nieco bardziej się postarać następnym razem, jeśli chcą liczyć na więcej ciepłych słów. A na razie...


    3,5/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version