ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Gars
Gdy agresja rodzi spokój
(2014, album studyjny)

1. przed

2. po

3. wszystko

4. nic

5. zawsze

6. nigdy

 

Gars to: Adam, Radek, Kuba, Miłosz, Przemek
Nagranie i miks: Jerzy Rajkow-Krzywicki,
Pinesound www.pinesound.pl
Mastering: Marcin Prusiewicz,
Prusiewicz Sound Studio www.prusiewicz.com
Muzyka i teksty: Gars oprócz „nigdy” - tekst: Józef Czechowicz
Gościnnie: Kacper Gugała - głos

Wyświetlony 2418 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński wtorek, 24 czerwiec 2014 16:19 napisane przez Gabriel Koleński

    Zawsze z zainteresowaniem obserwuję rozwój młodych polskich kapel, takich jak na przykład Gars. Panowie pochodzą z Trójmiasta i niedawno wydali swoją trzecią płytę "Gdy agresja rodzi spokój". Ponownie anagram tytułu płyty stanowi nazwę zespołu. I mniej więcej w tym miejscu kończy się podobieństwo do poprzednich wydawnictw grupy. Garsi bardzo skutecznie przewietrzyli swój styl i sporo z niego usunęli. Zaangażowanie polityczne? Do pieca! Długie i rozbudowane teksty? Na szafot! Wszechogarniający mrok? Głównie w ostatnim utworze, ale o tym później. Na szczęście nadal panowie tworzą bardzo klimatyczną muzykę, może atmosfera wręcz zyskała na tych zmianach. Teraz bowiem mamy jakieś 70% więcej muzyki w muzyce! Zespół ograniczył swoje teksty do bardzo lakonicznych zdań i zwrotów, które coś sugerują, ale w rzeczywistości niewiele mówią wprost i pozostawiają pole do swobodnej interpretacji. Przynajmniej tak jest w 4/6 kawałkach, mamy tu od tej reguły dwa wyjątki, które przez swoje tytuły układają się w osobliwą parę. Pierwszy to "Zawsze", w którym tekstu jest trochę więcej, ale jest on mocno zakręcony i domyślam się, że humorystyczny (tak przy okazji, czy ktoś może mi wytłumaczyć kim lub czym do cholery jest "Rzeps"?!). Drugim odmieńcem na trzecim długograju Garsów jest wieńczący płytę "Nigdy", gdzie tekst stanowi zlepek kilku wierszy Józefa Czechowicza (ja wyłapałem "We czterech", "Żal" i "Elegia czwarta", ale mogę się mylić, nie jestem specjalistą, korzystałem z internetu), a podkład to dronowe sprzężenia i trzaski (ciężko nazwać to muzyką). Jeśli chodzi o pozostałe utwory, trzon płyty, to mamy tu do czynienia z różnymi przeplatającymi się patentami i stylami. Początek "Przed" to post rockowa "plecionka" gitarowa, którą po pewnym czasie zmiatają mocne, core'owe riffy. Później wracają "pajączki", a końcówka to ściana gitar jakiej kiedyś zapewne nie powstydziłby się Mogwai. I takie kontrastujące ze sobą tematy przewijają się właściwie przez cały czas trwania krążka. "Po" zaczyna się hardcore'owo, dosłownie, od punkowo skocznej perkusji i szybkich, dosyć ciężkich riffów. Po krótkim wyciszeniu znowu nacierają riffy i krzyk wokalisty. Nie brakuje tu też melodyjnych dźwięków gitary, po których powraca punkowo-transowa partia. "Wszystko" przez pewien czas czai się w urywanych, krótkich riffach, ale w odpowiednim momencie oczywiście uderza z hukiem ciężkich gitar i mocarnej perkusji. "Nic" dla kontrastu otwiera delikatny gitarowy pasaż i spokojna, wręcz majestatyczna praca sekcji rytmicznej, oczywiście wszystko rozmywa się za chwilę w neurosisowatych riffskach. "Zawsze" to z kolei muzycznie dość standardowa hardcore'owa młócka, ale wykonana z klasą.Wspomniałem, że zespół mocno skrócił i ograniczył teksty. Czy to oznacza, że teraz piosenki trwają po pół minuty? Nie, choć cały materiał nie trwa długo. Utwory wypełnia muzyka, partii instrumentalnych jest bardzo dużo i są one długie (nie nużą, tworzą klimat). Choć zmianę Garsów w podejściu do swojej twórczości uważam za radykalną, nie można zespołowi odmówić konsekwencji w działaniu. Skoro homogenizują muzykę to starają się zachować spójność brzmienia. Poza sporadycznym udziałem Kacpra Gugały z Thesis na "Gdy agresja rodzi spokój" śpiewa wyłącznie jeden wokalista (co uważam za wadę, mi brakuje damskiego wokalu), w dodatku cały czas w bardzo podobny sposób. A jeśli już jesteśmy przy brzmieniu to jak właściwie brzmi ten album? Bardzo dobrze, za co odpowiada Jerzy Rajkow-Krzywicki (gitarzysta i producent Thesis), który nagrał całość w swoim Pinesound Studio. Nadeszła chwila na podsumowanie. Uważam że, Gars bardzo odważnie podeszli do kwestii stylu i brzmienia swojej trzeciej płyty. Jest zdecydowanie inaczej, bardziej transowo i klimatycznie, ale też momentami bardziej melodyjniej. Niestety jest dość monotonnie wokalnie, ale za to tego wokalu jest mniej. W moim przekonaniu jest też trochę prościej. Paradoksalnie "Gdy agresja rodzi spokój" może przypaść do gustu osobom, którym nie spodobały się "Gruzy absolutu rewizja symboli". Ja polecam przynajmniej się zapoznać.

    Gabriel "Gonzo" Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version