ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Deep Purple
Now What?!
(2013, album studyjny)

1. A Simple Song (4:39)
2. Weirdistan (5:40)
3. Out of Hand (6:09)
4. Hell to Pay (5:10)
5. Body Line (4:26)
6. Above and Beyond (5:30)
7. Blood from a Stone (5:18)
8. Uncommon Man (7:02)
9. Après Vous (5:24)
10. All the Time in the World (4:21)
11. Vincent Price (4:46)  


- Don Airey (keyboards)
- Ian Gillan (vocals)
- Roger Glover (bass)
- Steve Morse (guitar)
- Ian Paice (drums)

Wyświetlony 3339 razy
Inne albumy wykonawcy: « Made in Europe inFinite »

1 komentarz

  • Link do komentarza jacek chudzik piątek, 03 maj 2013 12:39 napisane przez jacek chudzik

    Staram się nie myśleć o tych kilku zdaniach pospiesznie kreślonych, jak o wyczerpującej recenzji, a raczej jak o podzieleniu się kilkoma myślami i odczuciami, towarzyszącymi mi w ten długi majowy weekend. Przed samą majówką Purple uraczyli nas swoją nową, z dawna wyczekiwaną płytą i od tygodnia towarzyszy mi ona. Skłamałbym mówiąc, że nieprzerwanie, na okrągło, wciąż i wciąż. Dyskretnie ją podglądam, nie katuję - raczej podsłuchuję. O zamęczaniu mowy być nie może. Nie spieszę się. Daję jej czas.

    Time, it does not matter
    But time is all we have
    To think about, think about

    Tymi słowami wita nas dziewiętnasty studyjny album Deep Purple, a kompozycja od której rozpoczynamy przesłuchiwanie płyty - 'A Simple Song' - jest jedną z ciekawszych. Jej tekst można uznać za równie znamienny, co pretensjonalny, choć na tym polu w niezrównany sposób pogrywa sobie ze słuchaczem już sam tytuł płyty i okładka. 'Now What?!' Co tym razem? Co znowu? Co jeszcze? I po co oni to w ogóle nagrali...? Powiedzmy sobie szczerze, to nie jest płyta dla ludzi, którzy marudzą, że Purple się skończyli: po nagraniu 'Made in Japan', po nagraniu 'Perfect Strangers', wraz z odejściem Ritchiego czy Bóg wie kiedy tam jeszcze. To jest muzyczne święto, dla tych wszystkich, dla których Purple nigdy się nie skończyli, dla tych, którzy zawsze wierzyli w zespół. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet dla nich 'Now What?!' może okazać się kompletnym zaskoczeniem...

    To, czym uraczył nas zespół, to jedenaście bardzo dobrych kompozycji, nieprzystawalnych ani do 'Purpendiculara', ani do 'Bananów', ani do niczego innego. Album ukazał się w wersji CD, CD+DVD oraz winylowej (a nasi zachodni sąsiedzi dostali od zespołu jedno bonusowe nagranie). ‘Now What?!’ to... bardzo dobry, mocny Purplowski hard rock. Po prostu. O roli Boba Ezrina, jako producenta tych nagrań z pewnością można napisać wiele. Całość jest wyśmienicie nagrana, ale najważniejsze - nie czuć, żebyśmy mieli do czynienia ze zmęczonym zespołem, z ludźmi, którzy robią cokolwiek na siłę. Co ciekawe, świadomie lub nieświadomie, umniejszona została rola Steve'a Morse'a, kosztem Dona Airey'a. To klawisze dominują na tym albumie i sprawiają, że Purple brzmią momentami bynajmniej nie jak Purple. Takie wyeksponowanie Hammondów i pomniejszych parapetów jest oczywiście jednoznacznym hołdem dla Jona Lorda (którego pamięci dedykowana jest cała płyta).

    Album nie posiada jakiegoś dominującego utworu. Piętno taniego hiciora odciśnięte jest na jednej ze słabszych kompozycji, rzuconej, w postaci singla, wygłodniałym fanom na pożarcie - 'Hell to Pay'. Jeśli mówimy o słabszych momentach 'Now What?!', to do takich zaliczyłbym rozczarowujące zakończenie w postaci utworu 'Vincent Price'. Ten muzyczny ukłon w kierunku znanego aktora zupełnie nie pasuje do reszty płyty. Gdyby ktoś mi powiedział, że to odrzut z sesji do 'Born Again' Black Sabbath, pewnie bym uwierzył. Na szczęście to tylko drobne wypadki przy pracy i pozostałe utwory prezentują się co najmniej przyzwoicie. Do moich faworytów należy wspomniane już 'A Simple Song' i lekko Doorsowe (sic!) 'Blood form a Stone'.

    Wróćmy jeszcze na chwilkę do głównych winowajców tego całego zamieszania. Airey - bryluje. Morse - nie zachwyca; gra swoje, ale inwencji jakby mu trochę zabrakło. Glover - niezniszczalny. Paice - świetny, ale trzymany na krótkiej smyczy (takich popisów jak na 'Purpendicularze' nie uświadczymy). Wreszcie: Gillan. Obok Airey'a to drugi bohater 'Now What?!'. Forma wokalna wyśmienita. Wiadomo! Jednak to, co zwróciło moją uwagę, to jego wkład w album jako tekściarza. Piosenki Purpli to nie literatura wysoka, teksty bywają jednak lepsze i gorsze. Tym razem więcej jest tych lepszych, ciekawszych, nie będących wyłącznie bełkotliwym wypełnieniem melodii.

    Po asekuranckim wstępie i kilku nie wyczerpujących tematu ogólnikach czas na pełne wątpliwości zakończenie. Nie mam serca zarzynać 'Now What?!' kawałek po kawałku i opowiadać, że riff, że zwrotka, solówka taka, a przejście śmakie... Innym zostawiam tą "przyjemność". Dziś, piszę bardziej jako fan, aniżeli obrońca, oskarżyciel czy bezstronny sędzia. Co jeszcze mogę powiedzieć po siedmiu dniach powolnego osłuchiwania się z najnowszym albumem Purpli? Banał: płyta jest do indywidualnego odkrywania. Purple są w formie, chwilami nawet wybornej. Czy 'Now What?!' jest płytą wielką, w jakiś sposób przełomową, mogącą aspirować - choćby - do miana albumu roku? W to, niestety, wątpię, ale... nie przeszkadza mi to. Nie miałem wobec niej żadnych oczekiwań i dzięki temu daleki jestem od rozczarowania. Póki co daję jej czas, delektuję się nią, bo - nie ukrywam - słuchanie tych zwykłych piosenek sprawia mi przyjemność. A to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version