ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Deep Purple
Bananas
(2003, album studyjny)

 1. House Of Pain (3:34)
 2. Sun Goes Down (4:11)
 3. Haunted (4:22)
 4. Razzle Dazzle (3:29)
 5. Silver Tongue (4:04)
 6. Walk On (7:04)
 7. Pictures Of Innocence (5:11)
 8. I've Got Your Number (6:01)
 9. Never A Word (3:47)
 10. Bananas (4:51)
 11. Doing It Tonight (3:29)
 12. Contact Lost (1:29)
 Steve Morse - guitar
 Ian Gillan - vocals
 Roger Glover - bass guitar
 Don Airey - organ, keyboards
 Ian Paice - drums
Wyświetlony 7408 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza jacek chudzik wtorek, 08 styczeń 2008 18:18 napisane przez jacek chudzik

    Deep Purple anno domini 2003 to specyficzna płyta, nagrana po słabym 'Abandon', nagrana po kolejnej zmianie personalnej w zespole (zasłużonego J. Lorda zastąpił D. Airey). Słuchanie i ocenianie płyt Purpli przez pryzmat dokonań z lat '70tych to błąd, który łatwo popełnić. Tymczasem od kilku płyt zespół mówi: 'hej, to wciąż my, zobaczcie jak brzmimy w roku takim a takim, zobaczcie na co nas stać'. Zobaczmy więc...

    Płytę 'Bananas' rozpoczynają 4 utwory, które pozwolę sobie wrzucić do jednego worka, ponieważ to jest 'tylko' pierwsza linia - coś, co może się podobać ('Sun Goes Down'), coś co można znielubić od pierwszego słuchania (mdławe 'Haunted'). Nie zmienia to jednak faktu, że to tylko przystawka, po której otrymujemy zdecydowanie mocniejsze uderzenie w postaci 'Silver Tongue'. I w zasadzie płyta mogła by się dalej potoczyć to lepszym, to gorszym utworem. Purple jednak zaskakują...

    Powieści U. Eco są tak skonstruowane, że pisarz w pierwszej części książki zazwyczaj rzuca czytelnikowi wszelkie możliwe kłody pod nogi, tak by wszystkich niepewnych, nieprzekonanych, wreszcie niewytrwałych zniechęcić i by książkę czytali do końca jedynie ci, którzy okażą się tego warci - wierni czytelnicy. Na płycie 'Bananas' Purple zrobili dokładnie to samo... Oto bowiem w połowie płyty, którą w zasadzie to tego miejsca można uznać za średnio udaną, pojawia się utwór 'Walk On'. Zdecydowanie inny od tego, co do tej pory słyszeliśmy, bardziej spokojny, wyważony, dojrzały. Rozpoczynają go słowa: 'If you don't like what you see, if you can do better then me - you better walk on'. Ian Gillan jako autor tekstów zbyt często pozwala sobie 'mrugać' do słuchaczy by zlekceważyć to wyznanie (np. komu adresował 'I'm not your lover' na albumie 'Purpendicular' jak nie Człowiekowi w Czerni?). Wracając do tej piosenki, która przełamuje płytę 'Bananas'. Oto zespół mówi wszystkim malkontentom 'nie podoba się? nikt nie zmusza do słuchania'. Lecz ten, kto wyłączy album w tym momencie, nieważne czy znużony, czy obrażony, straci to, co najlepsze...

    'Pictures Of Innocence' niesamowicie rozbujany utwór wstępem, z ciekawymi muzycznymi kontrastami poprzedza chyba najmocniejszy kawałek na płyce 'I've Got Your Number'. Po tej dawce purplowskiego rocka płyta wycisza sie na kilka chwil podczas 'Never A Word', które w zupełności zaciera złe wrażenie, jakie zostawił po sobie 'Haunted'. Wyciszenie to jest dokładnie w tym miejscu, w którym powinno być - daje tą chwilkę wytchnienia, pozwala ochłonąć przed tym co nas czeka już za chwile. 'Bananas', tytułowy kawałek, uderza nagle i z niesamowitą mocą, na która składają się najlepsze na płycie pojedynki Morse vs. Airey. Po 'Bananas' zespół mógłby nas w zasadzie zostawić z ciszą rozbrzmiewającą po zakończeniu płyty, ale Purple tak łatwo nie odpuszczają. Od 'Walk On' napięcie rośnie i dla wiernych słuchaczy Purple przygotowali coś więcej, coś niewyobrażalnego...

    Jeśli zapytacie fana Deep Purple, dlaczego kocha akurat ten zespół a nie inny, to zapewne biedak tak się zapętli w swoich wywodach, że w końcu albo on, albo wy machniecie ręką i udacie, że pytania nie było. Przedostatni utwór na płycie 'Bananas' to prawdziwa perełka - 'Doing It Tonight'. Kawałek dziwny, nietypowy gdzieś, w którymś miejscu zakręcony, ale tak zakręcony, że każdy fan krzyknie - tak! ...po czym zagłębi się w rozważaniach czym jest owo 'it' z tytułu...

    Na krążku 'Bananas' Deep Purple zaryzykowali manewr zepchnięcia na pierwszą część płyty utworów trochę gorszych, bardziej oklepanych, dających się przewidzieć. Przebrnięcie przez nie to nudny ale spokojny spacer. Co się dzieje od numeru 'Walk on' to już prawdziwe szaleństwo, to są właśnie tytułowe, zwariowane, banany... Album zamyka półtora minutowa drobinka. Mała gitarowa coda - 'Contact Lost'. Niesamowite uspokojenie po szaleństwie, którego przed chwilą doświadczyliśmy. To w zamyśle pożegnanie z przyjaciółmi zmarłymi tragicznie. Ale jest to też pożegnanie nas, słuchaczy, którzy zostajemy z okrutną pustką ogarniającej nas ciszy i niedowierzając puszczamy 'Contact Lost' jeszcze raz, jeszcze raz i jeszcze raz...

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version