ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Shipyard, The
We Will Sea
(2012, album studyjny)

1. The Shipyard 3:40
2. Oyster Card 3:40
3. Free Fall 4:10
4. Music Is The Only Chance 4:20
5. Fire Like Desire 4:37
6. Downtown 2012 4:02
7. Under The Apple Tree 5:08
8. Między kobietą a mężczyzną 4:18
9. Cigaretto 3:52
10. Free Of Drugs 5:56

czas całkowity:
43:58

skład zespołu:
Piotr Pawłowski - bas
Rafał Jurewicz - wokal
Nela Gzowska - gitara
Michał Miegoń - gitara
Filip Gałązka - perkusja

Wyświetlony 3521 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Jędrzej Kołecki czwartek, 07 luty 2013 20:04 napisane przez Jędrzej Kołecki

    Do niedawna sam do końca nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak obecnie ma się słynna Gdańska Scena Alternatywna i chyba właśnie zespół The Shipyard wraz ze swoją płytą „We Will Sea” spowodował, że wzrosło moje zainteresowanie tematem. Trójmiejski projekt narodził się z inicjatywy Piotra Pawłowskiego, basisty polskiej legendy nurtu zimnej fali – Made in Poland w 2011 r. Ostatecznie uformował się jako supergrupa złożona z muzyków takich kapel jak: Izrael, Brygada Kryzys, Sound of Pixies, Kiev Office czy Kobiety. Stworzono muzykę, którą spora część odbiorców określa jako wypadkowa zimnej fali, shoegaze i punk. Co do jednego mieli rację – nie ma jednej szuflady, do której można ich wrzucić bo pomysłów na siebie mają co niemiara.

    Zespół ukazuje wiele swoich wcieleń, które odkrywamy wsiąkając w kolejne dźwięki. Przebojowo, alternatywnie, hałaśliwie, melodyjnie, żywo, melancholijnie. Dzięki temu zróżnicowaniu, grupa z powodzeniem balansuje naszymi odczuciami. Mamy agresywne „Free Fall” , radiowe „Downtown 2012” (sam utwór swojego czasu pojawiał się na listach przebojów Trójki), ostro przesterowane „The Shipyard” czy psychodeliczne „Cigaretto”. Zdecydowanie jestem zwolennikiem tej lżejszej odsłony, chociaż ciężko mi sobie wyobrazić całość bez pewnej dawki hałasu. Płyta ma w sobie dużo smaku i wyrafinowania (słychać wyraźnie wieloletnie doświadczenie). Nie ukrywam, że zadurzyłem się w brzmieniu basu, gdyż sam się na takim wychowałem, a takich linii basowych sam Simon Gallup z The Cure by się nie powstydził. Wielokrotnie prowadzi różne utwory, nie pozostając w tle. To samo tyczy się zresztą gitar, które dla mnie są jak narkotyk. Mówiąc już o kwestiach brzmieniowych, warto poruszyć kwestię miksu. Bardzo solidna produkcja - poziom światowy, raczej skierowany w kierunku amerykańskim niż europejskim. Pełny, przestrzenny dźwięk, a głośne motywy nie próbują pozbawić nas słuchu, no i zachowana pełna selektywność, dzięki czemu każdy członek ma takie samo znaczenie dla albumu. Nic tylko brać przykład.

    Wszystko ma jednak swoje wady. Za nic nie mogę się przekonać co do polskojęzycznych utworów „Między mężczyzną a kobietą” oraz „Free of Drugs” (który na zakończenie takiego albumu zdaje się być delikatnie bez polotu). Z jednej strony miło, że polska kapela nie wstydzi się swoich korzeni, a przekaz w ojczystym języku jest dla nas bardziej bezpośredni, ale z drugiej przy całej anglojęzycznej koncepcji psują trochę efekt. Kwestia wokalu ma się tutaj dwojako. Charakterystyczny i manieryczny śpiew, standardowo odpowiadający jednym i przeszkadzającym drugim. Rafał Jurewicz w wersji angielskiej to spora przyjemność dla uszu, zwłaszcza w tych typowo piosenkowych utworach jak „Oyster Card”. Jednak po polsku zdaje się po prostu razić (chociaż koncertowo jest już lepiej). Miło jednak usłyszeć głos, który zachowuje swoją oryginalność spośród wielu.

    Do kogo jest więc kierowany album? Z pewnością do ludzi, którzy są znudzeni czymś codziennym i szukają nowych brzmień, eksperymentów, ale tęsknią dzisiaj za odrobiną klasyki (chociażby za erą nowej fali). Wciąż jest jeszcze dużo do odkrycia, a The Shipyard na pewno nie stoi i nie będzie stać w miejscu. Taka muzyka nie ma szans się znudzić i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Jeśli zaś chodzi o mnie to z wielką chęcią odsłucham „We Will Sea” po raz kolejny. I kolejny...

    http://theshipyard.bandcamp.com/album/we-will-sea
    Słuchajcie, kupujcie i dzielcie się!

    4/5
    Jędrzej Kołecki

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version